|  | 

Bardzo stare gry

Flojd: The feeble files

Flojd: The feeble files
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Hasło dnia i zarazem wasze przeznaczenie: OD ZERA DO BOHATERA!!!

Co może być najlepszym symbolem końca XX wieku? Według mnie, to Archiwum X i fascynacja ufoludkami jakiej ulegli wszyscy wielbiciele tego serialu. Jak grzyby po deszczu powstają inne filmy w tym temacie oraz gry. Niełatwego zadania podjęła się firma Adventuresoft. Postanowili oni przedstawić nam przygody małego bohatera w zielonym opakowaniu, zwanym skórą. Wcielacie się w postać ufoludka, który przypadkiem został wplątany w czterokompaktową walkę z uzurpującym sobie prawo do władzy na jego rodzimej planecie mózgiem Omnibrianem, w następstwie czego spowoduje przewrót nie mający sobie równych. Lecz po kolei. Sytuacja na planecie Flojda nie jest zbyt optymistyczna. Wszędobylskie kamery monitorujące życie mieszkańców na całym globie ( oraz w pobliskich systemach ), bardzo sadystyczny kodeks, wyznaczający każdemu wyraźne miejsce w społeczności oraz bezlitosnych wykonawców woli Omnibraina – czarno odzianych sędziów, prokuratorów i katów w jednej osobie. Omnibrain jest władca okrutnym, za jego sprawą na planetach panuje terror. I w to piekło zostajecie rzuceni wy drodzy gracze, bez żadnego przygotowania, może poza całkiem świetnie zrobionym i efektownym intro. Jeśli jeszcze się co po niektórym wydaje, że maja złych rodziców bo pędzą was od komputera o 22, to niech zagra we „Flojd”! Nasz bohater w którego się wcielicie jest naukowcem. Trochę zwariowanym, ale inteligentnym, praworządnym oraz uczciwym a do tego ma tylko jedno hobby – lubi odwiedzać Ziemię. Czasami starszy ludzi w nocy, wypala swoim latającym spodkiem koła i nie tylko ( patrzcie intro ), ale to w gruncie rzeczy porządny Ufok. Jest jednak pechowcem. Podczas jednej z jego wypraw, statek ulega uszkodzeniu, a co gorsza Flojd niszczy przypadkowo obserwatorium swojego wydziału do spraw badań kosmicznych. Te dwa elementy stanowią bardzo poważne wykroczenie w kodeksie, który jasno określa, co mieszkańcom planety wolno, a czego nie. Flojd, który złamał ponadto jeszcze kilka innych kretyńskich przepisów, ma przed sobą ponurą perspektywę resocjalizacji na planecie Cygnus Alpha. Jak każdy prawy obywatel, możecie jedynie westchnąć i poddać się woli tyrana Omnibraina. Jednak cudowny przypadek sprawi, że poznacie Dolores, rebeliantkę walczącą z dyktaturą. Wy jako prawdziwy ( tzn. podniecony-))) ) facet, dajecie się porwać jej urokowi i przyłączacie się do ruchu oporu, przez co z lojalnego obywatela przeistaczacie się Towarzysza. Tak oto Flojd rozpoczyna swoja karierę bohatera, podczas, której dokona wielu odważnych czynów prowadzących ostatecznie do konfrontacji z mózgiem i jego prawą ręką. Na koniec wielka niespodzianka, gdyż dowiecie się kto kryje się za wolą Omnibraina. Jest to…………. „Flojd” to przygodówka w jak najlepszym słowa tego znaczeniu. Dużo świetnie wyrenderowanych lokacji, ponad 60 postaci z którymi możecie nawiązać konwersację ( wszystko po Polsku), masa przedmiotów oraz wielo wątkowy scenariusz. Do tego wszystko okraszone dawka świetnego humoru. Twórcy gry wpletli w tło nawiązania do serii „Simon the Sorcerer”(np. w salonie gier Flojd musi pograć na automacie z prostymi grami logicznymi związanymi z przygodami czarodzieja Szymona). W fabułę zgrabnie wpleciono komizm sytuacyjny, odrobinę melodramatu oraz słuszną sprawę w imię której walczy was bohater. Ta mieszanka powinna przypaść w gusta wszystkich zwolenników gier. Akcja gry odbywa się na powierzchniach przeróżnych planet, w różnych środowiskach. Flojd bardzo często zmienia swój przyodziewek, przebiera się nawet za płeć przeciwną. Co ciekawsze, wasze poczynania w grze śledzi komputer osobisty, który informuje was o kolejnych naruszeniach przepisów. Całkiem zabawna jest możliwość poczytania sobie o własnych wykroczeniach. Przynajmniej mnie to bawiło. „FLOJD” jako gra jest bardzo starannie przygotowanym produktem. Grafika i dźwięk stoją na bardzo wysokim poziomie. To samo można tu powiedzieć o polskiej lokalizacji. Grafika jest mniej więcej trójwymiarowa, dźwięk czysty i wyraźny, a lektor dający podkład widać że wczuwa się w rolę i brzmi bardzo czysto i płynnie. Ponadto w grze pojawia się bardzo dużo świetnych animacji, doskonale współgrających z całą resztą. Można powiedzieć, że gra „Flojd” jest bardzo miodnym produktem. Potrafi wciągnąć na wiele godzin, tym bardziej, że zagadki są wciągające i nie rażą swoją sztucznością. Na plus tej grze można zaliczyć również nieliniowość scenariusza oraz bardzo dobrze oddane sylwetki psychologiczne niektórych postaci (np. Sam – rebeliancki psychopatyczny robot- morderca czy luzacki, tępy członek ruchu oporu należący do rasy zmiennoksztaałtnych; no i oczywiście boska Dolores – twarda, nieprzejednana, ale bardzo oddana sprawie). O ile pierwsze pół godziny mnie wkurzało, to potem tak polubiłem przygody Flojda, że nie mogłem się oderwać. Myślę, że i wy moi drodzy czytelnicy pomożecie osiągnąć Flojdowi poziom „od zera do bohatera”. Pamiętajcie o tym, iż zbliża się gwiazdka, a „Flojd” to doskonała gra w pełni zlokalizowana po Polsku, na czterech płytach CD za jedyne 69 złotych. Ja osobiście gorąco polecam.

Wydawcą na terenie Polski jest firma CODA.

Minimalne wymagania sprzętowe: Procesor Pentium 133MHz, 16MB Ram, CD Rom x 8, WIN 95/98
Zalecane: Procesor Pentium 200MHz, 32 MB Ram, CD Rom x 12, WIN 95/98

flojd-the-feeble-files

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Fury of the Furries

    Fury of the Furries

    Od wieków powtarzam, iż najważniejszy jest pomysł. Jeśli ktoś wymyśli coś ciekawego, nowego i odkrywczego, może mieć pewność, że doczeka się niezłej gry. Niezależnie od jakości jej wykonania, od graficznych fajerwerków i magicznych czarów rozsiewanych przez kartę dźwiękową to właśnie pomysł w połączeniu z grywalnością decyduje o pozycji zajętej przez grę. Tak jest ostatnio z

  • Furby – Big Fun in Furbyland

    Furby – Big Fun in Furbyland

    …”Nie tak dawno, dawno temu, gdzieś daleko w niebie, żyły sobie Furby, a może i ich przyjaciele. Jedne były czarne, inne były białe, były tez i czarne, lecz nie takie same Wszystkie były małe, ale z dużym sercem. Mówiły językiem niezbyt zrozumiałym, Gdyż „Furbiński” był językiem dla nich napisanym……” Pewnego dnia Furbys zdecydowały, że czas