|  | 

Fajne stare gry

Excalibur 2555 AD

Excalibur 2555 AD
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Excalibur – miecz legendarny, którego stal spowija moc olbrzymią. To symbol prawowitej władzy w opoce Rycerzy Okrągłego Stołu i ich króla, Sir Artura. Miecz, dla którego powstała gra…
Pierwsze wzmianki o królu Arturze pochodzą z łacińskiej kroniki Nenniusa z VII wieku. Mówią one o władcy, który żył na przełomie V i VI wieku i sprawiedliwie rządził celtycką Brytanią. Póżniejsze zapiski wpisują się już w kanon średniowiecznych poematów i legend i zbliżone są bardziej do chrześcijańskiej moralistyki czy też pieśni rycerskich. Artur wraz z swymi słynnymi kamratami, wśród których znajdziemy Lancelota, Parsifala, Gallahada, Tristana (taki pinball), czy Gawaine’a, zasiadali przy sławetnym okrągłym stole na kornwalijskim zamku Camelot. Stamtąd też ruszali na swe słynne wyprawy, jak choćby poszukiwania świętego Graala, którego póżniej znalazł Indiana Jones. Często towarzyszył im najpotężniejszy mag średniowiecznej Anglii – Merlin. Razem stanowili ekipę nie do pokonania. Przy nich Robin Hood to był szprot, a Róża Luksemburg – płotka.
Niestety, wskutek czarów, Excalibur, ulubiony miecz Artura, został przeniesiony w odległą przyszłość, do roku 2555, kiedy to świat jest… ale to już zupełnie inna gra. W każdym razie zabrakło odważnego, który by podjął się próby sprowadzenia miecza w ręce Jego Eminencji Władcy i Pana. Nie mógł tego uczynić sam król, wszak nie miał miecza, nie mógł też wysłać swych rycerzy, gdyż właśnie się gdzieś rozleżli po zamku, nie mógł wreszcie wysłać swego przyjaciela Melina, gdyż ten był jedyną osobą mogącą przywrócić śmiałka z mieczem z przyszłości do naszych, t.j. arturiańskich czasów. Gdy wydawało się już, że królestwu grozi zagłada, a Arturowi śmierć przez utopienie się we własnych łzach, u stóp tronu stanęła śliczna córuchna Merlina. „Jeśli Lara Croft może, to i ja mogę! Nie jestem gorsza od jakiejś tam panienki z giwerą!” krzyknęła, i już po chwili była na szlaku prowadzącym przez czasowe wiry do roku 2555.
Excalibur 2555 AD” to najnowsza gra, wprowadzana właśnie na nasz kochany rynek przez firmę Marksoft. Pierwotnie powstała ona na Playstation w Sir-Techu, teraz mamy do czynienia z jej (kon)wersją na „blaszaka”. I trzeba powiedzieć, że robotę wykonano dobrze.
Program, opatrzony interesującym intrem, z pozoru przypomina megahit zeszłego roku, „Tomb Rider”. Mamy tu ten sam widok 3D, latająca kamera, ponura kolorystyka i podobny sposób poruszania się postaci. Obiektem naszych zainteresowań jest znowu bardzo ponętna kobieta, która odważnie kroczy przed siebie poprzez mroczne korytarze nie zwracając uwagi na przeciwności losu, które zdają się wyskakiwać zza każdego rogu. Nie ma więc mowy o oryginalności, ale broniąc autorów programu dodam, że pierwszą grą z gatunku 3D nie były wcale przygody panny Croft, a „Fade to Black”, czyli druga część gry autorstwa Delphine Software zatytułowanego „Flashback”, a poza tym to właśnie z powtórek żyje świat.
Nie wszystko jest jednak takie samo. Przede wszystkim „Excalibur 2555 AD” nie jest zwykłą platformówką, tak jak jej pierwowzór. W końcu Sir-Tech to seria „Wizardry”, czyli klasyka RPG. Podobnych klimatów nie mogło zabraknąć i tutaj. Czeka więc na nas około 100(!) postaci, z których ze sporą częścią można porozmawiać, wymienić się, pomóc, a przede wszystkim coś od nich wysępić. Z niektórymi trzeba będzie jednak walczyć, tak aby gracz mógł się wykazać „giętkością palców”, czyli po prostu zręcznością. Nie obędzie się i bez czarów, w końcu żadna gra RPG bez nich obejść się nie może. Są też zagadki, łatwiejsze i trudniejsze, które z kolei akcelerują naszą kartę mózgową i dają wypocząć wspomnianym ośrodkom giętkości.
Grafika jest bardzo dobra. Grać można już na 120-ce, a po dodaniu rozsądnego osprzętu gracz może podziwiać przepiękne efekty świetlne, znakomite cieniowanie i naprawdę dobrze zaprojektowane postacie. Bohaterka porusza się bardzo płynnie, a pomieszczenia, które znajdują się na jej szlaku, potrafią niekiedy na tyle zainteresować, że gracz, zamiast pędzić na złamanie karku po ten nieszczęsny miecz, staje od czasu do czasu na środku jakiejś nowej komnaty, obraca w kółko, rozgląda się, przygląda, bada tekstury.
W grze obecna jest również muzyka, co chyba nikogo nie dziwi. Została nagrana na kompakt w systemie CD-Audio, tak że można ją sobie odtworzyć w zwyczajnej wieży, bez potrzeby przemęczania komputera przy pomocy „fantastycznego” Windows 95. Wszystkie postacie napotykane przez heroinę (tak kiedyś określało się bohaterkę) mówią piękną angielszczyzną, dodatkowo, dla bardziej opornych, na ekranie umieszczone zostały napisy, tak aby każdy mógł skapować, o co spotkanemu drabowi idzie. Gnającej do nauki rodzinie można wmówić, że właśnie powtarza się słówka z angielskiego, a owa kobita na ekranie jest formą bonusu za prawidłowo rozwiązany test.
Pora na ogólne podsumowanie. A więc – gra mi się podobała. Nie nudziłem się właściwie wcale (nie licząc instalacji programu, która na szczęście nie jest długa), a w dodatku padł na mnie popęd do parcia naprzód. W końcu czeka na mnie sam Merlin, a z nim całe królestwo (zjednoczone). Ocenę obniża podobieństwo do „Tomb Ridera”, cienka (dosłownie i w przenośni) instrukcja i parę pomniejszych potknięć. A zatem, panowie i panie, zasiądżmy przed klawiaturą, delikatnie opuśćmy palce. A na ekranie niech zamigota napis „Excalibur 2555 AD”…

Wymagania: Pentium 100, 16 MB RAM, kilkadziesiąt MB wolnego miejsca na dysku. Prócz tego komputer.

excalibur-2555-ad

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Expendable

    Expendable

    Nareszcie wielbiciele strzelanek mogą odetchnąć z ulgą. Za moment zapoznam was z nowym produktem który wymęczyli panowie z firmy Rage, a jest to „Expendable”. Chyba należy wam się parę słów o co w tej gierce chodzi. Mamy przełom XXV wieku, czyli zwolennicy gier z przyszłości to coś dla was, ale i nie tylko. Nasza ludzka

  • Europa Universalis

    Europa Universalis

    Realia walki Rok 1492 – rok, w którym odkryto Amerykę Północną, uważany jest za początek ery Odrodzenia. Świat za sprawą Krzysztofa Kolumba ludzkość wyszła z wieków ciemnych i dumnie stanęła przed rzuconym jej wyzwaniem – odkrywaniem i kolonizacją nowych lądów. Co mądrzejsi i bogatsi Europejczycy, zauważyli ogromną szansę w odbywaniu dalekomorskich podróży w poszukiwaniu nowych