|  | 

Stare gry retro

Diablo 2: Lords of Destruction

Diablo 2: Lords of Destruction
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Ci z was, którym starczyło sił by ukończyć drugą część Diablo dokładnie wiedzą, jak potoczyły się losy mrocznej trójki. Diablo i Mefisto zostali pokonani, natomiast Ball’owi jakimś cudem udało się uniknąć sprawiedliwości i w momencie, kiedy Pan Zniszczenia zabija biednego Mariusa, który wcześniej przekazuje mu kamień dusz, kończy się nasza przygoda z D2. Takie zakończenie od razu sugeruje, że albo przyjdzie nam czekać następne trzy lata na kolejną odsłonę tegoż tytułu, albo będziemy mieli okazję zagrać w jakiś Expansion Set. No i w końcu stało się- jakieś kilka miesięcy później Blizzard oficjalnie ogłosił, że pracuje nad dodatkiem, który nosi tytuł Diablo 2: Lords of Destruction. Tak więc teraz, dokładnie w rok po wydaniu D2 przyjdzie nam znów stanąć do boju z demonami, nieumarłymi czy innym „ożywionym ścierwem”, by na samym końcu zmierzyć się z Panem Zniszczenia.
D2: LoD zaczyna się w momencie, kiedy Ball ze swoją armią zniszczenia stoi u wrót Arreat i próbuje znaleźć i zniszczyć kamień świata, czego skutkiem byłoby utworzenie piekła na ziemi. By do tego nie dopuścić gracz rozpoczyna zmagania z kolejnym, 5 już aktem, który rozgrywa się na północy, we wspomnianym już mieście Arreat, które zamieszkują dzikie plemiona barbarzyńców.
Nie ma co za wiele się spodziewać po LoD’zie gdyż jest to tylko dodatek, który został wzbogacony o min. dwie nowe postacie, a dokładniej o druida i zabójczynię. Druid jest człowiekiem z lasu, który na pierwszy rzut oka przypomina nekromantę, gdyż jak on ma możliwość przywoływania różnego rodzaju sług (kruki, trujący pełzacz, duch wilka itp…) by walczyły one pod jego banderą. Jednak, jeśli dołożymy do tego wszystkiego zabawę z żywiołami czy chociażby możliwość zamiany powłoki cielesnej w Wilkołaka czy Niedzwiedziołaka, (który jak przyp*** to zabije;) to wtedy postać staje się o wiele ciekawsza. Drugą postacią, która znalazła swoje miejsce w tymże dodatku jest zabójczyni, która szybko i zgrabnie posługuje się bronią sieczną, niczym barbarzyńca w spódnicy. Jednak sama sztuka walki nie wystarczy by pokonać mroczną trójcę, dlatego zabójczyni potrafi podkładać różnego rodzaju pułapki, posiada również umiejętność zwaną „dyscypliną cienia”, która to umiejętność pozwala jej na częściowe zniknięcie czy chociażby utworzenie projekcji samej siebie.
Czymże by były nowe postacie gdyby nie było nowych wrogów do tępienia? Chyba tylko miłym akcentem. Dlatego Blizzard zadbał o to, by pojawiło się ich kilka(naście) nowych rodzajów, rozbryzgujących się chyba jeszcze piękniej niż w wersji podstawowej;), a są to: Ożywione ścierwo, Oprawcy śmierci, Impy i Gnijący plugawiciele (nazwy mało mówiące, ale bardzo miłe dla ucha;). Niektóre z nich naprawdę potrafią uprzykrzyć życie. Oczywiście prócz zwykłych sługusów dodanych zostało kilku boss’ów z Ballem na czele.
Nowe postacie, nowi wrogowie, czegoś tu jeszcze brakuje, ach tak!- nowe przedmioty- jak mogłem o nich zapomnieć, to ze względu na nie grę kończy się po kilka bądź kilkanaście razy. Nowe przedmioty to w szczególności takie, które przeznaczone są tylko dla odpowiednich klas tj. szpony dla zabójczyni, głowa fetysza dla nekromanty, czy hełm przypominający jakieś ptactwo dla druida. LoD to również setki a nawet tysiące przedmiotów, którym zmieniono tylko nazwy i parametry, wygląd natomiast został nietknięty. W tym miejscu należałoby wspomnieć, że nasza niezawodna skrzynia, która służy do przechowywania przedmiotów różnej maści została znacznie powiększona. Na pewno ta informacja ucieszy niejednego Battlenetowca:)
Jednym z największych chyba mankamentów, jaki można było zaobserwować w Diablo 2 była niemożność grania w podwyższonej rozdzielczości, gra udostępniała tylko możliwość gry w trybie 640×480. Na szczęście przy tworzeniu LoD ktoś poszedł po rozum do głowy i od teraz będzie można spokojnie delektować się nową, przepiękną scenografią w rozdzielczości 800×600, szkoda tylko, że na 800×600 się zakończyło, bo ja bym szczerze wolał 1024×768;).
Będąc przy nowościach należałoby wspomnieć o naszym przyjacielu, o którym pewnie mało kto pamięta, gdyż wcześniej do niczego się nie przydawał, albo „robił” tylko za mięso armatnie, które bardzo szybko ginęło w ferworze walki. Teraz jednak zostało to zmienione. Nasz kompan będzie zdobywał doświadczenie, będzie go można uzbroić, uleczyć, a gdy zginie będzie go można wskrzesić w pobliskim mieście. Jednym słowem jest to doskonały towarzysz, który pomoże w plądrowaniu wszystkich pięciu aktów.
Akt 5 nie jest może aż tak obszerny jak 3, ale jest za to bardziej zróżnicowany, gdyż akcja toczy się w różnych lokacjach: na pustkowiach, gdzie znajdują się fortyfikacje wroga, częściowo w lodowych jaskiniach, ziemiach pokrytych wiecznym śniegiem, jak również mały epizodzik zostanie rozegrany w piekle:).
D2: LoD to przede wszystkim wspaniała ścieżka dźwiękowa, która tworzy znacznie lepszy nastrój od tego z D2, a to za sprawą wspaniałej orkiestry symfonicznej. Skoro mowa o dźwięku to należałoby wspomnieć po trosze o polskiej wersji, gdzie głosy poszczególnych postaci są- delikatnie mówiąc- żenujące.
No i na sam koniec przydałoby się postawić odwieczne pytanie – kupić, nie kupić. Jeśli nie graliście jeszcze w D2, to jest to doskonała okazja by wreszcie zacząć, jeżeli po ukończeniu D2 czujecie niedosyt, to jest to jeszcze lepsza okazja by zakupić Pana Zniszczenia. No, a jeżeli uważacie D2 za kompletny niewypał, to nie macie po co zaglądać do D2: LoD.

diablo-2-lords-of-destruction

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Disciples: The Sacred Lands

    Disciples: The Sacred Lands

    Bethrezen był niegdyś pięknym aniołem, najpiękniejszym ze wszystkich. Dzięki temu dostał się w łaski swego boga, imieniem Highfather. Za służbę został nagrodzony boską mocą tworzenia. Wykorzystał ją… aby stworzyć piekło. Okrutne demony i plugawa magia – oto jego dzieło. Za ten czyn został ukarany. Highfather uwięził go w jego własnym brutalnym świecie na wieki. Alkmaar,

  • Diplomacy

    Diplomacy

    Nie często masz okazję zasiąść na tronie jako głowa jednego z mocarstw Europy początku XX wieku. Skoro już takowa się nadarzyła wykorzystaj ją dobrze i opanuj Stary Ląd. Dzieciństwo. Swoje narodziny gra Diplomacy miała już dość dawno. Powstała ona w umyśle zwykłego człowieka, czyli nie będącego wymyślaczem gier, a tym bardziej komputerowych. Jej dzieciństwo przebiegało