|  | 

Darmowe stare gry

FIFA 98: Road to World Cup

FIFA 98: Road to World Cup
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Wielkimi krokami zbliżają się mistrzostwa świata 2002 w Korei i Japonii. Na szczęście mamy jeszcze troszkę czasu i możemy sobie przypomnieć, jak to było w roku 98. A działo się wtedy dużo…

Pamiętacie to jeszcze? 32 zdeterminowane, pragnące zwycięstwa drużyny, wspaniałe stadiony i zaskakujące zakończenie zmagań. Tak, tak – MŚ 1998 we Francji to było coś, czego się nie zapomina – wydarzenia takie jak niezwykle tajemnicze i nie wyjaśnione do dziś problemy brazylijczyka Ronaldo na dzień przed finałem, mocno trzymają się w pamięci. Jednak zanim 32 reprezentacje udały się do Francji, równie mordercza i emocjonująca walka miała miejsce podczas meczy eliminacyjnych, których to właśnie „historię” możemy zmienić grając w FIFA 98.

1998 rok to okres panowania pierwszego władcy z dynastii 3dFX. JKM Voodoo oferował olbrzymie możliwości w dziedzinie grafiki 3D – trudno było z nich nie skorzystać, tak więc edycja 98 była pierwszą w serii FIFĄ mogącą współpracować z akceleratorem 3D. Efektem takiej współpracy była cudowna i płynna grafika trójwymiarowa – niestety, na screenach jej nie zobaczycie – posiadam obecnie kartę Nvidii nieobsługiwaną przez FIFĘ 98 (próbowałem korzystać z rozmaitych glide wrapperów, ale nie przyniosło to żadnych efektów 🙁 ) i zmuszony jestem do grania w trybie software. Oczywiście, w tamtych czasach mało który gracz miał w swoim pececie dopalacz – tak więc gra równie dobrze działała także bez jego wykorzystania. Niezależnie od trybu w jakim gramy (z dopaleniem lub bez) motion-capture jest wspaniały – piłkarze poruszają się niezywkle płynnie i realistycznie, nietrudno jest więc pomylić FIFĘ 98 z transmisją telewizyjną ;). Ostatecznym i nie podlegającym dyskusji argumentem, przekonywującym o wspaniałości grafiki jest fakt, iż nawet dziś prezentuje się ona więcej niż nieźle.

Bardzo dużą zaletą FIFA 98 jest też grywalność i inteligencja komputera (jeśli spojrzymy na to z perspektywy sezonu 97/98 – bo dziś akcje w stylu bramkarza łapiącego piłkę poza polem karnym lub niewychodzącego do bezpańskich futbolówek, raczej by nie przeszły). FIFA 98 po prostu wciąga – wystarczy rozegrać jeden meczyk, aby mieć cały dzień z głowy (jak to mówią reklamy – jeden mecz to za mało). Piłkarze dość szybko i żwawo poruszają się po boisku, trudno mieć też jakieś większe zastrzeżenia co do trajektorii lotu piłki. Niestety, przeprowadzanie błyskawicznych akcji i kontraataków to dość skomplikowana sprawa w FIFIE 98 – nasi futboliści bardzo kiepsko radzą sobie z grą „z klepki” (czyli z pierwszej piłki), przez co o wiele skuteczniejszą formą rozgrywania akcji jest atak pozycyjny lub próba wykonania samotnego rajdu. To drugie ma duże szanse na powodzenie z racji tego, że poziom trudności nie jest zbyt wygórowany – zarówno na „amatorze” jak i „profesjonaliście” (czyli kolejnych poziomach trudności) w większości przypadków to nasi piłkarze będą szybsi od rywali, zaś na poziomie „world class” – hmm, tutaj trzeba będzie mocno eksploatować zwody (rywale zasuwają jak małe samochodziki i raczej trudno jest z nimi wygrać pojedynek biegowy). Rozbudowane możliwości dryblingu to jeszcze jedna pozytywna cecha FIFY 98 – przy odrobinie szczęścia i umiejętności można przejść (nie używając biegu) jednym tylko zawodnikiem przez całe boisko, oczywiście nie tracąc przy tym piłki – może takie akcje nie są zbyt realistyczne, za to jakże efektowne. Piętą achillesową gry są zmagania w powietrzu. Do główek nasi piłkarze skaczą niemrawo i dość nienaturalnie (tutaj akurat motion-capture zawodzi), efekty uderzeń głową też są mizerne – piłka zazwyczaj nie leci tam, gdzie powinna. Trochę lepiej wyglądają zagrania „ekwilibrystyczne”, czyli strzały z woleja, przewrotek itp. – bardzo trudno jest coś takiego wykonać, jednak jeśli się już uda, to szanse na powodzenie akcji (czyli strzelenie gola) są duże.

FIFA to organizacja zjednoczająca krajowe federacje piłki nożnej z całego świata, mistrzostwa świata to zaś ogólnoświatowy turniej, mający wyłonić najlepszą narodową reprezentację. Każde mistrzostwa poprzedzane są eliminacjami – i to właśnie eliminacyjne zmagania są najważniejszą częścią gry (o czym mówi nam jej podtytuł – „Droga do mistrzostw świata”), jednak nie jedyną – oprócz nich możemy rozegrać pojedynczy mecz towarzyski, spróbować sił w lidze, podszkolić się na treningu lub nauczyć się opanowywać nerwy podczas serii rzutów karnych. Wracając do eliminacji – oczywiście, zaczęte zmagania mogą mieć finał w… finale mistrzostw świata, jednak do takiego sukcesu droga jest daleka. Przed pierwszym gwizdkiem należy podjąć decyzję o tym, jaką drużyną będziemy grali. I tutaj naprawdę może rozboleć nas głowa – dostępne są praktycznie wszystkie drużyny zrzeszone w FIFA!!! Nie zabrakło więc teamów takich jak Wyspy Bahama, Wyspy Cooka, Tajlandia a nawet… Polska ;). Oczywiście, dziś znajdujące się w grze składy są nieaktualne, jednak Ci, których mocną cechą jest samozaparcie, mogą skorzystać z zintegrowanego edytora, aby je nieco odświeżyć. Oprócz drużyn narodowych w grze znajdziemy też sporo zespołów klubowców z lig całego świata – niestety, jak zwykle brakuje ligi polskiej :(.

Nasze mecze rozgrywamy na jednym z kilku dostępnych w grze stadionów. Wszystkie areny zmagań istnieją w rzeczywistości, przed każdym z meczy możemy obejrzeć krótką migawkę (w postaci filmu) przedstawiającą miasto/ kraj w którym znajduje się dany obiekt. Bardzo fajne, jednak nie da się tego wyłączyć i po paruset meczach może nas rozboleć palec od ciągłego wciskania Escape. Co do samych stadionów – są raczej w porządku, choć można mieć pewne zastrzeżenia co do odwzorowania pewnych szczegółów i niuansów ich konstrukcji – jednak to tylko gra, a może raczej przede wszystkim gra – tak więc czasu na podziwianie stadionów i tak nie mamy zbyt wiele ;).

Jak zwykle plusem jest oprawa dźwiękowa. Całkiem niezły komentarz (choć patrząc na to z „dzisiejszej” perspektywy można by powiedzieć, że to nuuudy), stojące na odpowiednim poziomie efekty dźwiękowe (kopnięcia piłki no i oczywiście Ci wspaniali kibice) a przede wszystkim świetna muzyka (w wykonaniu m.in. kapeli Blur) – to wszystko musi się podobać (i tu znowu przytoczymy reklamę – każdemu inteligentnemu człowiekowi będzie się podobało 😉 ).

Gra się bardzo miło. Co prawda nieco doskwierają nam wymienione wyżej bugi (szczególnie denerwujące są problemy z główkami) jednak nie tak bardzo, aby pozbawić nas przyjemności z grania. Bardzo dobrą okazją na zdobycie gola są wszelkiego rodzaju rzuty wolne – komputerowi gracze zazwyczaj swój mur ustawiają bardzo niedokładnie, więc można posłać piłkę obok niego i pokonać biednego, „ślepego” (zasłoniętego przez mur) golkipera. Z moich wieloletnich (od momentu premiery gry minęło już trochę) doświadczeń wynika też, że czasami komputer dostaje tzw. „kopa” – nagle zaczyna grać po profesorsku, szybko i dokładnie – takie momenty wymagają od gracza szczególnego skupienia i zdecydowanego działania – jeśli pozwolimy tak zmotywowanym rywalom podejść w pobliże naszej bramki to może być krucho. Plusem jest też możliwość naprawdę mocnego kopnięcia piłki – gdy będąc bramkarzem wypuścimy ją w odpowiednim momencie i mocno przyciśniemy klawisz „D” futbolówka może polecieć hen, hen aż na pole karne przeciwnika. Zaletą są też rozbudowane opcje menedżerskie – możemy np. ustawić naszych piłkarzy w dowolnej formacji (tego bardzo brakuje mi w najnowszych FIFACH – przecież grając np. z Albanią, ustawienie 2-2-6 jest bardzo efektywne…), każdemu wydać indywidualne instrukcje (dotyczące agresywności i zaangażowania w grę ofensywną) czy wreszcie ustalić ogólną taktykę dla całej drużyny.

A więc pytanie – grać czy nie grać? Cóż… nawet dziś FIFA 98 prezentuje się bardzo dobrze i jest w stanie dostarczyć sporo zabawy. Warty polecenia jest tryb multiplayer (o wiele ciekawszy niż gra z komputerem) – obok sieciowej (ipx, modem) zabawy jesteśmy w stanie zagrać we czterech na jednym PC-cie. Co ciekawsze – do dwuosobowej zabawy nie potrzebujemy żadnych dodatkowych kontrolerów – wystarczy standardowa klawiatura i myszka (jednakże gra za pomocą komputerowego gryzonia nie należy do szczególnie wygodnych). Niestety, jeśli porównamy FIFA 98 z jej bezpośrednimi następcami, to program wypadnie troszkę bardziej blado. I dlatego końcową oceną jest 7/10 (to ocena na dziś – w momencie wydania gra w pełni zasługiwała na 9/10)

fifa-98-road-to-world-cup

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Opis (Recenzja) gry Europe 1400 i Opis (Recenzja) gry FantasyHill

    Opis (Recenzja) gry Europe 1400 i Opis (Recenzja) gry FantasyHill

    Opis (Recenzja) gry Europe 1400 : Gra przeglądarkowa Europe 1400 daje ci szanse założenia średniowiecznego miasta i przeistoczenia się w cenionego i szanującego się rzemieślnika lub kłamliwego, podejrzanego łajdaka. To ty wybierasz kim chcesz być. Twoim celem jest sprzedawanie towarów jak najwyższej jakości, ale na tym nie koniec, prócz sprzedawania to ty jesteś odpowiedzialny za

  • Fifa 99

    Fifa 99

    Czy znacie taką grę, której nowa wersja jest wydawana co rok (ostatnio nawet częściej), nie różni się zbyt wiele od wersji poprzedniej a i tak wszyscy ją kupują? Tak? No jasne, to serie firmy EA Sports – NHL i NBA ale tutaj będzie o FIFIE. FIFA 99 jest, jakby ktoś nie wiedział, piłkarską symulacją zręcznościową.