|  | 

Stare gry retro

Detroit

Detroit
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Samochód – jakie to fajne urządzenie. Wystarczy zasiąć za kółkiem, na miękkim, skórzanym siedzeniu, przekręcić kluczyk w stacyjce, wrzucić bieg i gaz do dechy! Pojazd z piskiem opon rusza z miejsca, drzewa zaczynają zostawać coraz bardziej w tyle, a my z tym jakże charakterystycznym błyskiem w oku pędzimy na złamanie karku przed siebie. Byle szybciej, byle prędzej! Meta musi być gdzie blisko.

WYŚCIGOM ŚMIERĆ
Detroit” nie jest jednak kolejnym wycigiem samochodowym. Nie ma tu ostrych zakrętów ani gum zdzieranych na asfalcie. To nie ten rodzaj gry. Program firmy Impressions stawia nas za sterami potężnej firmy produkującej tak kochane przez nas samochody. No, potężnej to może za wiele powiedziane, mamy bowiem początek XX wieku i przemysł samochodowy dopiero raczkuje. Kilka lat temu panowie Karol Benz i Gottlieb Daimler założyli pierwszą dużą firmę produkującą pojazdy samobieżne. Całkiem niedawno, w 1898 powstał Opel, a rok później Fabrika Italiano Automoblili Turino, znana bardziej pod skróconą nazwą FIAT. Twoja firma została wpisana do rejestru przedsiębiorstw zaledwie parę dni temu. Zamiast się więc cigać, będziesz produkować samochody. I to włanie od Ciebie zależeć będzie przyszłoć tego wynalazku. Od Ciebie zależeć będzie, czy gracze z końca XX wieku zobaczą kolejny „Need For Speed” czy też pasjonować się będą wycigami zaprzęgów czterokonnych.

O CO TU CZŁAPIE?
Skoro posiadasz już fabrykę, warto pomyśleć o samochodzie. Masz do wyboru kilka częci głównych, parę typów karoserii. Początkowo samochód wygląda archaicznie, jak toporny klocek na kółkach od dziecinnego roweru. Odpowiedni dobór kolorów nieco go ratuje, ale nadal nie jest to szczyt techniki. Pozostaje więc zlecić technikom i naukowcom pracę nad jakimi udoskonaleniami. Z reguły trwa to parę lat, zdarza się jednak, iż chłopcy uwiną się szybciej i już po paru miesiącach zaproponują co interesującego. Niestety, do tego czasu trzeba produkować „brzydala”.
Stawiasz więc fabrykę w jednej z kilkunastu częci wiata. Tuż obok przedstawicielstwo firmy. Ustalasz model produkowanego wozu, zatrudniasz okreloną liczbę pracowników, tym samym determinujesz liczbę pojazdów wytwarzanych miesięcznie. Ustalasz cenę za samochód, rozpoczynasz kampanię reklamową, rozmawiasz z największymi gazetami, byle tylko zechcieli z Tobą współpracować. Z Wołkiem jesz żaby w „Pinochet Club”, z Michnikiem chrupiesz koszerne korniszony. Biznes zaczyna się kręcić.
Z czasem robi się coraz trudniej. Rozpoczynasz bowiem atak na inne rynki, musisz coraz więcej kontrolować, obserwować koszty i zyski w każdej częci wiata, dbać o pracowników, o jakoć samochodu, o spłaty zaciągniętych kredytów, walczyć z konkurencją. To już nie przelewki – stajesz się rekinem biznesu, nocną marą pracującą 24 godziny na dobę dla dobra własnej firmy. Koniec z życiem prywatnym, z dziewczynami, imprezami, alkoholem i horrorami Kinga do poduszki.

WYGLĄD OGÓLNY
To niecodzienny pomysł na zdobycie kies miłoników samochodów. Impressions wyszło z programem „Detroit” naprzeciw tym wszystkim, którzy od wiatru we włosach i huku szorujących o siebie karoserii preferują intelektualną ciszę, jaką oferują gry ekonomiczne – takie, jak choćby seria „Sim City”. Gra pozwala bowiem na zajęcie stołka szefa wielkiej firmy samochodowej i zapoznanie się z wszelkimi trudami, jakie to powoduje. A jest ich wiele, gdyż gra, nawet w porównaniu do wspomnianego „Sim City”, do prostych nie należy. Włanie to stanowi dla mnie największą wadę gry. Liczba opcji, decyzji do podjęcia, dziesiątki rzeczy, o skutkach których dowiemy się dopiero za kilka lat, to wszystko powoduje, iż grywalnoć programu nie jest wielka. To nie jest „Airline Tycoon” w starowieckim wydaniu. Niestety nie ma tak dobrze. Z miasta „Detroit” wionie nudą.
Opracowanie graficzne i dźwiękowe już w 1994 roku było przeciętne. Z dziesiątków menusów, które bez przerwy pojawiają się na ekranie i które stanowią chyba jedyny sens i cel gry, niewiele wynika. Są nieczytelne, mało atrakcyjne, nie potrafią wywołać żadnej reakcji u grającego. Podobnie i poszczególne ekrany – biuro, fabryka, tor testowy – zostały wykonane poprawnie, acz po paru kliknięciach wywołują potężne ziewanie. I choć ziewanie poprawia krążenie i jest oznaką nie tyle znudzenia, co chęci działania (tak to okrelił pewien pan w telewizorni, nie będę wdawał się z nim w dysputy), to jednak jedno jest pewne – ani grafika ani muzyka nie wnoszą do gry ikry, jaką obserwowalimy chociażby w pochodzącym z tamtych lat „Mad TV”.
Na pytanie „Czy grać?” muszę więc odpowiedzieć „Raczej nie”. To raczej wstawiam dlatego, iż jest to gra dla hardcore’owców lubujących się w cyferkach i wykresach. Oni pewno znaleźliby w „Detroit” wiele plusów, choć podejrzewam, że woleliby zająć się rzeczywistą firmą. Ja hardcore’owcem – cyferblatem nie jestem i notebooka w plecaku z logiem „Secret Service” nie noszę. Jestem kowalem własnego losu i zdecydowanie wolę wycig przynoszący kolejny zastrzyk adrenaliny do mojego głupiego łba niż wybór pomiędzy inwestycjami w hamulce a inwestycjami w nonoć na jedną okę. Być może niektórzy uznają mnie za zdziecinniałego oseska bojącego się myleć, ale naprawdę – „Sim City” jest dużo lepsze.

WYDAWCA: IMPRESSIONS 1994
WYMAGANIA: PC 386, VGA, 15 MB HDD, AMIGA 1 MB

detroit

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Disciples: The Sacred Lands

    Disciples: The Sacred Lands

    Bethrezen był niegdyś pięknym aniołem, najpiękniejszym ze wszystkich. Dzięki temu dostał się w łaski swego boga, imieniem Highfather. Za służbę został nagrodzony boską mocą tworzenia. Wykorzystał ją… aby stworzyć piekło. Okrutne demony i plugawa magia – oto jego dzieło. Za ten czyn został ukarany. Highfather uwięził go w jego własnym brutalnym świecie na wieki. Alkmaar,

  • Diplomacy

    Diplomacy

    Nie często masz okazję zasiąść na tronie jako głowa jednego z mocarstw Europy początku XX wieku. Skoro już takowa się nadarzyła wykorzystaj ją dobrze i opanuj Stary Ląd. Dzieciństwo. Swoje narodziny gra Diplomacy miała już dość dawno. Powstała ona w umyśle zwykłego człowieka, czyli nie będącego wymyślaczem gier, a tym bardziej komputerowych. Jej dzieciństwo przebiegało