|  | 

Stare gry do pobrania

CYWILIZACJA III

CYWILIZACJA III
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Kartka ze starego albumu.

Minęło dziesięć lat i łezka kręci się w oku. Równo dekadę temu, w innej rzeczywistości, w czasach gdy popularnego „Big Brother” tylko nieliczni znawcy kojarzyli z literaturą Orwella, a Andrzej Lepper, jako skromny rolnik z popegeerowskiego Koszalina, obłożył się kredytami jak kołdrą, w wolnych chwilach doglądają tylko chrumkających świnek – w 1991 r. świat poznał Cywilizację.
Sid Meier, uważany za ojca jej sukcesu, był już w owych czasach dobrze znanym producentem kilku poważnych, nie tylko strategicznych produkcji, chyba największego, obok Sierry, koncernu gier – Microprose. Microprose, teraz coraz bardziej peuperyzowne, przygniatane ekspansywną konkurencją większych, bogatszych i pewnie także zdolniejszych firm spadło do drugiej ligi. Wielka szkoda – „Micro” darzę osobistym sentymentem. To tu przez lata wykuwali swe talenty nie tylko Meier, ale wielu innych genialnych twórców. To tu formowała się moda na nowoczesne symulatory lotu, tu tryumf święciły niemodne dziś, a tak popularnie jeszcze 5 – 6 lat temu tzw. „strategie turowe.”. Przykłady? RailRoad Tycoon, History Line, Battle Isle czy właśnie Civilization.
Cywilizacja należała do pierwszych gier naprawdę GLOBALNYCH. I to z co najmniej dwóch powodów. Numero uno – zasięg oddziaływania, który pozwolę sobie określić czasoprzestrzenią programu. Bodajże pierwszy raz jedna gra miała do zaoferowania tak szeroki zakres terytorialno – epokowy. Oczywiście, nie bez racji można się spierać, kto był tym prawdziwym nieśmiałym pionierem, (wspomnijmy choćby Riska! czy M.U.L.E) nie ulega jednak wątpliwości, że to Cywilizacja złamała pewne tabu – przedziwną dążność do samoograniczenia producentów.
Numero duo – w ogródku globalizacji gry Meiera, jest pewne „uczłowieczenie” strategii, stworzenie tego rodzaju produkcji przyjaznymi dla użytkownika. Gdzie równie istotne są walory czysto logiczne, zdolności analitycznego myślenie i żelaznej konsekwencji działań, jak i grafika, dĽwięk czy doskonały interface. „C” spełniała wszystkie wymogi. A nawet dużo, dużo więcej…

Trzecia reinkarnacja – przekrojowo.

Zaczynam nowy rozdział, ale wciąż muszę odnosić się do (nie tak dalekiej, ale zawsze) przeszłości. Przez te dziesięć lat, wiele zmieniło się nie tylko na świecie, ale i w komputerach. Meier odszedł od Microprose, tworząc własny Firaxis, przy okazji zabierając w kieszeni część praw i licencji do ukochanej Civ. Cześć, co nie znaczy, że wszystkie.
Przez kilka lat Meier zażegnywał się, wzbraniał, „że już nigdy”, „że nie te czasy”, „Cywilizacja to zamknięty rozdział”, „NA PEWNO nie będzie kolejnej części”. Była. Po latach stagnacji doczekaliśmy i Civ 2 (Microprose jeszcze z Sidem), Civ for Windowds, Civ Multiplayer, a potem już lawinowo powielany pomysł przez różnych, najróżniejszych producentów. Ludzie „cywilizowali” więc kosmos (dwie części Master of Orion – powstaje trzecia, Alpha Centauri itd.), na fali patriotyzmu USA czerwonoskórych Amerykanów w Colonization, a na fali Tolkiena fantastyczne światy bliĽniaczych planet w Master of Magic itp. itd.
O ile gry te miały w sobie jakaś nutkę oryginalności, świeżą krew obok przetaczanej z legendy, póĽniejsze kompromitowały się wtórnością. Już Civ 2 z 1996 roku woła o pomstę do nieba, a czym bliżej dnia dzisiejszego, tym coraz gorzej! Civ – Call to Power, Call to Power 2, Civ Test of Time prezentowały poziom wręcz żenująco niski, gdzie prócz delikatnych usprawnień multimedialnych nie uczyniono NIC nowego! Przynajmniej nic, co przykuwa oko (prócz sentymentu) starych wyjadaczy; jednak nowych, młodszych, nie pamiętających zgrzebności PC 286 wciąż przykuwał temat. Temat, który sprzedawał się i sprzedaje nawet w XXI stuleciu….
W postępowaniu producentów dostrzegam jednak pewną dozę żelaznej logiki. Tej samej, co u sprzedawcy czekoladek. Zbliżają się święta, – genialny pomysł – tedy spakujmy nasze bomboniery w okładkę ze św. Mikołajem! Co z tego, że smak wciąż jest ten sam, może nawet gorszy, gdyż mniej starawy i zalatuje zbyt długim pobytem w magazynie?! Liczy się sprzedaż. „Na Mikołaja wszyscy polecą!” (jak na Cywilizację). On przecież się nie obrazi! Na tym rynku prawo autorskie nie ma racji bytu!
Wspominałem, że w tym roku minęło równe 10 lat. Ładnie brzmi, nie bójmy się powiedzieć „patetycznie”, jak z niegdysiejszego Koncertu Życzeń. W tym roku – 2001 – ukazuje się kolejny sequel. Niestety.

Co nowego w karcie dań?

Trzecia reinkarnacja ze stajni Firaxis znów nie przyspieszy – może to już specyficzny gatunek gier – znacząco rozwoju „cywilizacyjnej” rodziny. Kalka jest jak oryginał i doprawdy wielkim trudem jest znaleĽć jeden, wyraĽny punkt „zaczepienia” na dalsza lekturę artykułu. Od czego zacząć? Od pozytywów? Tak dla odmiany? Zasada: „na zrzędzenie jeszcze przyjdzie pora”?

Co do strategii, generalnie nie wymagam graficznego efekciarstwa. To zbędne, choć umila zabawę. Przyznam, że co jak co, ale oprawa „C3” przypadła mi do gustu. Jest nieĽle, choć… tak samo :). Izometryczna mapa, papierowe jednostki itd. Dziękuje Sidowi, że wskrzeszono nieobecne w niektórych klonach opcje, które – chyba nie tylko ja – bardzo lubię, tj. budowę naszego pałacu (ludność, zadowolona z rządów, muruje nam nowe siedzisko), teraz jeszcze efektowniejszą, w czterech stylach architektonicznych oraz widok „pocztówkowy”, panoramiczne spojrzenie na nasze miasta. Przyznaję, że zawsze kochałem rozbudowywać swoją stolice; czystą przyjemnością jest patrzeć, jak rosną kolejne domy, jak ewoluuje wystrój ulic, jak koło Wielkiej Piramidy powstaje Wielki Mur. Serce rośnie. Brawo, po trzykroć brawo i duży plus!
Pewnym korektom uległa też rzeczona na początku czasoprzestrzeń. O ile liczba i charakter wynalazków w praktyce nie zmieniły się, tyle wyraĽnie wydłużono okres wchodzenia na kolejne szczeble „uczłowieczania” (Łezka się kręci na wspomnienie Tytusa!). Lata płyną jakby wolniej, gra się dłużej, bardziej mozolnie i może nawet za długo…
Ups, ale miałem nie zrzędzić! Kontynuujmy jak długo można wątek pozytywny. W grze, przy ogólnej wsteczności, muszą cieszyć detale. Dla przykładu: teraz, od Kamienia Łupanego po Średniowiecze nie istnieje możliwość tzw. kupna budynków czy jednostek. Co najwyżej – by przyspieszyć produkcję – możesz nakazać swoim ludziom jeszcze ciężej, jeszcze wydajniej pracować. Niestety nie ma chleba bez mąki, kapitalizmu bez wyzysku. Takie koszty postępu idą pod rękę ze spadkiem populacji (miasto traci mieszkańców).
Warto też zwrócić uwagę, że niektóre jednostki będziemy mogli „budować” jedynie w określonych miastach i tylko przy wcześniejszym ujarzmieniu gruntów (to działka robotników). Niezbędny metal? Trzeba wybudować kopalnie, przedłużyć drogę, oczywiście wynaleĽć odpowiednią technologię obróbki i dopiero wtedy pozwala się nam rekrutować „swordsmenów” . Proste? I logiczne.
Całe szczęście, że takich smaczków w grze trafia się jeszcze kilka, co dobrze świadczy o twórcach (przynajmniej próbowali), ale tym dziwniejsze wydają się popełnione błędy. Co robili ludzie Sida przez te ostatnie 10 lat? Grając, czasami miałem wątpliwości, czy aby naprawdę widzieli oryginał.
Kończąc, nie rozwlekając się, krótka (najkrótsza) lista niekonsekwencji:

– Program działa dużo za wolno. U mnie jest OK (Athlon 950), ale znajomy na nieco słabszym Duronie i „tylko” ze 128 MB pamięci RAM, zrzędził jak stara baba. Dziwne, tym bardziej, że ani zastosowane algorytmy AI, ani grafika (choć niezła), są nieporównywalne do, nie przykładając, Return to Castle Wolfenstein.

– Zawyżony poziom trudności. Nie tyle zawyżony, co wręcz absurdalny! Jestem mocno pacyfistycznego usposobienia, ale Civ 3 w praktyce nie da się skończyć (jak poprzednie części, wcześniejszy podbój kosmosu) bez ciągłych i wyniszczających gospodarkę bitew. Już na drugim stopniu trudności komputer „szarpie” non stop; nawet słabe miasta zdobywa się z latami! Master of Magic i Colonization pomyślnie ukończyłem na najwyższym poziomie trudności, tutaj Warlord przyprawia o zgrzytanie zębów i torsje żołądka.

– Spore niekonsekwencje w Civilopedii. Dziwnie zagmatwany dostęp. Ta opcja powinna być wywoływana niejako „na zawołanie”, jednym przyciskiem. W rzeczywistości, jeśli na danym polu stoi jakaś jednostka, najeżdżając myszką wyświetli się TYLKO ekran tejże! Po informacje a propos terenu pofatygować musisz się w inny rejon menu. Koszmar!

– Teoretyczna możliwość odniesienia zwycięstwa przez – to ciekawostka – tzw. przewagę ekonomiczną lub kulturową. Piszę „teoretyczna” i wymieniam w liście błędów właśnie z powodu skali trudności. Nie wiem w jaki sposób dopiąć tych celów, jednakoż mi, przy kilkunastu próbach, ta sztuka się nie powiodła; (przyznaję – działałem na wyższych poziomach niż „Wódz”) pewnie nawet nie byłem „w pobliżu” stawianych przez grę wymagań. Antagoniści zapewne powiedzą żem łajza i głupek. I pewnie będą mieli rację.

– Mało nacji i mało zróżnicowane. Aż prosiło się dodać jakieś konkretne umiejętności właściwe TYLKO danym kulturom (nawet tym sposobem skalując niejako poziom skomplikowania; dajmy na to Rzymianie mają zdecydowanie lepszy punkt startu od Indian). Niestety – tutaj obojętnie kim, gra się właściwie bliĽniaczo podobnie.

– Wreszcie idiotyzm robotników.
Więcej nie napisze. Szkoda komentarza, „zautomatyzowane” jednostki to wataha leniwych kretynów i tyle.

– No i brak zmian.

Kupić – nie kupić?

To zależy. Nie widziałeś, nie masz, wykupili ze sklepów poprzednie części – kup!! Mimo zastrzeżeń, to wciąż ten sam, doskonale podany temat. W tej dziedzinie trudno o lepszy! Tutaj, Graczu, dostajesz władze i narzędzia. Panis Et Circenses – starożytna zasada poprowadzi Cię do gwiazd (dosłownie!). Przeinaczanie historii jest niewątpliwą przyjemnością…
…Przyjemnością podaną już 10 lat temu. Przyznając się do hedonizmu, ze smutną konstatacją – a posteriori – spieszę donieść, że nawet rzeczy najprzyjemniejsze czasem po prostu się nudzą. Jak Civilization numer 3.

cywilizacja-iii

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Delta Force

    Delta Force

    Peru, Indonezja, Czad, Uzbekistan i Nowa Ziemia. Pustynia, dżungla, lodowe pustkowia. Wszędzie tam gdzie potrzebne są chirurgiczne ciecia, wszędzie gdzie problemu nie zażegnają działa Abramsów, lub rakiety Apaczy – posyłani są oni. Elita najpotężniejszej armii świata. Oddziały Delta. Chcąc zarobić trochę kaski, a nam dać możliwość wcielenia się w członka takiego oddziału, firma Novalogic wysiadła

  • DethKarz

    DethKarz

    Droga. Zwyczajna droga. Taka, jaką widziałeś setki razy. Przechodząc przez nią. Jadąc nią. Kawałek ziemi, odpowiednio utwardzonej i pokrytej asfaltem. Ale zaraz, zaraz, coś jest nie tak. Tutaj przecież nie ma ziemi – zastąpiła je metalowa konstrukcja. Konstrukcja lekka i wytrzymała. Pobocza też nie ma. Oj, coś zaczyna mi się kręcić w głowie. Ciekawe czy