|  | 

Stare gry dos

Command & Conquer: Tiberian Sun

Command & Conquer: Tiberian Sun
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Firma Westwoood przyszykowała kolejny smakowity kąsek …
– GregP.
Na tą grę wszyscy czekali…
– Bloody.

Kilka słów wstępu…
Wszyscy z niecierpliwością oczekiwaliśmy produktu firmy Westwood pt. Command&Conquer; Tiberian Sun. Przypomnę, że Westwood specjalizuje się w tego typu produkcjach (czyli krótko mówiąc w RTS’ach) bo przecież każdy z nas pamięta głęboko osławioną Dune 2. Tak to właśnie Duna 2 była początkiem. Urzekała swoją piękną grafiką (jak na tamte czasy), świetną muzyką i fabułą. Pragnienia milionów sprawiły iż później, pojawiły się gry w podobnym klimacie. Mowa oczywiście o Command&Conquer.; Zaraz po C&C; Westwood zapowiedział jej kolejną część a mianowicie Command&Conquer; Tiberian Sun, ale autorzy ciągle zwlekali z wydaniem gry. W między czasie ukazał się jednak C&C; Red Alert, który nie przedstawiał konfliktu GDI z Bractwem NOD. Teraz przyszła kolei na Aliantów i Sovietów, to wokół nich toczyła się fabuła. Akcja rozgrywała się przed zdarzeniami znanymi z pierwszej części, więc nie powinna mieć nic wspólnego z GDI i NOD’ami, a jednak 🙂 Swój mały epizodzik zagrał tam Kane. Red Alert nie wniósł nic prócz nowych jednostek i wykorzystania floty morskiej. Był kolejny prostym seaquel’em, a swój sukces zawdzięcza dużej popularności jedynki. No i wreszcie po paru latach przyszedł długo oczekiwany Tiberian Sun.

Jak to się zaczeło?
Niedawno z centrum dowodzenia GDI skontaktował się Kane (co jest przecież on nie żyje- Kane powrócił ?). W kilka dni później zaczął realizowanie swojego planu wojny błyskawicznej, chce zmienić ziemię w jedno wielkie pole tiberium. Ale teraz na stan stosunków międzynarodowych mają coraz większy wpływ trzy ugrupowania militarne: GDI utrzymujący pokuj na świecie. BRACTWO NOD po śmierci Kene’a w ostatniej wojnie tiberiańskiej rozpadło się na kilka odrębnych odłamów. No i w końcu trzecie ugrupowanie ZAPOMNIANI, zwani też mutantami, społeczność ludzi dotkniętych ciężkimi zatruciami tiberium mających coraz większy wpływ na militarną równowagę świata. (Jak widać nie będzie miał łatwego zadania)

„Właśnie w tym momencie zaczynamy grę, ja jako dowódca sił NOD muszę wykonywać rozkazy spływające z samej góry. Mój pan i władca- Kane misternie przygotowuje plany taktyczne, by wreszcie raz na zawsze skończyć z siłami GDI.
Istnieje tylko jedna zasada:

One vision, One purpose !

To jest nasz motor napędowy, siły GDI mają być bezsprzecznie zniszczone, teraz nadszedł czas walki, czas odkopać topór wojenny, czas ….ucieka.”
– GregP.

„Kane już jest trupem”
– Bloody

Początek…
Nic się nie zmieniło dalej nam przyjdzie dokonać wyboru pomiędzy GDI a NOD’ami i doprowadzić ich totalnego zwycięstwa roznosząc przeciwnika na strzępy. W Tiberian Sun zobaczymy też znanych aktorów którzy coraz częściej pojawiają się w grach komputerowych. Będzie to min. J. E. Jonesa (głos Vadera „Polowanie na czerwony październik„) odtwarzał on będzie role dowódcy GDI generała Solomona. Następną znaną postacią jest Michael Biehn grający podwładnego Salomona mogliśmy go zobaczyć w takich filmach jak „Terminator”, „obcy” czy „twierdza„. Muszę przyznać, że filmowo-fabularna część gry przedstawia się naprawdę imponująco ( szczególnie wstawki renderowane są najwyższej klasy).

Misje…
Misje są dosyć zróżnicowane, fabuła nie jest prostoliniowa, a to za sprawą możliwości wykonywania misji drugoplanowych (misji podstawowych jest 13 wraz z dodatkowymi ich liczba wzrasta do 20). Te poboczne przeważnie polegają na uwolnieniu kogoś, zlikwidowanie pewnego celu militarnego. Tak np. zniszczenie w misji pobocznej elektrowni po części odetnie prąd działkom w misji podstawowej. Tak więc rozwój wypadków nie da się łatwo przewidzieć. To cieszy, ponieważ rzadko kiedy mamy szansę pograć w grę, która się szybko nie nudzi (zwłaszcza iż przed Tiberian Sun było sporo podobnych produktów). Czasami wydaje się, że cel jest już blisko, nagle zamach, plany poszły w łeb i wszystko na nic. Dlatego potrzebna jest umiejętność podejmowania szybkich i trafnych decyzji, tak jak w życiu. Misje wcale nie są proste, naprawdę trzeba pogłówkować, żeby ujrzeć upragniony napis Mission Accomplished. Takie misje jak zdobywanie obcych budowli bądź przechwytywanie statków obcych daje nam szansę na rozwój naszej technologii. A wiadomo nic tak nie cieszy jak możliwość wybudowania nowego pojazdu, który ma dużą siłę uderzeniową oraz niezłą odporność na ciosy przeciwnika. Należy wspomnieć, że po raz pierwszy w historii RTS’ów duże znaczenie będzie miało zdobywanie mostów. Będzie można je wysadzać(naprawiać też) przepływać pod nimi.

To co zwykle…
Czyli Budowle, pojazdy, żołnierze.
Wszystkie trzy kategorie z wyżej wymienionych są bardzo różnorodne i mają odmienne zastosowanie. O ile w przypadku budowli „stawiamy” te najbardziej potrzebne, bo bez niektórych możemy się obejść, to jeśli chodzi o pojazdy i piechotę to sprawa jest bardziej poważna. Należy wspomnieć, że teraz nasze oddziały będą zdobywać doświadczenie (od nowicjusza aż po status weterana) ci drudzy będą szybsi, będą mogli zadawać większe obrażenia i mogli przyjąć więcej strzałów na „klatę”. Niestety elitarnych oddziałów nie będzie można przenosić do następnych misji, lecz niekiedy będą nam przydzielone już na samym początku. Dlatego, należy stosować np. piechurów z wyrzutniami rakiet przeciwko pojazdom opancerzonym, ale już nie powinno się ich stosować przeciwko piechurom z bronią maszynową. Także pojazdy takie jak samobieżne wyrzutnie rakiet nie powinny stanąć w konkury z czołgami, gdyż są słabo opancerzone. Takich przykładów można podać jeszcze kilka. Są to założenia taktyczne, jeżeli będziemy ich przestrzegać to nasza misja zostanie szybciej uwieńczona sukcesem. Wracając do budowli, to w pierwszym rzędzie powinniśmy zwrócić uwagę na budowlę rafinerii (ale nie gdańskiej), które zapewnią nam utrzymanie. Potem już tylko fabryka broni, koszary i możemy gromadzić wojsko. Nie należy jednak zapominać o ochronie naszej bazy.

Grafika…
Tak to już bywa z biegiem czasu chcemy mieć ją coraz ładniejszą (aż strach pomyśleć jak można było grać w pierwszego C&C; na VGA). Jednostki na polu walki są trójwymiarowe wykonane w technologii voxeli (może nie za specjalnie to widać;-). Przypomnę tylko, że w poprzednich częściach mogliśmy zobaczyć jedynie bitmapy. Następnie zmieniać się będą pory dnia noc będzie jasna a dzień ciemny (znaczy się na odwrót). Dynamiczna kolorystyka oświetlenia będzie wprowadzać jeszcze lepszy nastrój. Następnie nie będziemy mieli styczności z całkowicie płaskim terenem, jak to było w poprzednich częściach, będzie on pełen wybojów i dziur, który spowalnia przemarsz oddziałów. Burza jonowa, deszcz meteorów deformujący teren na którym się nic nie da się zbudować przedstawia się naprawdę ładnie.

Plusy

 

  • wartka, wciągająca akcja
  • brak liniowej fabuły
  • wspaniała grafika
  • doskonała muzyka
  • wybór strony, którą będziemy dowodzić

    Minusy:

  • żołnierze wyglądają jak Lemmingi
  • to wszystko już było

    Na koniec…
    „Pamiętajcie, zawsze najpierw zabezpieczcie swoją bazę, dopiero później atakujcie. Wojska GDI potrafią w najmniej oczekiwanym momencie ugryźć. Wypracujcie sobie dlatego swoją strategię i doskonalcie ją z misji na misję. Używajcie również sprawdzonych jednostek, które bez problemu poradzą sobie z naporem siły przeciwnika.”
    – GregP.

    „Zagrajcie a sami się przekonacie.”
    – Bloody

 

command-conquer-tiberian-sun

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Cossacks: European Wars

    Cossacks: European Wars

    Powrót do korzeni Microsoftowe Age Of Empires 2 od niemal dwóch lat niepodzielnie rządzi na rynku „płaskich” RTS-ów. AOE 2 wyznaczyła nowe tendencje, wzory i poziomy jakościowe, jeżeli chodzi o gry strategiczne. Od chwili jej wydania, niewiele powstało produkcji, które mogłyby z nią rywalizować o palmę RTS-owego pierwszeństwa. Ostatnio pojawiły się jednakże dwa tytuły, które,

  • Corsairs

    Corsairs

    „To jest niczym zmartwychwstanie. Sen o długich, nocnych godzinach spędzonych na poszukiwaniu uwięzionej rodziny czy łupieniu konkurencji wcale się nie skończył! Zmieniamy banderę, kamraci. Oto edykt jej królewskiej mości, jesteśmy korsarzami!” kpt. Krwawy Bill. Co prawda to prawda, od facetów z urzędu skarbowego różnić was będą tylko koszulki w paski i dzwonowate spodnie, ale reszta