|  | 

Stare gry za darmo

Drakan: Order of the Flame

Drakan: Order of the Flame
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

….Niegdyś świat wyglądał inaczej. Dziewicze lasy, w potokach krystaliczne wody, a na polach rosło piękne zboże. Ludność była szczęśliwa, a cykl dnia i nocy był niczym nie zakłócony. Magia znajdowała się w każdej istocie, otaczała każdą cząstkę krainy. Byli też strażnicy. Potężni jeźdźcy smoków, członkowie Bractwa Płomienia, którzy dbali o spokój i bezpieczeństwo. Ale ludzie to głupcy. Z pokolenie na pokolenie było ich coraz więcej. Wycinali lasy, zbrukali wody, a w miejscu łąk postawili karczmy i obskurne obejścia. Równowaga magii została zaburzona. Zapomniano o starożytnym porządku spraw. Bractwo Płomienia rozpadło się. Jeźdźcy smoków musieli odejść, a ich wierzchowce zapadły w głęboki sen. Bractwo Ciemności podniosło głowę. Hordy mrocznych stworów zaczęły napadać na miasta, paląc i grabiąc. Terror po dziś dzień zatacza coraz szersze kręgi. Zło każdego dnia staje się silniejsze. Jednak jest jeszcze cień nadziei. Stara przepowiednia mówi o dzielnej wojowniczce. Odnajdzie ona smoka i przywróci porządek magii. Wskrzesi Bractwo Płomienia i poprowadzi świat ku lepszemu. A imię jej będzie Rynn, Władczyni Smoków….

Przepowiednia Rathana „Święta Księga Smoka”

Oto pojawiła się młoda i gibka wojowniczka, która sprawnie wymachuje mieczem i dosiada ogromnego sprzymierzeńca. A wy, musicie się wcielić właśnie w postać tej wojowniczki. Myślę iż nie jest wam to obce, wcielanie się w kobiety, gdyż nasza wojowniczka wygląda jak średniowieczna siostra Lary Croft -))) Z początku gra nie wydaje się być specjalnie ciekawa i wciągająca. Miłe intro w formie animowanej scenki na enginie gry. Rynn i jej młodszy braciszek wracają sobie spokojnie przez las, gdy nagle opada ich banda trolli. Rynn po otrzymaniu odpowiedniego ciosu, traci przytomność, a gdy ją odzyskuje znajduje całą swoją wioskę splądrowaną, spaloną, a mieszkańców wyciętych w pień. Przebity sztyletem kapłan przekazuje jej ostatnią wskazówkę – musi odnaleźć świętą księgę, odzyskać kryształ i obudzić smoka. Rynn po do pompowaniu silikonu, wyrusza by pomóc braciszkowi. Jakie to banalne, co? Lecz cos nakazuje wam jednak wędrować razem ze śliczną wojowniczką, odziana tylko w skóry. Coś zmusza was do przebrnięcia przez pierwszy poziom, pomiędzy spalonymi chatami i z rzadka rosnącymi drzewami. To wygląda tak, jakby gra obiecywała coś więcej i nie wyciągnęła wszystkich asów z rękawa. I nie zawiedziecie się, wasze oczekiwania zostaną spełnione. Po przewędrowaniu dość obszernego pierwszego poziomu, traficie do jaskini, gdzie obudzicie z tysiącletniego snu, Arokha – smoka wojownika. Razem ruszają w dalszą drogę, a wy dostrzeżecie nowe oblicze „Drakana”. Pomysł jaki przelali na ekran ludzie z Surreal wart jest największych pochwał. Przygoda z jaką przyjdzie wam się zmierzyć pod postacią Rynn, podzielona została na dziesięć olbrzymich etapów – krain. Na początku będzie to już wspominana wioska i okoliczne tereny górzyste. Potem znajdziecie się wśród pięknych ośnieżonych szczytów gór, w kopalniach kryształów, traficie na archipelag tropikalnych wysp i do fortecy głównego łajdaka. Podział na typowe poziomy jest w grze jednak bardzo umowny. Twórcy gry starali się zbudować jeden olbrzymi świat i trzeba przyznać, że im się to udało. Rynn biega, skacze i pływa – przebywa wielkie obszary terenu, w czym bardzo pomocny jest smok (latający środek transportu). Całość po woli układa się wam w jedną długą przygodę. Rozwiązanie jednego questu powoduje od razu pojawienie się następnego. Przykładem niech będzie odszukanie starożytnej świątyni na wyspach. Okazuje się by dostać się do wnętrza świątyni potrzebujecie specjalnego amuletu i starożytnego magicznego młota. Ten pierwszy ukryty jest w labiryncie na południu wysp, drugi został skradziony przez gnolle z twierdzy na północy. Oba należy odzyskać. Wskakujecie na smoka, a ten w majestatyczny sposób wznosi się w powietrze, a potem w łopocie skrzydeł udaje się w wyznaczonym kierunku. Kiedy przybywacie na miejsce, zostawiacie skrzydlatego przyjaciela i wyruszacie na eksploracje labiryntu. Smok tam nie poleci, bo za ciasno -))) Musicie radzić sobie sami, ale twórcy przewidzieli te ewentualność. Posiadacie cały arsenał argumentów – krótkie i długie miecze, lekkie i oburęczne, łuki, topory, młoty bojowe, magiczne różdżki. Ilości sprzętu jaki znajdziecie w grze, nie powstydziła by się żadna gra z gatunku RPG. Delikatne nawiązanie do tego gatunku znajdziecie też w plecaku, gdzie wasza bohaterka dźwiga cały swój ekwipunek. Każdy element ekwipunku opisany jest kilkoma cechami ( szybkość, siła, klasa pancerza ) i ulega tez stopniowemu zużyciu w walce. Nie sposób tak naprawdę opisać w kilku słowach jak się gra w „Drakan”. Na pewno Ci z was którzy uwielbiają Lare Croft, będą zachwyceni jej średniowieczną siostrą. Ten sam sposób poruszania się postaci, niektóre analogiczne zagadki. Co odróżnia w takim razie ten produkt od słynnego „Tomb Raider”. Po pierwsze, całkiem inaczej rozwiązano system walki, na która w grze położono wyraźny nacisk. Seksowna pani archeolog w większości posługuje się bronią palną, tu natomiast walka jest kontaktowa. Rynn tnie mieczem, wykonuje uniki, przetacza się i znów naciera. Mówiąc szczerze jest to bardzo widowiskowe, szczególnie jak opanujecie sztukę machania mieczem. Wasi przeciwnicy są dość zróżnicowani. Od śmiesznych i śmierdzących trolli i gnolli, przez czarnych rycerzy, do lodowych gigantów. Inny rozdział walki, to ta z udziałem smoka, który miota ogniste pociski. Pod względem graficznym gra trzyma wszystkie aktualne standardy. Trójwymiarowy engine pracuje szybko, co jest szczególnie ważne w momencie wzbijania się w powietrze. Kraina jaka was otacza jest trochę pofałdowana, a ogólne wrażenie oddaje świat fantasy. Dzięki zastosowaniu akceleratorów oglądacie na ekranach większość ciekawych efektów. Fantastycznie wypadają też lekko błoniaste, przezroczyste skrzydła smoka Arokha. Oprawa dźwiękowa doskonale współgra z akcją na ekranie. Świst ostrza przecinającego powietrze i ryk wyrzynanych przeciwników są tym co kochają chyba wszyscy wojownicy z krwi i kości. Dźwięki tła dobrano bardzo odpowiednio. W tropikalnych lasach usłyszycie szum wody i ptaki, w kopalniach dobiegną was stłumione dźwięki kilofów i skruszonej skały. Całą rozgrywkę urozmaicają rozmowy smoka, ze swoja właścicielką. Utwory czysto muzyczne znakomicie dołączają się do budowania atmosfery. Praktycznie każda lokacja ma swój motyw, który pojawia się w tle niemal niezauważalnie. Oczywiście i w tej grze znalazłem kilka niedociągnięć. Można przyczepić się do głupoty przeciwników, którzy potrafią stać bezczynnie w oczekiwaniu na cios, zaklinować się między futryna i drzwiami, albo wytłuc się wzajemnie. Wasza bohaterka nie potrafi się wspinać, ani wchodzić na pochyłości. Lecz jak widzicie są to niedoróbki z goła techniczne, a do nich się można przyzwyczaić. W zamian macie doskonałą historię, przygodę i guest, wszystko to wciągnie na długo. Gra jest obszerna i potrafi ująć swym epickim rozmachem. Ogrom krain, które przyjdzie wam zwiedzić, robi niezwykłe wrażenie. Całość aż zaprasza do eksploracji, gdyż zawsze możecie poszperać trochę, poszperać w jaskini, gdzie przy szkielecie wojownika znajdziecie niezły miecz lub magiczna zbroję. Kompleksowy sposób budowy świata, jego ciągłość, naturalność i dobrze pomyślany scenariusz jeszcze bardziej wpływają na moją końcową ocenę. Mogę wam tę grę polecić z czystym sumieniem, nie będziecie żałowali czasu spędzonego przed komputerem.

Wydawcą gry na terenie Polski jest firma LEM.
Minimalne wymagania sprzętowe: Procesor Pentium 233MHz, 32 MB Ram, CD Rom x 8, WIN 95/98, karta grafiki 3D

drakan-order-of-the-flame

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Dracula: Zmartwychwstanie

    Dracula: Zmartwychwstanie

    Do niedawna brakowało PeCetowi naprawdę przerażających gier z hrabią Dracula w roli głównej. Na szczęście na rynku pojawił się Dracula: Zmartwychwstanie i stan rzeczy uległ niewielkiej poprawie. Szkoda tylko, że program francuskiego Wanadoo, choć dobry, do wielkich przebojów nie należy. Tak naprawdę stanowi on powtórkę z dokonań niezbyt lubianej przez recenzentów firmy Cryo, której zawdzięczamy

  • Doom 2

    Doom 2

    A jednak popełniłem błąd! Nie dopilnowałem sprzątaczy. Balowałem z pannami od Tiffany’ego miast gapić się rządowym na ręce. Kuźwa…! Nie wybiłem ich wszystkich! Jak mogłem pozostawić je przy życiu… Jak, kiedy, przecież ciąłem równo, wszystko, co się rusza, co tylko jest w stanie wejść mi w drogę. Przecież goliłem wzorcowo!!! Popełniłem błąd… Musiałem jakieś ścierwa