|  | 

Dobre stare gry

Faust

Faust
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Francuska firma Cryo już od wielu lat raczy nas swoimi grami przygodowymi, przy czym jak rzadko który producent konsekwentnie trzyma się stworzonych przez siebie standardu i atmosfery. Gry Cryo prawie zawsze ocierają się o rangę sztuki – przede wszystkim biorąc pod uwagę grafikę i muzykę. Firma tworzy gry ciekawe fabularnie, niekiedy wręcz intrygujące, ale najczęściej bardzo sterylne i stonowane, przez co nie znajdują zbyt wielu nabywców. Faust wydaje się być próbą kompromisu pomiędzy linią przyjętą przez programistów i grafików Cryo a współczesnymi trendami w grach przygodowych.

Faust to opowieść oparta luźno na wątkach sztuki ‚Faust’ Goethego. Nasz bohater, Marcellus Faust, staje przed zadaniem zebrania materiałów dotyczących życia i śmierci siedmiu osób. Materiały te mają posłużyć decyzji Stwórcy odnośnie dalszych losów ich dusz, a skoro pojawił się już Stwórca, to musi być i jego przeciwwaga… Tak, w ‚Fauście’ Mefistofeles niejeden raz stanie na naszej drodze, pomagając nam lub przeszkadzając w odkryciu niektórych faktów, odtworzy też z Marcellusem niektóre kluczowe sceny z życia zmarłych osób… Wszystkie postaci, o losach których opowiada ‚Faust’, mieszkały na terenie tego samego parku rozrywki, co pozwoliło twórcom gry na stworzeniu bardzo skomplikowanych powiązań między nimi. Bardzo trudno zrozumieć jest tę grę – głównie przez fakt, iż autorzy przedstawiają większość wydarzeń za pomocą dialogów i króciutkich retrospekcji – mimo czterech kompaktów ‚Faust’ zawiera stosunkowo niewiele filmów… Same losy siedmiu pracowników parku również do najoczywistszych nie należą ; graczowi przyjdzie się borykać z problemami bliźniaczek syjamskich o zupełnie odmiennych charakterach czy też odkryć przeszłość człowieka wykorzystującego dzieci do niewolniczej pracy… Generalnie ani jedna z przedstawionych w grze postaci nie jest jednoznacznie pozytywna, z każdą opowiedzianą historią musi zatem gracz walczyć z narastającą niechęcią do pokazywanych wydarzeń i bohaterów. A trzeba przyznać, że z personelu parku uzbierałby się kwiat wśród pensjonariuszy szpitala dla umysłowo chorych. Gra jest zatem bardzo ciężka fabularnie, akcja odbywa się na kilku płaszczyznach nie tylko czasowych (nieraz przyjdzie nam zwiedzać to samo miejsce po kilka razy w różnych latach), ale i przestrzennych – pod koniec każdego rozdziału Marcellus nagle znajduje się w zupełnie innej części wesołego miasteczka i musi wykonać jakąś pozornie bezsensowną czynność, odbywszy uprzednio dialog z dyrektorem lunaparku… ‚Końcówki’ te bardzo wybijały mnie z atmosfery stworzonej przez grę, ale po ukończeniu ‚Fausta’ uważam ich obecność za uzasadnioną.

Muszę się jednak przyczepić do zagadek w grze. I to bardzo przyczepić. Zagadki są, moim skromnym zdaniem, kompletnie bez sensu, co gorsza, kłócą się całkowicie z istotą opowiadanej historii. Weźmy choćby pierwszy rozdział opowieści – zresztą najbardziej spójny i logiczny – skąd bliźniaczki (niezbyt bogate, przypominam) mają sejf w szafie ? I dlaczego kod jest taki, a nie inny ? Im dalej w grę, tym niestety więcej nielogiczności i kompletnych bzdur. Dlaczego współczesny Casanova (student…) mieszka w tak wielkiej (i dziwnej) posiadłości ? Skąd idiotyczne wejście do sypialni ? Po co gigantyczna skrytka nad łóżkiem, i to otwierana w tak skomplikowany sposób ? Zejście do ciemni otwiera się tylko, gdy wskazówki zegara są odpowiednio ustawione… Litości… W grze przedstawieni są lekko skrzywieni psychicznie ludzie, ale chyba nie ma potrzeby robić z każdego z nich paranoika z manią prześladowczą ? Każda, dokładnie każda z postaci ma w swoim domku/barakowozie (niepotrzebne skreślić) jakąś wymyślną kryjówkę, która otwiera się w sposób bardzo skomplikowany i całkowicie niewygodny dla jej użytkownika. O ile jest to w miarę sensowne w drugim rozdziale (podwójny agent, który zza grobu wciąga Marcellusa w ‚poszukiwanie skarbów’) to dalej wywołuje to tylko niepotrzebnie frustrację i powoduje złość. Skoro nawet prosta rosyjska krawcowa żeby wejść do szklarni musi specjalnie wykonanym kluczem operować przy tarczy zegara w dużym pokoju, to jest to już dla mnie przesadą. Autorzy Cryo postawili (jak zawsze zresztą) na pseudologiczne zagadki, polegające głównie na oglądaniu wszystkiego dookoła, sumowaniu zauważonych cyfr czy obserwowaniu kolejności pojawiania się tajemniczych znaków… O ileż lepsza byłaby ta gra, gdyby po prostu pozwolono graczowi na spokojną eksplorację zadanego terenu bez irytujących wstawek ‚logicznych’… Piszę w cudzysłowiu, gdyż naprawdę te wszystkie szyfry, kody i daty zakłóciły mi odbiór gry, która mogła być doskonała.

Grafika w ‚Fauście’ nie odbiega od tego, do czego przyzwyczaiło nas Cryo – poruszamy się po statycznych lokacjach widząc całą akcję z oczu Marcellusa, po zatrzymaniu możemy rozglądać się w dowolnym kierunku. Ale niestety – ponieważ nie jest to engine trójwymiarowy, podczas badania terenu wyraźnie widać ‚plaskość’ wszystkich elementów na ekranie, co kontrastuje z doskonałą jakością modeli 3D podczas najazdów kamery czy filmów. Lepiej byłoby, gdyby graficy pozostawili statyczne obrazki bez możliwości kręcenia głową, albo zaimplementowali pełną grafikę trójwymiarową – taki półśrodek, jaki pokazano w ‚Fauście’ jest najgorszym wyjściem. Na szczęście grafika podczas filmów zaciera złe wrażenie pozostawione po grafice z właściwej gry – filmy zrobione są ze smakiem i z dużą ilością swobody – pierwszy raz widzę taką radość w operowaniu obrazem w scenkach przerywnikowych. Najlepszym przykładem jest tu podążanie kamery za gestykulacją Mefistofelesa – obraz kołysze się w rytm gestów diabła, podąża za nim, wyprzedza go, okrąża całą scenę… Zrobione jest to świetnie i naprawdę doskonale wygląda.

Osobny akapit należy się oprawie muzycznej gry – tutaj nie mam już nic do zarzucenia. Dobór utworów słyszanych podczas gry całkowicie odpowiada moim preferencjom muzycznym i nie jestem w stanie wymienić choćby jednej piosenki, która nie przypadła mi do gustu. Wszystkie kawałki są doskonale dopasowane do miejsca, w którym toczy się akcja danego rozdziału, potrafią się zmieniać w miarę wzrostu lub spadku napięcia przedstawianych wydarzeń, wreszcie potrafią nieźle gracza przestraszyć gdy pojawiają się w niespodziewanych i nierzadko bardzo brutalnych przerywnikach filmowych.

A właśnie – brutalność. Brutalność jest w ‚Fauście’ wszechobecna i to chyba we wszystkich swoich odmianach. Widzimy brutalność fizyczną praktycznie non-stop, obserwujemy maltretowanie psychiczne, nawet seks nie został w grze oszczędzony. ‚Faust’ to gra, w której od okrucieństwa nie ma sekundy oddechu, co chwila jesteśmy raczeni odrażającym obrazem ludzkiej pomysłowości w dziedzinie cierpienia i szkodzenia bliźniemu… Najgorsze jest to, że obrazy te pojawiają się znikąd – wystarczy czasem kliknięcie na niewinnej z pozoru szafce, a przed naszymi oczami pojawia się krwawe wspomnienie… Szczególnie dużo takich scen jest w pierwszym rozdziale – nie wiem czy autorzy chcieli zniechęcić graczy od samego początku ? A może odseparować mniej wrażliwych… Tak czy siak brutalnych scen jest w ‚Fauście’ mnóstwo, ale uważam, że doskonale wkomponowane są w fabułę gry i nie zakłócają jej rytmu. ‚Faust’ to taki komputerowy horror z głębszym przesłaniem. Problem leży w tym, żeby okrucieństwo nie przyćmiło przesłania…

Ostatnia sprawa, którą chcę poruszyć to jakość polskiego tłumaczenia, która ponownie (tak jak w wypadku Planescape : Torment) pozwala mi podnieść ocenę gry przynajmniej o stopień w górę… Polskiemu dystrybutorowi udało się nakłonić do współpracy trzech wybitnych polskich aktorów – Mariana Kociniaka, Gustawa Holoubka i Władysława Kowalskiego. Wszyscy trzej panowie spisują się całkowicie bez zarzutów co potwierdza fakt, iż wykształcenie teatralne przydaje się przy robieniu dubbingów. Żal tylko trochę, że pan Holoubek ma bardzo krótki występ. A tak mi pasował do roli Mefistofelesa… Nie znaczy to oczywiście, że pan Kociniak źle spisuje się jako wysłannik piekieł, jest doskonały, ale Holoubek byłby lepszy ;)) Poza tymi trzema wielkimi aktorami występuje wiele mniej znanych osób, które niestety wyraźnie odstają od nich poziomem. Szczególnie na nerwy działał mi aktor odczytujący w rozdziale ‚Cień Casanovy’ kwestie kobiece (!!) cienkim, piskliwym głosem… Coś strasznego.

‚Faust’ to doskonała produkcja, będąca dobrym krokiem firmy Cryo w stronę gier nie tylko ślicznych, ale również ciekawych ; niestety jest to pozycja bardzo nierówna. Adresowana ewidentnie do dorosłych osób, opowiadająca intrygującą historię, a jednocześnie niepotrzebnie skomplikowana niebotycznym poziomem zagadek pseudologicznych. Zamiast skoncentrować się na eksponowaniu doskonale nakreślonej historii zdecydowano się na bezsensowne przedłużenie gry zadaniami wymagającymi poszukiwania haseł, kodów i szyfrów. Podobnie nierówny jest poziom polskiego dubbingu, być może jednak jestem rozpieszczony po rewelacyjnym Tormencie…

faust

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Fields of Fire

    Fields of Fire

    Witam, witam. W mojej karierze maniaka gier, latałem samolotami, pojazdy przyszłości też nie były mi obce, były wozy bojowe itd. Bo gdyby chciał to wszystko wymienić to by pamiętnik powstał. Dzisiaj dla odmiany przyszło mi wziąć do ręki muszkiet i tomahawk i stanąłem do walki w grze w której połączono elementy gier typu role-playing i

  • Clue Chronicles: Fatal Illusion

    Clue Chronicles: Fatal Illusion

    Jest 31 grudnia 1938 r. Szalone lata 30. z hukiem zmierzają ku końcowi; na ekskluzywnym statku wycieczkowym na Renie grupa osób świętuje nadejście Nowego Roku. Wszyscy przybyli na zaproszenie ekscentrycznego, może nawet nieco szalonego milionera Iana Masque’a. Dziesięć osób, z których każda wydaje się być nie mniej tajemnicza niż gospodarz, zostało zaproszonych na ten statek,