|  | 

Bardzo stare gry

Fury of the Furries

Fury of the Furries
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Od wieków powtarzam, iż najważniejszy jest pomysł. Jeśli ktoś wymyśli coś ciekawego, nowego i odkrywczego, może mieć pewność, że doczeka się niezłej gry. Niezależnie od jakości jej wykonania, od graficznych fajerwerków i magicznych czarów rozsiewanych przez kartę dźwiękową to właśnie pomysł w połączeniu z grywalnością decyduje o pozycji zajętej przez grę. Tak jest ostatnio z Vib Ribbon, czarno białą kreskówką wydaną na Playstation. Kiedyś zaś mej tezy dowiodło Fury Of The Furries firmy Kalisto, znakomite połączenie platformówki z zapomnianym już dzisiaj gatunkiem gier logicznych.
Na początku wyjaśnienie – bohaterami gry są futrzaki. Są to zwierzęta wielkości około 50 centymetrów, składające się z olbrzymiej głowy porośniętej futrem, ze stóp i pary rąk. Zamieszkują one odległe planety, gdzie tworzą całe społeczności. Są inteligentne i odważne, jednak delikatne. Kontakt ze szpikulcem czy jakimkolwiek dzikim zwierzęciem powoduje, że pękają. Nie znaczy to, że się boją – futrzaki pękają niczym klasyczne baloniki, zamieniając się w garść niezbyt imponujących kłaczków, których nawet zbierać nie ma co. Ta ich niecodzienna, a zarazem niefortunna właściwość spowodowała, iż wśród futrzaków niewielu interesowało się medycyną. Znacznie większa ilość naukowców pracowała nad genetyką, wszystko po to, by uodpornić się na napotkane niebezpieczeństwa. I choć nie udało im się wyhodować Futrzaka – Terminatora, to jednak osiągnięto niemałe postępy.
Każdy dzisiejszy futrzak może bowiem przyjąć jedną z czterech dostępnych muracji:

 

  • mutacja żółta – futrzak porośnięty słonecznym włosiem jest w stanie ziać ognistymi pociskami, które likwidują wiele organicznych niebezpieczeństw (przede wszystkim zwierzęta). Gdy futrzak nabierze w płukca więcej powietrza, potrafi wypluć olbrzymią kulę ognia, która z miejsca likwiduje spopiela przeciwnika.
  • mutacja czerwona – w tym przypadku naukowcy postawili na twarde zęby i mocarną szczękę. Futrzak o włosiu koloru krwi jest w stanie przegryźć co słabsze fragmenty murów i posadzek, dzięki czemu nie raz wydostanie się z tarapatów. Niestety, jego zęby nie są skuteczne na zamieszkującą lasy i pola faunę.
  • mutacja niebieska – posiada powiększone płuca, co powoduje, iż nie musi wiele oddychać. Futrzak o włosiu koloru morza jest doskonałym nurkiem, pływa nie gorzej niż łabędŸ, a nurkuje wprost idealnie. Jest w stanie wytrzymać pod wodą kilka dni, tak więc nie odczuwa potrzeby częstego wynurzania się na powierzchnię.
  • mutacja zielona – wyposażona w mięśnie nie gorzej niż Arnie Schwarzenegger. Futrzaki porośnięte włosiem koloru szpinaku posiadają magiczną linkę, którą przyczepić mogą do niemal każdego rodzaju sufitu. Dzięki niej przehuśtanie się z jednej strony przepaści na drugą nie stanowi dlań problemu. Ponadto linka umożliwia odholowanie niektórych głazów na większą odległość, tak by nie zagracały drogi do wyjścia

    Z krótkiego animowanego intro Fury Of The Furries dowiadujemy się, że pewien zły czarownik porwał kilka znaczących członków rodu futrzaków i uwięził ich w zamku. Z kosmosu przybyła odsiecz w postaci dzielnego i bohaterskiego zwierzaka, który opanowawszy wszelkie dostępne formy mutacji rusza w drogę. Do przejścia ma niecałe sto etapów podzielonych na epizody (po 10 etapów) cechujące się podobną grafiką i umiejscowieniem zabawy w jednej z krain geograficznych wyspy, na której dzieje się akcja. Przykładowo na początku musi się on przedrzeć przez pustynie, później czekają go akweny wodne, las, piramidy, tereny fabryk czy góry. Wszędzie nasz futrzak spotka nieco inne zagadki i różnych przeciwników, dzięki czemu wyprawa nie znudzi go już po pierwszych pięciu minutach. Zdarzy się, że będzie podróżował na frunącym na wietrze liściu i pływał na drewnianej bali. Przydarzy mu się huśtanie na linie nad wypełnionym lawą zbiornikiem i nurkowanie pod wodą. Spotka się wreszcie z ziewającym kotem, surferem (aspiryna z gry „Cool Spot”) i pralką.
    Każdy z etapów zawiera dwa niezwykle istotne punkty – start i metę. Nieraz są one blisko siebie, czasem jednak daleko; zawsze jednak dotarcie do tej drugiej lokacji jest trudne i zmusza do myślenia. Cały problem polega na tym, że plansze roją się od wszelkich możliwych przeciwieństw – ostrych kolców, wściekłych zwierząt czy latających pszczół z żądłami wielkości kciuka. Ponadto futrzak nie zawsze dysponuje wszystkimi swoimi mutacjami. Bywa, że na danym etapie może wybierać pomiędzy „strzelakiem” a „nurkiem” albo że musi zdobyć którąś z umiejętności przechodząc przez specjalną barierę energetyczną. W większości przypadków wymaga to małpiej zręczności, perfekcyjnego opanowania zalet każdej z form życia futrzaka i idealnego operowania klawiaturą. Myślenie wymagane jest nieco rzadziej – jednak nie zostało potraktowane przez ludzi z Kalisto po macoszemu. Niektóre etapy są naprawdę trudne i trzeba ostro się nagimnastykować, by wymyślić sposób, w który można je pokonać. Czasem wydaje się nawet, iż dany etap jest nie do przejścia, że po prostu nie ma szans go ukończyć, lecz zawsze po paru dniach przychodzi olśnienie i wielka satysfakcja z rozwiązania problemu. Szkoda tylko, że komputer zapisuje stan gry automatycznie – co 5 etapów, co jest niesamowicie wkurzające i zmusza do wielokrotnego powtarzania tych samych poziomów. Inna sprawa, ze jak już się wie, jak należy grać, to przechodzenie opanowanych poziomów nie jest trudne.
    Zarówno grafika, jak i dźwięki programu nie imponują – przede wszystkim ze względu na wiek programu. Z drugiej jednak strony na ekranie widać wystarczająco dużo, by się nienajgorzej bawić. Fury Of The Furries jest na tyle grywalne, by nie zwracało się na taki szczegóły jak grafika uwagi. Atrakcyjność programu zwiększa polska wersja językowa (napisy) opracowana przez Marksoft. Dla mnie program ten jest równie dobry co cała seria „Lemmingów”, która przeszła już przecież do historii gier komputerowych. Szczerze wam przygody Futrzaków polecam – jestem przekonany, że jeśli lubicie myśleć, a zobrazowana na screenach grafika nie przeraża was, to będziecie się naprawdę nieźle bawić. Takie gry jak ta nie zdarzają się co dzień!

 

fury-of-the-furries

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Furby – Big Fun in Furbyland

    Furby – Big Fun in Furbyland

    …”Nie tak dawno, dawno temu, gdzieś daleko w niebie, żyły sobie Furby, a może i ich przyjaciele. Jedne były czarne, inne były białe, były tez i czarne, lecz nie takie same Wszystkie były małe, ale z dużym sercem. Mówiły językiem niezbyt zrozumiałym, Gdyż „Furbiński” był językiem dla nich napisanym……” Pewnego dnia Furbys zdecydowały, że czas

  • Full Throttle

    Full Throttle

    Jeśli jesteś chłopcem, to założę się, że marzyłeś kiedyś, by wsiąść na ciężki motor i ruszyć przed siebie. Niczym nie skrępowane uczucie wolności, drzewa zostające w tyle, swoboda wyboru celu, przestrzeń, świeże powietrze i wiatr we włosach stanowiłyby wówczas chleb poprzedni twego życia. Do tego doszłoby jeszcze poczucie wspólnoty z ludźmi, którzy żyją jak ty,