|  | 

Stare gry na pc lata 90

Aliens Versus Predator

Aliens Versus Predator
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
TRZY NAJNIEBEZPIECZNIEJSZE GATUNKI W GALAKTYCE.
KAZDY POSIADA ZABOJCZA BRON BEDACA WYNIKIEM POSTEPU EWOLUCYJNEGO LUB MOZLIWOSCI TECHNOLOGICZNYCH.
KTORY POTRAFI NAJSKUTECZNIEJ ZWALCZAC INNE?

Kto kogo?

Ludzie od zawsze ciekawi byli otaczającego ich kosmosu. Poszukiwali obcych gatunków, lecz gdy wreszcie je znaleźli – zaczęli tego żałować. Mimo to zrodziło się pragnienie poznania, poskromienia i wykorzystania ich do własnych celów. Okazało się to jednak trudniejsze niż ktokolwiek by przypuszczał. Na naszej planecie byliśmy gatunkiem dominującym, najniebezpieczniejszym i najinteligentniejszym. Oczekiwane zawsze spotkanie było zimnym prysznicem dla całej ludzkości.
Napotkane w odległych zakątkach kosmosu Xenomorphy (sześć postaci występowania: 1) jajo, 2) Xenoborg – zapładniacz, 3) pasożytniczy zarodek, 4) robotnica, 5) Sentry czyli stróż jaj i 6) Królowa Matka) są na pozór gatunkiem prymitywnym, bezlitośnie walczącym o utrzymanie i rozwój. Robotnice stanowią jednak morderczą broń o wysokiej inteligencji, determinacji i idealnych warunkach bojowych. Atakują szybko, skutecznie potrafiąc złamać morale nawet najwytrawniejszych Kolonialnych Marines. Przystosowują się do każdych warunków, a następnie wykorzystują je by powiększyć swoją przewagę. Uzbrojone są w środki ofensywne, jak ogromna siła, szybkie zaopatrzone w potężne pazury łapy i zakończony morderczym kolcem ogon. Funkcje ochronne pełni silikonowe, odporne na uszkodzenia ciało oraz płyny organiczne o bardzo silnym odczynie kwasowym. Sprawiają one, że dopuszczenie Xenomorpha na krótki dystans wymagający walki wręcz stwarza śmiertelne niebezpieczeństwo dla przeciwnika.
Predatory (ang.: drapieżnik, łowca) to gatunek zapalonych myśliwych – wojowników. Ich ulubionym zajęciem jest polowanie na stanowiące godnego przeciwnika Xenomorphy. Człowiek, istota słaba i krucha, schodzi na dalszy plan. Mimo to każdy Predator wyposażony jest również w specjalny sprzęt do walki z homo sapiens – termowizor. Bez względu na oświetlenie pozwala on dojrzeć każdego człowieka znajdującego się w zasięgu wzroku, wycelować w niego i zabić. Walka z obcymi jest dużo trudniejsza ze względu na ich szybkość, ruchliwość i wytrzymałość. Dopuszczenie Aliena w zasięg jego pazurów i ogona oznacza poważne kłopoty i tryskającą na ściany fosforyzującą krew.

Świat stresu, walki i bólu.
Autorzy gry postarali się o stworzenie odpowiedniego, mrożącego krew w żyłach klimatu, który przyspieszy puls każdego, nawet najtwardszego komputerowego wojownika. Dzięki zachowaniu realiów nie odbiegających od tych znanych z filmów, komiksów i nowel, gra daje nam dużą dozę strachu, stresu i wysoki poziom adrenaliny.
Alieny są szybkie jak cholera, biegają po ścianach i sufitach stanowiąc poważne i niebezpieczne wyzwanie zarówno dla słabego, ale dobrze uzbrojonego człowieka, jak i dla potężnego, świetnie przygotowanego na konfrontację Predatora. Ten z kolei jest chodzącą maszyną do zabijania, którego potencjał uśmiercania ogranicza jedynie zapas energii do Plasmacastera i fantazja gracza. Granie którymkolwiek z trzech gatunków umożliwia przeżycie niesamowitej i bogatej w dynamiczną akcję przygody. Dopracowanie zachowania się broni, postaci i całego otoczenia powoduje, że włosy (po godzinie grania siwe) stają dęba. Fabuła niesamowicie wciąga i pozwala przeżywać rozwój wydarzeń wraz z tym gościem po drugiej stronie monitora.
Osobiście muszę przyznać, iż mocno zszokowany byłem dopracowaniem wszystkich detali zawartych w AvP. Wyobraź sobie, jak strzelając z karabinu Marina możesz pozbawić Xenomorpha nóg, a ten bydlak nadal ma na Ciebie ochotę. Szorując brzuchem i ogonem po ziemi czołga się do Twego bohatera przebierając łapami. Albo trafiony krótką serią w głowę pada tryskając kwasem na wszystkie strony. Jego nad wyraz żywotne zwłoki rzucają się jeszcze przez chwilę machając ogonem. Widowiskowe jest również pozbawianie życia ludzi za pomocą uzbrojenia Predatora. Na przykład strzał z Plasmacastera (shoulder cannon) może przeciąć człowieka na pół. Tułów pada bezwładnie na podłogę, podczas gdy dolna część ciała wywija w powietrzu niezłe salto. Strzał ze Spearguna (harpuna) w głowę też daje niesamowity efekt. Urwana głowa przybita zostaje strzałą do ściany sikając krwią, a reszta odlatuje na bok. Pomijając sceny śmierci, interesujące jest także zachowanie postaci (głównie ludzi). Jedni widząc obcego lub, tym bardziej, Predatora uciekają z krzykiem. Inni przy tym ostrzeliwują się, a co odważniejsi wywalają w Ciebie cały magazynek, dodając sobie kurażu okrzykiem rodem z kiczowatych filmów o Wojnie Wietnamskiej (Aaaaaaaaa!!). Po opróżnieniu magazynka unoszą broń, sięgają po następny i repetują. Jest to doskonały moment na użycie ostrzy umieszczonych na przedramieniu. Możesz wtedy poznać myśli Prediego z filmu, gdy zabijał Dillona (Carla Weathersa) unosząc go nadzianego do góry. Czasami próbują jeszcze strzelać ale już nie wiele im to, z reguły, pomaga.

Siewcy śmierci i ich kosy.
Bogactwo uzbrojenia pozwala na świetną zabawę podczas wyboru sposobu uśmiercania swych przeciwników. Każdy gatunek ma ich kilka, tak jak i taktyk, które może wykorzystać w walce. Przedstawię również parę z nich, bo może pomogą one przeżyć Ci kilka minut dłużej.
Alien – ma cztery rodzaje ataku. Łapy w walce bezpośredniej mogą zadawać szybkie, lecz mniej silne lub wolniejsze, ale potężne ciosy. Również ogonem można atakować szybko i słabo lub wolniej i silniej. Pozwala on zadawać rany z nieco większej odległości (np. z dość wysokiego sufitu). Ostatnim, najtrudniejszym, lecz najkorzystniejszym rodzajem uśmiercania, jest atak paszczą. Aby go dokonać, należy podejść do ofiary (najlepiej po nisko zawieszonym suficie) i ustawić się tak, by jej głowa znajdowała się w tzw. Sweetpoint (punkt słodyczy). Wtedy Alien wysuwa wewnętrzną szczękę i zadając cios wygryza mózg. Daje to efekt identyczny jak podczas używania apteczki Marinem regenerując również odporność ciała na rany (swego rodzaju zbroję). Jaw attack jest trudny do wykonania na żywym stworzeniu, więc można go użyć także na zwłokach. Niestety powoduje to nieco mniejszą regenerację zdrowia i zbroi.
Alien ma kilka atrybutów dających mu przewagę nad ludźmi (tym bardziej tymi kierowanymi przez komputer). Niesamowicie szybko biega zarówno na dwóch, jak i na czterech łapach, nie potrzebuje światła by dobrze widzieć, może zasuwać po ścianach, sufitach, słupach itp., nie musi szukać apteczek, bo każda jego ofiara potencjalnie nią jest, daleko skacze (również do góry). Xenomorph bez problemu pokonuje ciasne kanały wentylacyjne i spada z ogromnych wysokości bez uszczerbku na zdrowiu. Niestety atakuje jedynie będąc w małej odległości od przeciwnika.
Najlepszą taktyką na walkę z ludźmi jest rozbijanie źródeł światła, by pogrążyć korytarze i pomieszczenia w ciemności oraz atakowanie ze ścian i sufitów, a przynajmniej z pozycji „na pieska”. Ciężej się wtedy do Ciebie celuje. W opcji multiplayer Alien ma dużo mniej szans z Marinem prowadzonym przez myślący czynnik (człowieka). Ten może używać detektora ruchu, noktowizora i wroga ciemności – flar oświetlających. Poza tym ma do dyspozycji niezły arsenał. Jeżeli chodzi o walkę z Predatorem, to jest to bardzo trudna sprawa. Nie można się przed nim ukryć w ciemności, a jego duża wytrzymałość powoduje, że walka wręcz jest morderczo ciężka.
Colonial Marine – odróżnia się od innych ludzi występujących w grze (personelu baz) wyglądem, uzbrojeniem i wyszkoleniem. Mimo to pozostaje nadal kruchym człowieczkiem, któremu nie wolno spadać nawet z niewielkich wysokości. Skok z balustrady może skończyć się potrzebą skorzystania z apteczki lub obarczeniem rządu kosztami pogrzebu. Przez niewielką odporność ludzi na traumatyczne uszkodzenia ciała i kwas obcych, Marine nie powinien pozwolić zbliżać się Xenomorphom. Wystawiony na konieczność walki przy małym dystansie ma niewielkie szanse na przeżycie. Jeżeli nie zabije go obcy, to prawdopodobnie zrobi to kwas tryskający z jego zwłok lub targany konwulsjami, machający ogonem korpus.
Jeśli chodzi o Predatory, to bez większej gimnastyki mogą one skopać tyłek naszemu Billowi. Są silniejsze, mają przewagę w sprzęcie i nie obchodzą ich ciemności. Samo celujące Plasmacaster z podładowaną na max salwą i dysk potrafiący gonić swój cel z pewnością nie napawają optymizmem. Sposobem walki z brzydalem jest ukazywanie mu się jedynie na chwilę, by wystrzelić granat, czy kilka serii, i ukrycie za przeszkodą. Nie daje mu to czasu na wycelowanie działka czy dysku lecz nie należy zapominać, że ma on do dyspozycji jeszcze kilka innych rodzajów broni. Może mniej precyzyjnych ale na pewno krzywdzących. Cóż, odległość i przebiegłość jest sprzymierzeńcem człowieka w takiej walce. Są nimi również Motion Detector (detektor ruchu) potrafiący swym pikaniem przyprawiać o zawał, flary (!!zdecydowanie!!) oraz noktowizor (działający raczej marnie), które, w połączeniu z trzeźwością umysłu, ostrożnością i rozmysłem (nie mylić z bohaterstwem w stylu Rambo), dają szansę na przetrwanie. Oczywiście ich nieodłącznym kompanem jest broń, której rodzajów Marine ma dość dużo do wyboru.
Giwera podstawowa (bardzo skuteczna) to M-41 Pulse Rifle z granatnikiem, strzelający bardzo szybkimi seriami po cztery naboje lub ogniem ciągłym (polecam krótkie, kontrolowane serie). Jego amunicję stanowią naboje 10 mm zbliżone działaniem do dum-dum, oraz granaty kalibru 30 mm o średniej mocy. Duża pojemność magazynków (99 naboi) pozwala na toczenie długich strzelanin bez potrzeby przeładowywania. Należy jednak, mimo zażartej walki, ciągle sprawdzać stan amunicji, by marnowaniem czasu na nieprzewidziane przeładowanie nie pozwolić obcemu zbliżyć się. Następną zabawką jest potężny Smartgun będący wybawieniem od ręcznego celowania, częstych zmian magazynków (no, zależy kto jak strzela) i niewiary we własne siły. To wielkie bydle można włączyć na opcję autocelowania – będzie on walił we wszystko żyjące, co znajdzie się w zasięgu wzroku. Ta możliwość, zsumowana z ogromną szybkostrzelnością (magazynek ma 500 naboi), powoduje drżenie gaci nawet u Predatora (jeżeli takowe założy). Legendarny miotacz ognia jest o tyle przereklamowany o ile niebezpieczny dla użytkownika. Niestety, w wirze walki bardzo łatwo wbiec w jego płomienie, a wtedy mamy Marine z grilla. Również skuteczność pozostawia poczucie niedosytu. Ogień nie ma na tyle wysokiej temperatury, by obrócić obcego w pył, lecz daje mu jeszcze dużo czasu, by jako biegająca pochodnia ganiał nas po całej bazie. Tak naprawdę ten rodzaj broni spełnia tylko jedną rolę (ale z to bardzo skutecznie) – zabijanie Xenoborgów, czy jak kto woli facehogerów. Te małe gówienka – imitacje milusińskich pająków – są zbyt małe i zbyt szybkie, by rozwalać je karabinami. Jedno zamiecenie podłogi płomieniem załatwia sprawę. A jest to sprawa poważna, bo te świnie włażą na twarz i po „ptokach”. Inną ciężką bronią, którą osobiście uwielbiam, jest Minigun (M-134, kal. 7,62 mm). Mini jak mini, ale na pewno gun przez duże G. Znamy go z pierwszej części filmu Predator i drugiej filmu Terminator. Jest to sześciolufowe działko typu Gatling o szybkostrzelności przekraczającej 20 naboi na sekundę. Potrafi ono przeciąć każdy cel na pół w krócej niż mgnienie oka i na pewno popędzić brzydkiemu Predatorowi kota.
Następnie mamy Sadar Gun i Grenade Launcher (wyrzutnik granatów). Ogólnie mówiąc, jest czym postrzelać i, na szczęście, jest to skuteczne strzelanie. Kruchość istoty ludzkiej częściowo nadrabiamy siłą ognia.
Predator – (od dawien dawna mój ulubiony stworek) zwany jest również z angielska „ultimate hunter”, czyli łowcą doskonałym. Jego możliwości i wyposażenie pozwalają stawić czoła nawet najcwańszemu Xenomorphowi i człowiekowi. Dzięki jego sile nie straszna mu walka wręcz z obcym, a jego hełm zapewnia niezależność od warunków oświetleniowych i dystansowych (może przybliżać i oddalać obraz). Bogate i śmiercionośne uzbrojenie pozwala dobierać rodzaj zadawanej śmierci adekwatnie do sytuacji, skakanie z dużych wysokości nie jest problemem, a możliwość załamywania światła wokół siebie czyni go niewidzialnym dla ludzi (do pewnych granic). Czego więcej chcieć? Łowcy, oprócz normalnego widoku, mają możliwość korzystania z trzech opcji widzenia specjalnego. Termowizor stosowany jest do polowania na ludzi zaznaczając ich pozycję dzięki emanującemu z ciał ciepła, a Alien Vision czuły jest na emitowane przez Xenomorphy pole jakiejś energii. Ttrzeci tryb wizora ułatwia namierzanie pozycji innych Predatorów oraz przedmiotów będących ich dziełem. Dzięki temu można go stosować podczas poszukiwań rzuconego dysku, który zamiast wrócić – wbił się gdzieś w ścianę. Uzbrojenie brzydkiego drągala to cholernie skuteczny Plasmacaster (shoulder cannon) nacelowywany przez komputer sprzężony w wizjerem hełmu. W zależności od trybu, w jakim on pracuje (termowizor itp.) namierza wszystkie cele danego rodzaju pozwalając na ich eksterminację. Innym sprzętem działającym w podobny sposób jest dysk. Rzucony, leci w kierunku ofiary, odbija się od przeszkód, by finalnie rozpołowić cel jak świeży owoc kiwi (albo cytrusowy…). Zakładany był również powrót do rąk Predatora, ale często po spełnieniu swej śmiercionośnej misji dysk pozostaje wbity gdzieś w ścianę. Trzeba się wtedy nieźle natrudzić, by go znaleźć. Najlepiej robić to w trybie widzenia celów predatoropochodnych, bo świeci on na fioletowo. Ciekawym urządzeniem jest pistolet (używany w komiksie Alien vs Predator). Co prawda zużywa on energię i trzeba celować nim ręcznie, lecz wystrzeliwany z niego pocisk z jakimś zabójczym gazem szybko likwiduje przeciwników (człowiek rzuca broń i pada na ziemię dławiąc się). Również manualnie wybieramy ofiary używając Spearguna (taki harpun). Strzela on potężnymi grotami potrafiącymi przybić człowieka do ściany. Ostatnie w kolejce są Wristblades, czyli nieodłączne narzędzie demonstracji siły w postaci długich, wysuwanych ostrzy. Zamontowane na prawym przedramieniu stosowane są w walce wręcz. Tylko nimi i działkiem można atakować nie zdradzając swej pozycji podczas cloakingu (uruchomionego załamywania światła – niewidzialności). Predator w takim kamuflażu wygląda dokładnie tak, jak postać z Dooma po zażyciu kulki z przeźroczystością. Jest spostrzegalny, lecz tylko będąc w ruchu i w niewielkiej odległości. Dredowaty łowca posiada także Medicomp pełniący rolę apteczki o piorunującym działaniu. Kosztem +- 20% energii można podreperować do maximum stan nadwątlonego zdrowia. Niestety nerwów nie.
Techniki walki Predatorem nie są skomplikowane. Używając cloakingu (cloak – płaszcz, powłoka) można łatwo zbliżyć się do człowieka i podjąć próbę uśmiercenia go ostrzami. Staje się to dużo trudniejsze, gdy przeciwnikiem jest human player. Za pomocą dobrze wykorzystanego skanera ruchu potrafi wykryć Prediego zmniejszonego nawet do wielkości łebka od szpilki. Niestety Xenomorphy widzą wszystko jakoś inaczej i cloak niewiele tu pomaga. Mimo to potencjał wyposażenia brzydala czyni go chyba najlepszym wojownikiem (przeciwko computer player).
Ogólnie mówiąc: Xenomorph jest szybki, ma ogromne zdolności ruchowe, a jakakolwiek przestrzeń nie stanowi dla niego problemu, walczy skutecznie ale tylko na małym dystansie; Predator to maszyna do zabijania, niezależna od warunków oświetleniowych i odległości, posiada doskonały kamuflaż, walczy bardzo zaciekle i jest wytrzymały na rany; Marine to istota krucha i bardzo podatna na chorobę z rodzaju „śmierć”, ale również potrafi zrobić duże kuku, jest dobrze uzbrojony, a jego detektor ruchu (mądrze wykorzystany) nie pozwoli zbliżyć się napastnikowi niezauważonym, niestety lubi mieć światło by widzieć.
Dla podsumowania dodam, że standardowa punktacja w opcji multiplayer za zabicie poszczególnych istnień przedstawia się tak : Xenomorph – 75pkt., Marine – 90pkt., Predator – 150pkt. To daje pewien obraz, prwada?

Plusy i minusy.
Minusy, jakie zauważyłem padając z zakrwawioną twarzą na podłogę, to brak możliwości dokonania Save podczas rozgrywki. Jest on robiony automatycznie po zakończeniu epizodu – misji. Poza tym nie widzę innych. Ktoś może stwierdzić, że zbyt łatwo jest zginąć, ale na tym polega realizm klimatu Aliens vs Predator. Czy byłoby ciekawe i zgodne z prawdą, gdyby człowiek mógł pięściami zabić obcego? Błe… Dokonane poprawki (względem dema) to znacznie polepszone efekty dźwiękowe, animacyjne oraz o wiele bogatsze tekstury. W pokazówce nie dało się grać Predim, bo inne widoki można było włączać jedynie podczas cloakingu, co nie zapewniało dobrej widoczności, lecz za to zerową zdolność bojową brzydala. Teatry zmagań podmiotowych gatunków to bardzo ciekawe i ładnie opracowane graficznie obszary. Są nimi m.in. kolonia z drugiej części Aliens (ta, gdzie Ripley spotkała królową), świątynia obcych czy rozbity statek kosmiczny, w którym znaleziono pierwsze Xenomorphy (Alien – Ósmy pasażer Nostromo). Digitalizowana mowa w wielu sytuacjach podnosi gęstość klimatu i tak już przelewającego się z płuca do płuca.
Jest super!

Co trza mieć by zabić?
Zagryzione wargi, zmarszczone czoło, kumpla Xenomorpha, Predatora lub Colonial Marine. Poza tym nie wiem dokładnie…
Twórcy gry Aliens versus Predator pragną udostępnić swój produkt jak największej liczbie potencjalnych trupów (nam). W związku z tym obiecują, że AvP będzie szeroko konfigurowalne w zależności od posiadanych maszyn. Mają być dostępne różne opcje rozdzielczości, detali, jakości tekstur i efektów specjalnych. To ma pozwolić na odpalenie gry nawet na ZX Spectrum, ale koniecznie Plus bo na zwykłym nie pójdzie. Czy tak będzie? Mogę jedynie powiedzieć o swoich doświadczeniach z P II Celeron 300 MHz, 96 MB RAM, AGP Riva 128 (4MB), Maestro 64 bit i potężnymi głośnikami o czeszących basach: Jest git!
(Opis na podstawie wersji Beta)

Pozdrawiam i kończę bo coś czarnego siedzi mi na suficie i strasznie się ślini. „Jeśli TO krwawi, to można TO zabić…”

aliens-versus-predator

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Arcatera

    Arcatera

    czyli, nie wszystko złoto co się świeci… Po tych wszystkich Baldurach i Icewindach zapragnąłem zagrać w jakiegoś innego komputerowego RPG. Okazało się to jednak nie lada problemem. Koniec końców w moje ręce trafiła gra RPG Arcatera „Mroczne Bractwo”, która jest dziełem niemieckich programistów z zespołu Westka Entertainment. Została wydana przez Ubi Soft. Już z początku

  • Armies of Armageddon

    Armies of Armageddon

    Startegiczne gry turowe przeżywają w chwili obecnej kryzys. Na rynku pojawia się niewiele tego typu produkcji. Moda na RTS-y panuje na całego a o starych dobrych turówkach jakby zapominamy. Dzieje się tak, ponieważ nowoczesne gry strategiczne oszałamiają grafiką, powalają efektami świetlnymi i grywalnością. Armies of Armageddon – Wargamers Development Kit W2K, bo tak brzmi pełny