|  | 

Stare gry za darmo

Dragon Fire

Dragon Fire
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Ten tytuł pojawił się niedawno na naszym rynku. Czytając o nim (wiadomości z pudełka produktu) wynikało, że znowu będę miała okazje zagrać w bardzo dobry RPG, ale czy sprawa wygląda aż tak dobrze? No nie do końca.

Nigdy nie zwracam na to uwagi w recenzjach, ale w tej muszę, ponieważ ten element w produktach TopWare irytuje mnie od jakiegoś czasu, mianowicie opakowanie płytek – są one w tekturze. Gracz dostaje dwie płytki w zwykłej tekturce a normalne plastikowe opakowania ma dokupić sobie sam (tak było już np. w Gorky 17, Jack Orlando), okładka jest na odwrocie instrukcji tylko wyciąć – czy po obaczeniu czegoś takiego nie można się zdenerwować w takim wypadku samoobsługa nie jest wskazana.

No to przejdę teraz do gry, znajduje się on na dwóch płytkach , pierwsza to instalacja a druga wiadomo. Co mnie zdziwiło, aby móc cieszyć się zabawom przy Dragon Fire należy mieć 650 MB wolnej przestrzeni na dysku, co nie jest mało?

Fabuła jest prosta i standardowa – na wyspie Erebos w cytadeli czarnoksiężnik Vicotnik budzi do życia złe moce a tylko cztery osoby na świecie mogą stawić mu czoła. Jak można się domyślić są to te postacie, którymi możemy grać, czyli:

  • Trey d’Tarin – rycerz, były członek Zakonu Węża
  • Bahió Crerac – kapitan pirackich Czarnych Hord
  • Lorreana Khatoum – piękna wojowniczka z gór Shadomines
  • Igor – awanturnik, poszukiwacz przygód

      Przed grą każdy może wybrać sobie poziom trudności nie występuje podział na łatwy, średni i trudny, ale można zwiększać lub zmniejszać: siłę potworów, witalność potworów i agresywność potworów (niska, normalna) można też włączyć lub wyłączyć ścigające potwory i regeneracje potworów. W skład charakterystyk naszych postaci wchodzą: siła, sprawność, witalność, posługiwanie się bronią jednoręczną, bronią dwuręczną i łukiem. Na początku każdego charakterystyki są inne i oczywiście niskie ,ale możemy je zmieniać w czasie gry za pomocą różnych eliksirów. Po wyborze, kim będziemy ratować świat rozpoczynamy.
Zaczynamy w Stalowym Trybunale – więzienie (poziom pierwszy a jest ich siedem). Teraz zdziwił mnie fakt, że nie ma żadnej mapy, jak to możliwe, jak można grać bez mapy – pierwszy minus. Z czasem denerwujące jest to ile się tu trzeba nachodzić (ponad 500 lokacji) czasami można się błąkać bardzo długo zanim znajdzie się potrzebne miejsce lub przedmiot (bardzo odczuwalny jest brak mapy). Czasami trzeba wyłączyć interfejs żeby wiedzieć gdzie można iść.
Nie występuje coś takiego jak niszczenie, zużywanie się przedmiotów, nie istnieją w ogóle parametry przedmiotów skąd gracz ma wiedzieć, która tarcza jest lepsza, z którą ma chodzić chyba tylko po nazwach, a bronie, jeżeli ktoś gra pierwszy raz w tego typu grę skąd ma znać różnice pomiędzy długim łukiem a krótkim (dla niektórych wyda się to śmieszne, ale są takie osoby).
Teraz tak – elementy przygodówki, zagadki – banalna sprawa otrzymujemy tyle podpowiedzi, że nad rozwiązaniem nie musimy się długo zastanawiać, wszystko sugerują nam bohaterowie niezależni np. na trzecim poziomie – człowiek w dybach mówi nam, co mamy zrobić, że teraz strażnica jest na pewno otwarta (jest wiele takich przypadków) – to znacznie obniża poziom trudności, który jest rzeczywiście niski. Na trzecim poziomie są jeszcze dwa ciekawe elementy.
Pierwszy jest dla mnie, osoby, która zna się na RPG (nie tylko, jeśli chodzi o rodzaj gier komputerowych) i wie jak wyglądają różne postacie: orki, nekromanci, szkielety, mumie itd. Mianowicie w tym mieście jednego z „potworów” nazwano elfem, dla mnie to raczej goblin, nie dość, że to, to niskie, a te odgłosy, które wydaje w czasie walki – kolejny minus.
Druga sprawa to po części porada dla graczy – chodząc po mieście nie trzeba atakować orków, jeśli gracz nie zaatakuje pierwszy będzie mógł bez obawy przejść obok przeciwników (znowu się przyczepię, ponieważ orki są spokojne a elfy agresywne – bez komentarza). Jeżeli ktoś wpadnie na to znacznie ułatwi mu to grę, a jeśli nie to współczuje.

Dźwięk i muzyka
Nieźle, nieźle, jeśli chodzi o muzykę, dźwięk przeciętny. Dobijające są niektóre komentarze postaci w czasie walki np. Lorreana – „Zobaczymy czy masz jajka”

Grafika
Nie za ciekawie – może tak, ujdzie w tłumie. Panowie z TopWare mogliby się bardziej postarać.

Na podsumowanie
Gra jest przeciętna, spodziewałam się czegoś lepszego. Można w nią pograć. Nie uważam czasu spędzonego przy Dragon Fire za stracony, ale gdyby był on bardziej dopracowany.
Bardzo dobrze, że gra jest w polskiej wersji językowej. Plusem jest też cena nie całe 50 zł.
Na pewno produkt ten będzie miał jakąś ilość fanów, ale dla mnie jest to zwykły przeciętniak.

Ocena: 6/10

dragon-fire

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Dracula: Zmartwychwstanie

    Dracula: Zmartwychwstanie

    Do niedawna brakowało PeCetowi naprawdę przerażających gier z hrabią Dracula w roli głównej. Na szczęście na rynku pojawił się Dracula: Zmartwychwstanie i stan rzeczy uległ niewielkiej poprawie. Szkoda tylko, że program francuskiego Wanadoo, choć dobry, do wielkich przebojów nie należy. Tak naprawdę stanowi on powtórkę z dokonań niezbyt lubianej przez recenzentów firmy Cryo, której zawdzięczamy

  • Doom 2

    Doom 2

    A jednak popełniłem błąd! Nie dopilnowałem sprzątaczy. Balowałem z pannami od Tiffany’ego miast gapić się rządowym na ręce. Kuźwa…! Nie wybiłem ich wszystkich! Jak mogłem pozostawić je przy życiu… Jak, kiedy, przecież ciąłem równo, wszystko, co się rusza, co tylko jest w stanie wejść mi w drogę. Przecież goliłem wzorcowo!!! Popełniłem błąd… Musiałem jakieś ścierwa