|  | 

Stare gry dos

Cossacks: European Wars

Cossacks: European Wars
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Powrót do korzeni

Microsoftowe Age Of Empires 2 od niemal dwóch lat niepodzielnie rządzi na rynku „płaskich” RTS-ów. AOE 2 wyznaczyła nowe tendencje, wzory i poziomy jakościowe, jeżeli chodzi o gry strategiczne. Od chwili jej wydania, niewiele powstało produkcji, które mogłyby z nią rywalizować o palmę RTS-owego pierwszeństwa. Ostatnio pojawiły się jednakże dwa tytuły, które, choć prezentujące przyzwoitą jakość, dość wyraźnie odstają od wzoru. Te dwie gry to Fate Of The Dragon i właśnie Cossacks.
Opisywanego przeze mnie RTSa stworzyła ukraińska firma CDV. CDV postawiła sobie za cel stworzenie gry strategicznej, która dawałaby graczowi możliwość wzięcia udziału w licznych kampaniach wojennych, w które uwikłane były państwa europejskie w XVII i XVIII wieku. Mowa tu o takich wydarzeniach jak wojna trzydziestoletnia, wojna północna, czy wojna o sukcesję hiszpańską.

Z wrogiem możemy zmierzyć się w jednej z 5-ciu kampanii, z których każda dotyczy innego konfliktu zbrojnego. Kozacy walczyć będą o niepodległość, Polacy starali się będą utrzymać ówczesny stan posiadania ziem w Europie. Psuć wszystko będą Szwedzi i wspomniani już Tatarzy.
Taki zakres realiów historycznych podyktowany był najwyraźniej działalnością Kozaków w tamtych czasach. Kozacy zamieszkiwali bowiem, o ile dobrze pamiętam z lekcji historii w szkole średniej, tereny dzisiejszej Ukrainy. Zatem wybór tej właśnie nacji na naczelną stronę konfliktu i nazwę calej gry, nie jest zatem niczym dziwnym. My – Polacy, możemy również możemy się cieszyć, bowiem przyjdzie nam kierować także poczynaniami naszego państwa. Ponad czterdzieści scenariuszy, które oferuje nam gra, powinno wystarczyć na kilka tygodni intensywnego główkowania i dowodzenia. Doliczając do tego praktycznie nieograniczoną ilość map generowanych losowo w trybie Skirmish, otrzymujemy naprawdę pokaźny pakiet strategicznej rozrywki.
W całej grze występuje aż 16 nacji, z których każda posiada swoje własne i unikalne jednostki (tak pod względem wyglądu, jak i umiejętności), przy wykorzystaniu których będzie starała się zadać jak najdotkliwsze rany swoim wrogom. Różnorodność oddziałów wojskowych jest naprawdę bardzo duża. Każdy z takowych, posiada swoje słabe i mocne strony. Pikemani są skuteczni przeciwko jeździe, muszkieterowie znośnie radzą sobie z lekką jazdą wroga. Żeby nie pozostać gołosłownym, jako przykład unikalnej jednostki, podam polską skrzydlatą husarię, która w grze, podobnie jak kiedyś naprawdę, budzi prawdziwy przestrach w siłach wroga. Polska skrzydlata jazda husarska, jest w Cossacks jedną z najsilniejszych jednostek bojowych. Nauczenie się tego, które oddziały wysyłać przeciwko którym, stanowiło będzie klucz do zwycięstwa w grze.
Co się tyczy budynków, to powiedzieć można tylko tyle, iż różnią się one u poszczególnych narodowości wyłącznie wyglądem. Nie ważne, czy mowa tu o budowlach Kozaków czy Portugalczyków – ich własności pozostają niezmienione dla każdej nacji.
Głównym celem naszych działań w grze staje się powolne tworzenie mocnego, w miarę niezależnego państwa, które nie miałoby sobie równych w Europie (a nawet w świecie). Jako, że Cossacks to gra strategiczna, do swoich racji przekonywać będziemy siłą oręża, którą zapewni nam prężna gospodarka, a co za tym idzie, posiadanie dużej ilości surowców.

Odpowiednio wysoki poziom rozwoju gospodarczo-militarnego w Cossacks osiąga się poprzez gromadzenie złota, kamieni, węgla, żelaza, drewna i zbóż. Surowce używane są do produkcji nowych jednostek, budynków i rozwijania dostępnych technologii. To co wytworzy osada, zużywane i wykorzystywane jest w praktyce przez nasze wojska. Armia to potężna machina, która potrzebuje ogromnych nakładów, by móc funkcjonować.
W zbudowanych przez nas kopalniach wydobywany jest węgiel i metal. Rolnicy zbierają plony, a drwale znoszą świeżo ścięte drewno. Ciągle trwa produkcja nowych wojsk, ludzie krzątają się tu i ówdzie. W Cossacks życie osady wygląda bardzo naturalnie. Z pewnością zauważysz, jak wspaniale wyglądają ci mali ludzie, harujący w pocie czoła, pieczołowicie wykonując powierzone im zadania. Widok tętniącej życiem osady żywo przypomina identyczny obrazek w AOE2.
Co ciekawe, trudno w Cossacks o wypracowanie skutecznej strategii działania, mającej zastosowanie w każdej sytuacji. W pierwszym scenariuszu kampanii Ukraińców, naszym celem jest dotarcie do wioski na zachodzie i obrona jej przed wędrowną ordą tatarską. Już pierwsze starcie pokazuje, że komputer to nie byle przeciwnik. Szybko dostosowuje się do naszej taktyki i całkiem efektywnie wykorzystuje nasze słabe punkty. Atakuje z kilku stron jednocześnie, a sam zaatakowany ściąga spore posiłki. Misje są do tego bardzo zróżnicowane i czasami rozegranie jednego scenariusza może zająć grubo ponad godzinę. Dlatego ciężko jest stworzyć elastyczny plan działania i jednoznacznie stwierdzić, co się w grze bardziej opłaca – gromadzenie sił i zmasowany atak, czy też sporadyczne wypady na przyczółki wroga.
Trudność gry w Cossacks jest na przyzwoitym poziomie. Czasami można dopatrzeć się drobnych usterek w inteligencji komputera, szczególnie, gdy dowodzimy oddziałem kilkuset jednostek, ale na ogół wszystkie nasze polecenia wykonywane są tak, jak tego sobie życzyliśmy.
Jedną z zalet gry jest jej grywalność. W podniesieniu jej poziomu dobrze zaprojektowany, znany z innych gier 2D-RTS, interfejs użytkownika. Taki sposób zarządzania osadą i wydawania poleceń jednostkom, znany jest już od dawna. Fakt, że znalazł on zastosowanie także w Cossacks, ułatwia nam grę i uprzyjemnia zabawę.
NA polepszenie wrażeń wyniesionych z obcowania z tym tytułem, wpływa także dobrze zaplanowana mapa i wyraźne modele jednostek i budynków. W praktyce, tylko w czasie największych bitew (ponad tysiąc jednostek) można mieć problemy z dopatrzeniem się, kto jest kto. Tak epicki rozmach potyczek, przykuwa wzrok grającego, a nie najgorsza grafika pomaga w delektowaniu się obrazem sytuacji.
Przy niszczeniu fortyfikacji wroga, ich części latają w powietrzu, z burzonych murów ulatuje pył i dym. Podpalone budynki płoną, atakowane przez katapulty (i niekiedy armaty okrętów) mury zamkowe i nawet największe budowle, obracają się w perzynę. A wszystko to przedstawione jest w ciekawy i przyjemny dla ok a sposób.

Niebagatelną rolę odgrywają też muzyka i efekty dźwiękowe. Przyznać trzeba, że od strony muzycznej, gra prezentuje się świetnie. Ciekawe aranżacje muzyczne potrafią stworzyć niezły klimat bitewny. Choć do posiadania idealnej muzyki bitewnej (takiej, jak w Kronikach Czarnego Księżyca) Cossacks trochę brakuje, to i tak pod tym względem jest bardzo dobrze.
Niestety gra nie jest pozbawiona także wad. Jej największym minusem jest maksymalna odtwórczość, powielanie schematów i rozwiązań zastosowanych w Age Of Empires 2. Wiadomom rzeczą jest, że korzystanie z pewnych dobrych wzorców nie jest rzeczą złą, ale do swojej produkcji powinno się także wprowadzić jakieś nowe elementy, które urozmaiciłyby rozgrywkę i (być może) pchnęły cały gatunek ku lepszym czasom i wyższej jakości produktom.
Kolejna wpadka to nieobecność w grze takiego aspektu prowadzenia wojny, jak dyplomacja. W zasadzie, wchodzenie w sojusze wojskowe w Cossacks nie istnieje. Europa Universalis pokazała już, jak ważne były wzajemne układy dyplomatyczne podczas wojen. Cossacks jednak pokazać tego nie może. Nie może także poszczycić się czytanymi przez lektora tekstami odpraw i komunikatów. Szkoda, bo to byłaby bardzo ciekawa opcja.

Cossacks: European Wars jest mimo swych wad grą godną polecenia. Do gry w nią zachęcać może fakt, iż jest to jedna z niewielu strategii, w których jednym z państw biorących udział w bitwach i kampaniach, jest Polska. Także dobrze pomyślane scenariusze, całkiem spora grywalność i przyzwoita oprawa audiowizualna, powinny parę osób zmusić do wycieczki do sklepu z grami komputerowymi. Kto wie, czy gdyby nie zbytnia odtwórczość, „Kozacy” nie byliby jedną z najlepszych strategii ostatnich lat.

cossacks-european-wars

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Corsairs

    Corsairs

    „To jest niczym zmartwychwstanie. Sen o długich, nocnych godzinach spędzonych na poszukiwaniu uwięzionej rodziny czy łupieniu konkurencji wcale się nie skończył! Zmieniamy banderę, kamraci. Oto edykt jej królewskiej mości, jesteśmy korsarzami!” kpt. Krwawy Bill. Co prawda to prawda, od facetów z urzędu skarbowego różnić was będą tylko koszulki w paski i dzwonowate spodnie, ale reszta

  • Conflict Zone

    Conflict Zone

    Odkąd tylko świat pamięta, ludzie zawsze ze sobą walczyli: dwóch neandertalczyków walących się po łbach, aby zdecydować, któremu przypadnie większy kawałek łupu; greckie państwa-miasta przelewające „cywilizowaną” krew w sporze o hegemonię; plemiona euroazjatyckie dewastujące Imperium Rzymskie, ot tak; Mongołowie najeżdżający Chiny – konflikty na przestrzeni tysiącleci, powodowane rządzą ekspansji i wpływów lub zwykłą chęcią wolności;