|  | 

Dobre stare gry

Fallout 2

Fallout 2
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

INTRO
Pustka. Nikogo wokoło. Starucha wzdrygnęła się. Próbowała wyślepić w otaczających ją ciemnościach ten jakże charakterystyczny kształt człowieka. Nic jednak nie dostrzegła. Przestąpiła z nogi za nogę i dalej gapiła się w nicość. Nieprzebrany mrok zdawał się falować, żyć, zamykać ją w sobie. Kobieta pomachała więc laską, jakby chciała dosięgnąć kogoś niewidzialnego, kogoś, kto czaił się tuż przy niej. Nikogo jednak nie uderzyła, więc westchnąwszy oparła się na lasce i przymknęła oczy. Pomyślała o dawnych latach, jeszcze sprzed Wojny, o dzieciach bawiących się na boisku, o ludziach kroczących po chodnikach, o pięknych samochodach, którymi wozili ją młodzi chłopcy. Jakże to było dawno! Kiedyś było piękniej…
Coś poruszyło się w oddali. Starucha przerażona zaczęła nadsłuchiwać. Odgłos powtórzył się, znacznie bliżej, tuż obok, jakby ktoś w olbrzymim pędzie zbliżał się ku miejscu, w którym stała. Kobieta zaczęła wywijać kosturem we wszystkie strony, rzucając gniewne zaklęcia. Po kilku chwilach nie miała już sił i opadła na ziemię głośno oddychając. Wtedy On się odezwał:
– Tutaj jestem!
Poderwała się na równe nogi i odwróciła do tyłu. Był. Wysoki, kruczowłosy mężczyzna wieku nieodgadnionego, opatulony w skóry lwa, z karabinem maszynowym u boku. Na nogach miał wysokie buty wojskowe, zaś głowę zdobiła czerwona czapka z daszkiem i jakimś rysunkiem. Mimo tego zwyczajnego przecież wyglądu bił od niego blask jakiś tajemniczy, tak że nie można było się mieć wątpliwości, z kim ma się do czynienia. Starucha uśmiechnęła się.
– Przyszedłem, jakżeś chciała. Pytaj! – rzekł On.
– Tak, Panie, już mówię! Już mówię, daj mi tylko odetchnąć… Panie! Słyszałam nieraz od kupców zapuszczających się w te strony o Twej mądrości i o wielkiej wiedzy, Panie, jaką posiadasz. Nie wierzyłam jednak, że istniejesz… to znaczy, że Wy istniejecie. Do niedawna. Wiedz, Panie, że naszej wiosce grozi śmierć głodowa. Pustynne wiatry i palące słońce nie pozwalają kwitnąć roślinom, złe powietrze zaś powoduje, iż zwierzęta rodzą się kalekie, straszne i niepodobne do rodziców. Szukaliśmy wszędzie ratunku, u czarowników z gór, i u mędrców z odległych, przymierających osad. Znikąd nam nie było ratunku. I oto zjawił się pewnego dnia młody kupiec z południa i wlał nadzieję w nasze serca. Rzekł, Panie, żeś Ty jest naszą szansą i Ciebie nam potrzeba. Zgodził się za opłatą poprosić Ciebie, byś przyszedł do nas. To było dwa lata temu. Codziennie wystawałam tu obserwując gościniec, wypatrując kształtu człowieka. Lecz nic nie było widać… Kiedy już zrezygnowałam myśląc, iż kupiec zwiódł nas lub zginął w piaskach, dziwny znak ukazał się moim oczom. I wiedziałam, że nadchodzisz! Pomóż, Panie, pomóż! Uratuj naszą wioskę!

Mężczyzna słuchał uśmiechając się. Gdy kobieta skończyła, spojrzał na nią swoimi czarnymi jak mrok oczyma i rzekł:
– Znam twój problem, starucho. I pomogę, gdyż po to żyję na tym przeklętym świecie. Pamiętasz, jak kiedyś, bardzo dawno, przybył do was Człowiek ze Schronu? Przyniósł on Księgę, tam szukajcie odpowiedzi.
Gdy to powiedział, odwrócił się i zanim zdołała zareagować, znikł w ciemnościach. Stała więc jeszcze przez chwilę, po czym podpierając się kijem ruszyła w kierunku wioski. Zawiedziona była tym spotkaniem, spodziewała się czegoś więcej niż tylko paru słów rzuconych na wiatr.
Lecz Nieznajomy mówił prawdę. Przybył kiedyś do wioski człowiek w dziwnym kombinezonie, z książką pod pachą i komputerem w plecaku. I zamieszkał on w wiosce, miał nawet syna. Dziś pył przykrył jego siedzibę… Książka jednak pozostała. I była w niej odpowiedż na pytanie staruchy. Tą szansą, jedyną, jaka mogła uratować wioskę, był Garden Of Eden Creation Kit (GECK), tajemniczy przedmiot ukryty gdzieś w schronie trzynastym…

Jako potomek Człowieka ze Schronu zostałeś Wybrańcem. Wyruszysz oto w Wielki Świat, by znależć ów artefakt i przyjaciół uratować. Wpierw jednak czeka cię Świątynia Prób, gdzie będziesz musiał udowodnić, że nadajesz się do tej roli. Nie jest do zadanie trudne, jednak ilość jadowitych węży, skorpionów, pułapek i innych świństw powoduje, iż jest to próba sprawiedliwa. Jeśli wyjdziesz z niej cało, będzie można powiedzieć, że jesteś przygotowany do samotnej podróży przez opuszczone krainy, wyschnięte rzeki, walczące miasta i dogorywające w ciszy wioski. Mam nadzieję, że Ci się uda. Cała okolica liczy na Ciebie!

GAME       „Fallout 2” to kontynuacja jednego z najlepszych RPG-ów zeszłego roku. Przypomina nieco olbrzymi DATA-DISK, bowiem ani wymagania gry, ani grafika, ani wreszcie podstawowe zasady nie uległy wielkim zmianiom. Otrzymujemy ten sam doskonały produkt, niemal pozbawiony błędów (acz patch przyda się ściągnąć) i zawierający nową, niezwykle interesującą historię, pozwalającą spędzić przy komputerze zdecydowanie za dużo czasu. Można więc z przekąsem rzec: nie szkodzi, że jest podobnie, ważne, że zupełnie inaczej 🙂 Nic, tylko kupić (pożyczyć) i grać. Oczywiście w oryginał.
Na instalkę nie trzeba dużo – starczy 1.1 MB, by gra dość dobrze chodziła. Potem wypada kliknąć parę razy, by na ekranie monitora pojawiło się wprowadzające intro. Nie jest one jakąś szczególną rewelacją, w większości są to czarno-białe obrazki z bardzo przekonywującym, budzącym grozę lektorem, jednak ogląda się je przyjemnie – pozwala zrozumieć, co się dzieje w grze, jaki świat zastajemy i co trzeba zrobić. Potem jest wybór postaci. Mamy trzy gotowe, dwóch chłopców i dziewoja, warto jednak wklepać własne charakterystyki i utworzyć prywatną „poczwarkę”- tu polecam popularną wśród fallouciarzy: ST: 6, PE: 7, EN: 5, CH: 6, IN: 9, AG: 8, LK: 6. Ma ona liczne zalety, jak choćby to, że wystarcza do praktycznie bezproblemowego wykonania wszystkich zadań, jakie przed nami staną, jest wyważona i nie wykazuje nadrozwoju w żadnej dziedzinie, nie wspominając o niedorozwoju. Oczywiście każdy może sobie poeksperymentować, stworzyć własnego kolesia, dać mu kupę siły i niewiele rozumu, z tym że może się zdążyć, iż po pewnym czasie okaże się on totalnie nieprzystosowany do życia we wszechświecie i zaszczyci Św. Piotra w Niebie. Cóż, tak to bywa…
Po cudzie stworzenia rusza się w drogę. I co widać?
O grafice i muzyce wiele napisać nie trzeba. Jak już wspomniałem, nie widać większych zmian w stosunku do tego, co mieliśmy w części pierwszej. Wciąż jest to ten sam wysoki poziom i w pełni profesjonalna robota. Chciało by się powiedzieć: „więcej takich gier!”.
Najważniejszy jest jednak „świat otaczający”. W końcu to RPG! W „Falloucie 2” jest on olbrzymi. I naprawdę żyje! Po miastach szwędają się ludzie, na otwartych przestrzeniach łażą niedobitki zwierząt, pędzą gdzieś karawany, pasterze pasą swoje szczury… albo i świnie. Każde city ma inny klimat, inni ludzie w nim mieszkają. Pomiędzy miastami panują różne stosunki, tak jak i pomiędzy ludżmi. Są na przykład dwa w stanie permanentnej wojny. Oczywiście, jak na poważny produkt gatunku przystało, z częścią NPC-ów można pogadać. Na ogół mają jakieś ciekawe informacje i są chętni do handlu. Jeśli więc masz im coś do zaoferowania, to oferuj, pytaj się, co niosą. Zawsze możesz trafić na coś ciekawego. Tu trzeba dodać, że jeden z gości w grze pochodzi z Polski!!! A raczej z Polski pochodził Łukasz Kawarski, który wygrał jeden z konkursów Interplaya i w ten sposób został nagrodzony! Fajnie takiego spotkać, choć szkoda, że nie zagadamy z nim po ludzku… Wróćmy jednak do gry. Do walki. Odbywa się ona, podobnie jak w pierwszym „Fallout„, w systemie turowym. Dzięki temu starcia przypominają nieco manewry strategiczne, a nie pustołbową rąbankę czy ohydną losówkę (jak ktoś urodził się bez czepka na głowie…). Gdy zostaniemy zaatakowani lub chcemy dorwać jakiegoś drania, włącza się ów tryb i pojawia się liczba punktów akcji, jakie nam zostały do wykorzystania. Na ogół jest ich osiem. Musisz się w nich zmieścić, a do wykonania jest wiele czynności, od samego ataku po przeładowanie broni czy ucieczkę. Dodam, że sprzętu jest w grze wiele. Chyba nawet ponad setka! Dodatkowo są samochody… zupełny Carmageddon.
Na uwagę zasługuje też fakt, iż my, jeden z kruchych elementów tego świata, niemal pyłków (chyba że jesteśmy kobietą, wtedy to „niemal” zmieniamy na „marny”), jesteśmy w stanie ten świat zmienić! Od naszych decyzji zależy, co będą myśleć ludzie, jak będą żyć, czy najważniejsze: co będą o nas sądzić. Gdy zaczniemy mordować, będą się nas bać. Gdy zostaniemy łowcą niewolników i będziemy handlować ludzkim mięsem, zarobimy, ale stracimy szacunek. Gdy zaś będziemy pomagać mieszkańcom miast i wsi, pokochają nas, a nasza sława dotrze dzięki kupcom i podróżnikom także i do innych miast, gdzie jeszcze nie byliśmy. Wiesz, jak jest fajnie, gdy wchodzi czy wjeżdża się do miasta i ludzie przyjmują Cię z otwartymi rękami??? Spróbuj!

OUTRO
Cóż. Prawdziwi fani eRPeGów z pewnością już siedzą przy „Falloucie 2„. Nie ma się im co dziwić, to wspaniała gra, nie ustępująca oryginałowi, a nawet go przewyższająca. Czy jednak F2 jest w stanie przyciągnąć graczy lubujących się w fpp czy szachach? Myślę, że tak. W końcu każdy lubi dobre gry. Mógłbym tu nawet napisać, że gwarantuję Wam dobrą zabawę, ale… to za bardzo zakrawa na jakąś tandetną reklamę proszku do prania majtasów z malutkim napisem na opakowaniu „Satysfakcja gwarantowana”. Ja stawiam 8/10, czyli bardzo dobrą ocenę. Zabrakło niewiele, by uznać ją za znakomitą… Ale to chyba kwesta gatunku.

PS. Kochane dziewczyny! Sorry za to „pomagał” i inne chłopizmy w powyższym opisie. Wynika to z tego, że większość z Was, o Śliczne, nie pogrywa nałogowo na komputerach. Wnioskuje to z obserwacji własnej siostry kochanej i innych, też kochanych, przypadków. Przykro mi, ale jeśli będziecie chciały mnie przekonać, dowieść, że się mylę, musicie napisać…

WYDAWCA: BLACK ISLE/INTERPLAY
WYMAGANIA: P90, 16 MB RAM, minimum 1.1 MB HDD do instalacji i 20 MB do gry, WIN’95 lub mniej zawodne (czyt. 98) + DX 3.0

fallout-2

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Fields of Fire

    Fields of Fire

    Witam, witam. W mojej karierze maniaka gier, latałem samolotami, pojazdy przyszłości też nie były mi obce, były wozy bojowe itd. Bo gdyby chciał to wszystko wymienić to by pamiętnik powstał. Dzisiaj dla odmiany przyszło mi wziąć do ręki muszkiet i tomahawk i stanąłem do walki w grze w której połączono elementy gier typu role-playing i

  • Faust

    Faust

    Francuska firma Cryo już od wielu lat raczy nas swoimi grami przygodowymi, przy czym jak rzadko który producent konsekwentnie trzyma się stworzonych przez siebie standardu i atmosfery. Gry Cryo prawie zawsze ocierają się o rangę sztuki – przede wszystkim biorąc pod uwagę grafikę i muzykę. Firma tworzy gry ciekawe fabularnie, niekiedy wręcz intrygujące, ale najczęściej