|  | 

Darmowe stare gry

FLANKER 2.0

FLANKER 2.0
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Skończyły się żarty. Ja wiżu wraga, on mjenja nje widzjet.

Car niebios.
Moim zdaniem siły powietrzne różnych krajów posiadają jedynie 5 godnych uwagi pięknych maszyn. Pierwszy to zasłużony emeryt F-4 Phantom, drugi – potężny i majestatyczny choć już podstarzały i ograniczony genetycznie F-14 Tomcat, trzeci w kolejce stoi podniebny doberman F-16 Falcon – niewielki lecz niezwykle szybki i zwrotny, czwarty to często niedoceniany, bo nieco nie dopieszczony technologicznie Mig-29 Fulcrum. Piątym w kolejce i najgroźniejszym z nich wszystkich jest Su-27/33 Flanker. Czy to w wersji lądowej (Su-27) czy morskiej (Su-33) jest to samolot przewyższający praktycznymi osiągami wszystkie myśliwce będące w aktywnej służbie (czyli nie np.:F-22). Jego szybkość, uzbrojenie i niesamowita zwrotność czynią go ogromnym zagrożeniem dla każdego, nawet najlepszego, myśliwca. Dzięki braku elektronicznego systemu fly-by-wire pilot Suchoja może wykorzystać dla swojej przewagi wszystkie jego konstrukcyjne możliwości. Prawdopodobnie projektanci Su nigdy nie sądzili, że ich samolot będzie potrafił tak dużo i zaskoczy świat, a w serca potencjalnych przeciwników tchnie trwogę przed spotkaniem z nim na polu walki. żaden z zachodnich myśliwców nie potrafi wykonać manewrów takich jak Kobra Pugaczowa czy zawis – Dzwon. żaden również nie wykona lotu do tyłu lub pętli wzdłuż własnej osi poprzecznej. żaden nie wykona pionowego nawrotu przez oś wysokości samolotu i to prawie w miejscu. Dlaczego? Bo widocznie zachód ma więcej pieniędzy na naszpikowanie maszyn elektroniką. A może nie do końca ufa w możliwości i umiejętności swych pilotów. Nie wiem ale jestem pewien, że właśnie dzięki fly-by-wire amerykanie nie dokonają swoim F-16 lub F-15 tyle, co Rosjanie Flanekerm. Moje prywatne zdanie na ideę konstruowania myśliwców przez USA i Rosję można porównać do tego przykładu:
Amerykanie chcą mieć produkt do końca bezpieczny dla pilota i kieszeni rządu. Lepiej jest wyłożyć dolara na fly-by-wire do myśliwca wartego $5 i wydać w sumie $6, niż szybko stracić $5 bez dokładania dolca ograniczającego ryzyko. To przypomina budowanie roweru. Amerykanie do górala zakładają boczne kółka, jak w rowerku dla dzieci po to by się nie przewrócił. Rosjanie budują po prostu górala. Jak myślisz, który może więcej mimo, iż jest mniej bezpieczny?
W walce, gdy cel znajduje się w dużej odległości szanse dobrze uzbrojonego samolotu zachodniego są równe o ile nie większe niż Flankera. Ale jeżeli dojdzie do walki na krótki dystans lub tzw. dogfight’u (ang. walka psów) na działka, to nie stawiam na naszych sojuszników (obecnych). Rozpatrując te wszystkie słodkości na temat Su-27 należy zaznaczyć jeszcze jedną bardzo ważną jego cechę. Flanker z powodzeniem może wymanewrować F-16. No i co? No i to, że Suchoj jest plus/minus 2 razy większy od efki. Jego rozmiary zbliżone są do tych największych – F-14 i F-15. To o czymś świadczy, nie?
O czymś również świadczy inny fakt. Podczas pewnych międzynarodowych pokazów lotniczych (chyba w Paryżu) Rosjanie wystawiający Su-33 i Miga-29 zaproponowali amerykanom i niemcom pozorowaną walkę powietrzną z ich F/A-18C Hornet i F-16C (najnowsze modele w służbie). Nasi NATOwscy koledzy niestety wymiękli. CIA i nowe wcielenie Gestapo chyba powiedziało im z kim mają do czynienia.
Jedno jest pewne – w Europie Car Suchoj nikogo się nie boji. Wręcz odwrotnie. Każdemu pilotowi przeciwnika da szansę oddania życia za ojczyznę.

Liga mistrzów.
F-14, F-15, F-16, F-18 – tymi samolotami już lataliśmy. Na każdą z tych maszyn opracowano chociaż jeden dobry i porządnie wykonany symulator. Teraz do ligi mistrzów i mistrzowskich symulacji dołączył Flanker 2.0. Nie jest to szaraczek pośród innych latawców. I nie jest on stworzony przez lidera w tej dziedzinie Jane’s Combat Simulations (Electronic Arts). Do boju stanęła inna, znana z dobrych symulacji firma SSI. Umieszczając na krążku CD symbol indiańskiej głowy z podpisem Flying Legends daje wyraz temu, jak poważnie podeszła do sprawy. Flanker 2.0, o czym przekonacie się kupując tę grę, jest dziełem wysokiej klasy. Również wysoką klasę zaprezentował Kowal dając ten produkt od recenzji właśnie mnie – Intruderowi (skromnie, co?). Ano, latało się tu i tam, na tym i na tamtym. Dodatkowo troszkę siedzę w temacie i dołożę wszelkich starań by opowiedzieć Wam o sofiku track po tracku.

Tejkoff.
Gdy uruchamiamy Flankera 2.0 naszym oczom ukazuje się typowe ale nietypowe, bardzo ładnie opracowane demko. Typowe, bo zawsze bohater gry rozwala swoich przeciwników. Nietypowe, ponieważ rozwalane są nie samoloty rosyjskie ale amerykańskie. Brak patriotyzmu u SSI?
Gdy już nacieszymy oczy ładnymi scenami z krótkiego życia F-18 ukazuje się screen z groźnymi Su, a poniżej bardzo leniwie przesuwający się pasek postępu ładowania tekstur, grafik 3D i rzeźby terenu.
Po dwóch dniach otwiera się menu główne. Standardowo Instant Combat, kampania itp. Ale i coś pocieszającego. Jak na porządny program przystało mamy również edytor misji. Ciekawe, ciekawe. Menu opcji gry rozwiązane jest w stylu niezbyt poręcznego i mało ciekawego explorera windowsowego. Na początek wyłączamy joystick by sprawdzić się na klawiaturze. Training, start.
Flanker 2.0 zaopatrzony jest w najróżniejsze misje szkoleniowe mające zapoznać Cię z różnymi możliwościami samolotu i jego instrumentami. Siedzisz sobie w kokpicie, a przyjemny głos instruktora opowiada co do czego i pokazuje przykłady. Możesz oczywiście przejąć stery i wyładować złość za niepowodzenia dnia na bezbronnych transportowcach. Nieukom idzie kiepsko więc zaliczmy wszystkie lekcje. Teraz z zawadjacką miną czujemy, że świat należy do nas. Tak również myślałem przed rozwaleniem swojego Cieniasa. Po tym nabrałem pokory także jeżeli chodzi o latanie.

GFX i SFX.
Już podczas pierwszej misji szkoleniowej z zapałem obejrzałem sobie Flankera i jego otoczenie. Uśmiech na mojej twarzy powinien tłumaczyć odczucia. W kokpicie jest trochę ciasno, a producent fotela z pewnością nie dostał nagrody za wygodę swego wyrobu. Wystrój kabiny nie jest tym, do czego przywykłem w F-16. Surowy i niezbyt przejrzysty. Ale ci, którzy wychowali się na Syberii nie potrzebują więcej. Wskaźniki i HUD podpisane są jakimś dziwnym lecz znanym językiem. Tak, kochani. Bukwy, cyrulica i wszystkie te cudeńka zza Buga. HUD w trybie ataku celów naziemnych nie nazywa się air-to-ground lecz zjemlja. Tryb nawigacyjny to marsz, „wcośtam” itd. Znacznym utrudnieniem jest tylko pojedynczy MFD (wyświetlacz wielofunkcyjny) i to nie najwyższej jakości. Przekazywane przez niego informacje są trochę nieczytelne, a korzystanie z niego wymaga przyzwyczajenia. HUD także nie należy do najbardziej udanych. Na jego krańcach nie ma skali wysokości i prędkości lecz wartości podane jedynie w postaci cyfr. Dobrze chociaż, że Rosjanie również posługują się systemem metrycznym i wszystkie wartości reprezentują metry wysokości i kilometry prędkości. Jest to lepsze wyjście niż porąbane stopy (~0,33m) i węzły (1knt=1mila morska/h). OK., dosyć chrzanienia. Dopalacze i jedziemy.
Su-27 ma sporą nadwyżkę mocy więc nie trzeba startować na dopalaczach ale zróbmy to tak, jak nas uczyli w Top Gun, Miramar. Po włączeniu dopalaczy nozzels silników (nie wiem jak to się nazywa po polsku) ładnie rozszerzają się, a po chwili bucha z nich strumień piekielnie gorących wyziewów. Przy wciśniętych hamulcach kół dziób Flankera pochyla się. Ich szczęki walczą z ogromnym ciągiem silników ale ulegają dopalaczom. Samolot zaczyna się toczyć. Pod nami przewija się bardzo ładnie teksturowany betonowy pas startowy. Coraz szybciej i szybciej. Aby hamulce nie przeszły w stan ciekły odpuszczamy je. Po chwili Su-27 już opuszcza ziemię. Koła w bardzo ładniej i szczegółowej animacji chowają się, klapy wyrównują. Nabieramy trochę więcej prędkości by zobaczyć co ten ptaszek potrafi. Przy 500km/h zrywamy ster do siebie by wykonać ostrą pętlę. Wzdłuż krawędzi natarcia pojawiają się białe smugi skondensowanego powietrza. „Maksymalnyj kont ataka, maksymalnyj kont ataka” słychać w głośnikach. Pętla coś nie pętli. Samolot zaczyna się trząść. Oops, straciłem kontrolę. Su idzie jak świeca do góry wytracając prędkość. Wysokość 3500m i rośnie. F3. Piękny widok samolotu przelatującego obok kamery. Za nim białe smugi. 130,km/h – Flanker zwraca dziób ku ziemi i zaczyna wirować wokół osi wysokości. W F-15 należałoby użyć katapulty. Ja walczę. Widać jak stery kierunku i poziomu wychylają się gdy walczę z maszyną. Smugi za samolotem wyglądają już jak obrys korkociągu. Spadam. Pode mną rośnie pas startowy, budynki, ciężarówki z paliwem i działka przeciwlotnicze. 2000m – wirowanie zwalnia. Powoli lecz skutecznie odzyskuję sterowność. Mało którym zachodnim myśliwcem dałoby się przeżyć coś takiego. Po wyrównaniu lotu i otarcia potu z czoła naszła mnie ochota na zwiedzenie Ukrainy z lotu ptaka. Wszystko wygląda dobrze, drogi, mosty itp. Jednak tu widać kunszt Jane’s. W ich Israeli Air Force cała rzeźba terenu Izraela, Libanu, Iraku i Egiptu odwzorowna była na podstawie danych satelitarnych. Jeżeli chodzi o Flankera, to są dwa wyjścia: albo Ukraina jest jak Mazowsze – prawie płaskie jak stół, albo rzeźba terenu nie jest najwyższej jakości. Poza tym cały GFX jest jak najbardziej Cool.
SFX mógłbym ocenić w skali 1-10 na 8. Jest niezły, a chłodny głos Tani czy Nataszy próbującej mówić po angielsku wprost urzeka.

Za rodinu.
Każdy, kto ma dżoja analogowego i antyrosyjskie nastawienie powinien zakupić grę Flanker 2.0. Dzięki temu jako Sasza czy Misza będzie mógł powalczyć o utrzymanie Ukraińskiej części Floty Czarnomorskiej z dala od ruskich łap i przynosić honor ojcom ukraińskiej ziemi.

Wymagania: Nje znaju, potomu szto distributor nje prisłał mnje instrucjej, a w ridmi nje napisali.

Producent : SSI

Zaaaaaa rooooooooodinuuuuuuuu!!!!!!

flanker-2-0

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Fifa 99

    Fifa 99

    Czy znacie taką grę, której nowa wersja jest wydawana co rok (ostatnio nawet częściej), nie różni się zbyt wiele od wersji poprzedniej a i tak wszyscy ją kupują? Tak? No jasne, to serie firmy EA Sports – NHL i NBA ale tutaj będzie o FIFIE. FIFA 99 jest, jakby ktoś nie wiedział, piłkarską symulacją zręcznościową.

  • FIFA 98: Road to World Cup

    FIFA 98: Road to World Cup

    Wielkimi krokami zbliżają się mistrzostwa świata 2002 w Korei i Japonii. Na szczęście mamy jeszcze troszkę czasu i możemy sobie przypomnieć, jak to było w roku 98. A działo się wtedy dużo… Pamiętacie to jeszcze? 32 zdeterminowane, pragnące zwycięstwa drużyny, wspaniałe stadiony i zaskakujące zakończenie zmagań. Tak, tak – MŚ 1998 we Francji to było