|  | 

Stare gry pobierz

Cywilizacja II: Próba Czasu

Cywilizacja II: Próba Czasu
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Cywilizacja to gra której nie można nie znać. Nie każdy musi ją lubić, ale przynajmniej raz zagrać powinien. Teraz nadarza się ku temu doskonała okazja – na rynku pokazała się kolejna gra z tej właśnie serii – Cywilizacja II: Próba Czasu.
Muszę się przyznać, że kontakt z serią Cywilizacja utraciłem dość dawno (ten okres wyda się naprawdę spory, jeśli uświadomimy sobie tempo postępu technicznego i ogólnego rozwoju dziedziny informatyką zwanej) – nie widziałem niczego po Cywilizacji II. Od razu uprzedzam, że nie jestem fanatycznym miłośnikiem tej serii – zagrywałem się w „jedynkę”, jednak kolejna edycja nie wywarła już na mnie większego wrażenia i kiedy tylko w klepsydrze przesypało się kilka ziarenek piasku, ja zaniechałem grania w tą grę. Czy CII: PC skłoni mnie (i Was oczywiście) do powrotu na drogę budowania nowych cywilizacji? Zobaczymy…
Instalacja gry przebiega raczej gładko, malutki minusik należy się za umieszczenie okienka „informacyjnego” (które informuje nas o konieczności zainstalowania DxMedia6) z jednym tylko przyciskiem OK pod koniec procedury instalacyjnej – człowiek zostawia kompa z uruchomionym instalatorem i idzie zająć się swoimi sprawami (w nadziei, że przez ten czas proces instalacji się dopełni), wraca- a tu każą mu jeszcze w coś klikać. Aby jednak nie popaść w paranoję – sporym plusem jest możliwość zadecydowania o tym, które składniki mają zostać skopiowane na twardy dysk, a które mają się dogrywać z krążka CD – to na pewno ucieszy posiadaczy mniej pojemnych twardzieli.
Program wita nas raczej średnim intrem. Główny motyw to Stonehenge (jak to się pisze? 😉 i różnego rodzaju sztywniacy (niestety, motion capture to chyba termin nie znany autorom gry) odprawiający modły w pobliżu tej megalitycznej budowli. W tle przewijają się największe wynalazki i osiągnięcia ludzkości – to ma chyba stanowić zachętę do dalszej gry i „odkrycia” owych przełomowych dla naszego świata wynalazków.
Gra działa w zwykłym, zmaksymalizowanym windowsowym okienku. Niezaprzeczalną zaletą takiego trybu pracy programu jest np. możliwość szybkiego ukrycia gry przed szefem/ rodzicami ;). Kolejną zaletą takiej konstrukcji interfejsu gry jest możliwość szybkiego przełączania opcji, wydawania rozkazów… po prostu szybkiego kontrolowania gry, zarówno z poziomu klawiatury – przy zastosowaniu ogólnie znanych (w środowisku Windows) skrótów klawiszowych, jak i myszki. Jednak jest też druga strona medalu – pozostające na ekranie elementy charakterystyczne dla systemu Windows nie pozwalają w pełni zanurzyć się w świecie gry – mówiąc prościej, program po „zaokienkowaniu” traci trochę swojego klimatu. Dużą zaletą interfejsu (jednak już nie wynikającą z jego „okienkowatości”) jest możliwość prawie dowolnego przesuwania i skalowania głównych jego elementów – tj. obszaru mapy, obszaru gry itd., co pozwala na optymalne (naszym zdaniem) ich rozmieszczenie i przyczynia się do poprawienia komfortu grania.
Małe info dla profanów 😉 którzy nigdy nie mieli styczności z dziełem Sida Meiera. Civilization (cała seria) to strategia turowa, w której wcielamy się w rolę władcy imperium (choć na początku trudno tak określić – do skrawka ziemi i jednego wojaka bardziej pasuje określenie „wioska”). Naszym zadaniem jest doprowadzenie ludu do szczytowego rozwoju zarówno technicznego jak i kulturalnego,czyli stworzenie wspaniałej cywilizacji. Niestety jak zwykle czeka na nas wiele niebezpieczeństw i trudności m.in. w postaci wrogo nastawionych sąsiadów.
Wielkim minusem programu jest jakość grafiki. Stali czytelnicy wiedzą zapewne, że jakość obrazu nie jest dla mnie wyznacznikiem klasy gry, jednak tutaj sytuacja jest dość specyficzna, jako że Cywilizacja II: Próba Czasu nie jest całkowicie nowym produktem a jedynie kontynuacją poprzednich części i można od niej wymagać dużych zmian w porównaniu z „praprzodkami”. Zmiany niestety nie są rewolucyjne. Grafika jest, co najwyżej, na poziome roku 1997. Wszystkie postacie oraz obiekty pojawiające się w grze są bardzo schematyczne i raczej kiepsko animowane – wyraźnie brakuje klatek (spójrzcie np. na ogień). Dobór kolorów też trudno uznać za optymalny, bowiem gra wygląda jakby pracowała w trybie 256 barw. Pewnym plusem jest możliwość oglądania poszczególnych fragmentów mapy w powiększeniu… jednak przy największym zbliżeniu grafika ukazuje wszystkie swoje niedostatki i prezentuje się wręcz koszmarnie.
Nienajlepiej prezentuje się też oprawa dźwiękowa opisywanej gry. Muzyka jest… hmm, może częściowo pasuje do klimatu, jednak tylko częściowo. Jej jakości można też sporo zarzucić – tzn. rozdzielczość i częstotliwość próbkowania są OK (standard CD-Audio, można sobie posłuchać w dowolnym odtwarzaczu audio), jednak wykonanie większości utworów przypomina mi pliki midi odgrywane na mojej starej karcie Yamaha ze skrzeczącą syntezą FM (choć nie można tego tak do końca uogólniać – niektóre kawałki są całkiem w porządku). Jednak największym problemem jest niedostosowanie odgrywanych utworów do akcji. Jak wiecie (albo i nie), grę będziemy toczyć w różnych okresach – poczynając od zarania dziejów na podboju kosmosu kończąc. Muzyka jest więc bardzo różnorodna – od znienawidzonych przeze mnie różnego rodzaju piszczałek i organów po bardziej współczesne utwory. Jednakże wszystko to odtwarzane jest losowo, bez zachowania jakichkolwiek zasad ładu i porządku. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy po krótkim odejściu od komputera usłyszałem odgłosy wystrzałów z broni maszynowej – a rzecz działa się w czasach wikingów! Już się ucieszyłem, że moi badacze odkryli jakąś nową technologię gdy na jaw wyszła brutalna prawda – odgłosy walki pochodziły z utworu muzycznego. Life is brutal :(.
Mocnym punktem gry pozostaje wciąż sama gra. Mimo kiepskiej grafiki i nienajlepszego dźwięku gra się naprawdę przyjemnie. Dużo radości sprawia nam możliwość kontrolowania niemalże wszystkich aspektów życia naszych poddanych. Nie sposób też narzekać na tryby gry – w CII: PC jest ich naprawdę dużo. Naszą grę możemy rozpocząć równie dobrze w czasach pogańskich- przed narodzinami Chrystusa, jak i w tych, w których dokonuje się podboju kosmosu. Jako władcy imperium nie możemy siedzieć z założonymi rękami i czekać na rozwój wydarzeń – musimy działać. W grze doświadczymy zarówno okresów pokoju jak i czasów strachu i przerażenia – czyli wojen. Ryzyko wystąpienia tych drugich możemy zminimalizować umiejętnie wykorzystując nasze zdolności dyplomatyczne. Nie obejdzie się oczywiście bez zdobywania funduszy – tutaj można powiedzieć, że rozwój miast napędza całą gospodarkę, więc na ich rozbudowie należy się skupić w początkowym etapie zabawy. Bardzo ważną sprawą jest też odkrywanie nowych technologii – bez tego nie ruszymy z miejsca. Rozgrywka jest z jednej strony bardzo wciągająca – nie ma bowiem nic przyjemniejszego niż obraz rozwijającego się królestwa, którego jesteśmy władcami, jednak z drugiej strony początkujący gracze mogą szybko zrazić się do gry – mimo dość przyjaznego i w dużym stopniu konfigurowalnego interfejsu, obsługa gry jak i ona sama (zwłaszcza na początku) nie należą do najłatwiejszych. Na szczęście jej autorzy byli tego świadomi i do swojego dzieła dołączyli Civilopedię – niejako oficjalną encyklopedię tej gry. Tam powinniśmy znaleźć opisy różnego rodzaju jednostek, wynalazków… praktycznie wszystkich ważniejszych elementów, które mogą pojawić się w grze.
Pewien postęp można zauważyć w stopniu inteligencji występująych w grze postaci – zdaje się, że autorzy troszkę dopracowali AI bohaterów. Gra umożliwia też zabawę z żywym przeciwnikiem – tryb multiplayer obsługuje wieloosobowe zmagania na jednym komputerze („kolejka graczy”) a także grę przez Internet, sieć lokalną oraz modem. Jednym słowem – dla każdego coś miłego. Jeśli jednak zamierzacie grać podczas pracy 😉 to radzę schować pasek zadań i nauczyć się kombinacji ALT+TAB ;))).
Powoli zbliżamy się do końca recenzji, a ja nie wspomniałem o jeszcze jednej ważnej rzeczy – otóż CII: PC to gra w polskiej wersji językowej. Przetłumaczone zostały wszystkie teksty (bo kwestii mówionych w tej grze raczej nie spotkamy) pojawiające się podczas grania, wszystkie menusy, Civilopedia – gra jest w 100% po polsku. Jakość tłumaczenia jest raczej na przyzwoitym poziomie, choć uważny i dociekliwy gracz w kilku miejscach może natrafić na pewnego rodzaju niezręczności językowe – na szczęście nie jest ich specjalnie dużo i nie są zbytnio rażące.
Przychodzi mi napisać trudne słowa. Cywilizacja II: Próba Czasu to pomyłka. Gra nie oferuje nic, co mogło by do niej przyciągnąć „młodych” graczy, starym wyjadaczom nie oferuje zaś żadnych nowości. Na pewno pewien mały procent (promil?) komputerowych maniaków przyjmie ją entuzjastycznie, jednak dla reszty będzie to co najwyżej gniot. Przykro mi to napisać, ale gra nie wytrzymała próby czasu. A szkoda, bo wprowadzenie większej ilości różnego rodzaju nowości i polepszenie zewnętrznej powłoki gry- czyli grafiki i audio- mogło by sprawić, iż produkt ten byłby pozycją naprawdę godną uwagi.Co do oceny – po trwającym nadzwyczaj długo dumaniu doszedłem do wniosku, że najodpowiedniejszą oceną będzie 6/10. Wcześniej skłaniałem się raczej do postawienia pięciu punktów… ale jednak Cywilizacja, nawet Cywilizacja II: Próba Czasu jest grą legendarną i monumentalną – a ja tu nie zamierzam dokonywać przewrotu. Miłośnicy wcześniejszych edycji gry, jeśli nie oczekiwali po tej grze rewolucyjnych zmian, mogą w ramach eksperymentu dorzucić jeden punkcik. FIN.

cywilizacja-ii-proba-czasu

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Cyfrolandia: Mamo! Cyferki Zginęły

    Cyfrolandia: Mamo! Cyferki Zginęły

    Macie problemy z królową nauk (akurat ;), matematyką? A może Wasze dzieci nie najlepiej radzą sobie z tym przedmiotem? Cóż, znajdzie się na to recepta 🙂 Leżą przede mną dwa CD-ki z programami/grami z serii Cyfrolandia – mają one wspomagać naukę tegoż jakże trudnego (dla około połowy społeczeństwa) przedmiotu. Na pierwszy ogień pójdzie gra zatytułowana

  • Cyberstorm 2: Corporate Wars

    Cyberstorm 2: Corporate Wars

    Czasami otaczający mnie świat zadziwia mnie ogromnie. Ostatnio zaś dręczy moją skromną osóbkę pytanie o to, jaki sens ma przypominanie w dzisiejszych czasach gier, które już w czasie swojej premiery były że tak powiem „shitowate”, zaś teraz po kilku latach nieciekawość bije od nich ze zdwojoną siłą. Jednym słowem zastanawiam się, jaki sens ma dodawanie