|  | 

Bardzo stare gry

Formule One Grand Prix

Formule One Grand Prix
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Microprose wydało kilka programów, dzięki którym na zawsze pozostanie w pamięci graczy. Jednym z nich jest właśnie „Formula One Grand Prix” (rok produkcji 1992), przez długie lata najlepszy wyścig pod słońcem.
Gra dość wiernie odtwarza realia towarzyszące zmaganiom kierowców F1. Wszystko zaczyna się jeszcze przed sezonem, kiedy to gracz wybiera swoje nowe imię i nazwisko, a co za tym idzie, stajnię. W programie dostępnych jest 35 kierowców, z których każdy ma nieco inne umiejętności i nieco inaczej jeździ. Niestety, różnica zauważalna jest na najwyższych stopniach trudności i do tego – tylko i wyłącznie pomiędzy najlepszymi i najgorszymi zawodnikami. Oczywiście istnieje możliwość stworzenia własnego fajtłapy, nazywającego się na przykład Aleksander Krzaklewski i jeżdżącego w bolidach koloru malinowego. Będzie on się prowadził nie gorzej niż samochody najlepszych kierowców, dzięki czemu zasady fair play zostaną zachowane.
Po starannym wyselekcjonowaniu szofera naszej wyścigówki rozpoczyna się sezon (lub pojedynczy wyścig tudzież trening – w zależności od tego, jaki tryb rozgrywki wybraliśmy). Na początku ekran wypełnia mapa trasy. Jest ona niezbyt szczegółowa i ze względu na zastosowany rzut izometryczny niewyraźna. Wystarczy jednak wcisnąć odpowiedni klawisz, by znaleźć się w stojącym jeszcze w boksie bolidzie. Tak, to poprzedzający każdy wyścig trening! Tu gracz zapoznaje się z samochodem, trasą, ze sposobem, w jaki powinien brać poszczególne zakręty. Tor, jak to zwykle w grach bywa, przypomina te rzeczywiste. Odwzorowane zostały takie szczegóły jak bandy, tablice reklamowe, czy nawet drzewa! Autorzy wiele czasu poświęcili studiowaniu kaset video z zapisanymi wyścigami. Siedem lat temu, gdy powstawała gra, nie było to jeszcze standardem. Na dobrą sprawę mało kto przejmował się takimi szczegółami jak podobieństwo toru komputerowego do tego oryginalnego, jaki widać w TV.
Po treningu przychodzi kolej na rundę kwalifikacyjną (gracz ściga się jeno z czasem, acz po torze błąkają się samochody konkurentów), rozgrzewkę i sam wyścig. Jednym słowem – pora na gaz do dechy. „Formula One Grand Prix” okazuje się być grą trudną, bardzo daleką od arcade’owych ścigałek w stylu „Lotus 3” czy „Motorhead”. Samochód nie chce kleić się asfaltu, po zaczepieniu o trawę szaleje, a jedno maleńkie zderzenie powoduje, że wykręca kilkanaście piruetów rozkraczając się gustownie gdzieś przy chroniącej publiczność bandzie. Na szczęście gra pozwala na włączenie automatycznej skrzyni biegów, włączenie korektora kierunku (jak nami zakręci, będziemy wiedzieć, w którą stronę należy jechać), wskaźnika najlepszego kierunku. Można też wyłączyć kolizje i skorzystać z wspomagania – wtedy komputer sam decyduje, kiedy zacząć hamować przed zakrętem i kiedy dawać gazu.
Do zwycięstwa potrzeba nie tylko znakomicie opanowanej trasy i pewnych rąk na kierownicy, ale i na przykład właściwego ogumienia. W „Formula One Grand Prix” mamy sześć rodzajów opon do wyboru i każda z nich nadaje się na inny rodzaj nawierzchni. Spore znaczenie ma też kąt nachylenia spojlerów. Nieco mniej realistyczną kwestią jest umiejscowienie kamery, z której obserwujemy wyścig. Prócz tej oczywistej, to jest z oczu kierowcy (zza kierownicy), możemy też patrzyć na to, co się dzieje na trasie, zza wozu, z wozu rywala, a nawet z kamer umieszczonych w najważniejszych miejscach toru. Wtedy wyścig przypomina to, co widzimy w telewizji. Do elementów realistycznych zaliczyć trzeba bardzo dobrze sprawujące się lusterka, służby techniczne hasające od czasu do czasu po torze i ogromną trudność, z jaką przychodzi zwycięstwo na najtrudniejszym stopniu trudności.
To, co napisałem powyżej, mogłoby być recenzją dobrego współczesnego symulatora. Realistyczne trasy, możliwość wybierania stajni, opon i kąta nachylenia spojlerów, dziesiątki kamer, realizm prowadzenia pojazdu – czy tymi słowami nie dałoby się opisać chociażby „F1 2000” czy „Formula One’99” firmy Eidos?? Ano tak! I to właśnie jest przyczyna wielkości „Formula One Grand Prix”! Ta gra była dla wyścigów tym, czy „Doom” był dla fps, a „Warcraft 2” dla strategii RTS! Dostarczyła tyle nowinek i tyle pomysłowych rozwiązań; wyznaczyła tyle standardów, że nie należy się dziwić, że jest ona klasyką i że zapowiadana od 2 lat trzecia część gry jest wciąż najbardziej oczekiwanym symulatorem wyścigów formuły pierwszej…
Oczywiście dziś „Formula One Grand Prix” nie zachwyca już graczy i nie ma zbyt wielu fanów. Przestarzała, mało atrakcyjna grafika, kiepskie i denerwujące efekty dźwiękowe to wynik upływu czasu, zmian jakościowych w dziedzinie sprzętu i technik programistycznych. Dziś gry pisane dla DOSa nie bawią, jeno straszą!
Jeśli jednak ma się chwilkę czasu, brak pomysłu na wieczór i chęć popędzenia przed siebie (a wszystkie leżące na półce nowości już dawno się przejadły), to nie nazwałbym złym pomysłem sięgnięcie po „Formula One Grand Prix”. Będzie to bowiem cenna lekcja historii dla każdego miłośnika szalonych szybkości.

formule-one-grand-prix

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Fury of the Furries

    Fury of the Furries

    Od wieków powtarzam, iż najważniejszy jest pomysł. Jeśli ktoś wymyśli coś ciekawego, nowego i odkrywczego, może mieć pewność, że doczeka się niezłej gry. Niezależnie od jakości jej wykonania, od graficznych fajerwerków i magicznych czarów rozsiewanych przez kartę dźwiękową to właśnie pomysł w połączeniu z grywalnością decyduje o pozycji zajętej przez grę. Tak jest ostatnio z

  • Furby – Big Fun in Furbyland

    Furby – Big Fun in Furbyland

    …”Nie tak dawno, dawno temu, gdzieś daleko w niebie, żyły sobie Furby, a może i ich przyjaciele. Jedne były czarne, inne były białe, były tez i czarne, lecz nie takie same Wszystkie były małe, ale z dużym sercem. Mówiły językiem niezbyt zrozumiałym, Gdyż „Furbiński” był językiem dla nich napisanym……” Pewnego dnia Furbys zdecydowały, że czas