|  | 

Stare gry na windows 10

BLAIR WITCH PROJECT Volume 1: Rustin Parr

BLAIR WITCH PROJECT Volume 1: Rustin Parr
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Czy zastanawiałeś się kiedyś, co byś zrobił będąc samemu w mrocznym lesie, słysząc głuche, przenikające twój umysł odgłosy, czy przerażające jęki, przerywane tylko od czasu do czasu jeszcze bardziej złowieszczą ciszą? Czy przeżyłbyś noc? A jeżeli to nie byłyby tylko odgłosy… jeśli ujrzałbyś to, co je wydaje… czy nie wolałbyś umrzeć?
Film, na podstawie którego stworzono tę grę, był bez wątpienia ewenementem. Miliony ludzi na całym globie uwierzyły w historię wyssaną z palca; historię grupki studentów, która podczas kręcenia amatorskiego obrazu dokumentalnego zniknęła w lasach Burkittsville, co przypisano spalonej na stosie ponad dwieście lat temu wiedźmie. Właśnie dzięki wielkiej popularności owego filmu mamy okazję zagrać w BWP: Rustin Parr – pierwszą z trzech zapowiadanych gier opierających się na tej chyba najsłynniejszej ostatnimi czasy legendzie.
Produkt należy, jak nietrudno się domyśleć, do gatunku survival horror. Przedstawienie akcji w postaci statecznych, renderowanych lokacji sprawdziło się już niejeden raz, chociażby w słynnym „Resident Evil” – autorzy postanowili więc wykorzystać ten sposób prezentacji w swym dziele. Całość oparto na mocno zmodyfikowanym engine znanym już z „Nocturne”, której to niewątpliwe zalety, szczególnie „graficzno – klimatyczne”, zostały mocno przytłumione przez niemalże horrendalne (przynajmniej w chwili jej wydania) wymagania sprzętowe – ten element na całe szczęście w jej nowym wcieleniu uległ znacznej poprawie, dzięki czemu już posiadacze zwykłego P233, 64 MB RAM i dowolnego akceleratora mogą ze spokojem kontynuować czytanie tej recenzji ;-))
Akcja rozpoczyna się kilkadziesiąt lat przed fabułą filmową – w 1941 roku. Dodatkowo, oparta jest po części na autentycznych wydarzeniach:
Rustin Parr był samotnikiem mieszkającym w lasach Burkittsville. Jego wizyty „wśród cywilizacji” ograniczały się do poczynianych dwukrotnie w ciągu roku zakupów. Uznawany za nieszkodliwego dziwaka, Parr pewnego lata porwał z miasteczka ośmioro dzieci… gdy tutejsza ludność dopiero zaczynała myśleć o wszczęciu poszukiwań – zabójca osobiście zgłosił się do komisariatu.
W końcu miejscowa policja znalazła w domu Parra zmasakrowane ciała maluchów. Przeżył tylko jeden, celowo pominięty przez maniaka, aby mógł opowiedzieć wszystkim, co widział…
Sam morderca tłumaczył się, że wszystko co zrobił, uczynił nie z własnej woli, a tylko i wyłącznie pod wpływem nakazów pewnej kobiety… pod wpływem wiedźmy z Blair!
Historia ta – straszna i zarazem prawdziwa – jest wstępem do wydarzeń, które przyjdzie nam zgłębiać podczas dalszej gry; wcielając się w agentkę Doc Holiday ze znanej już z wspomnianego „Nocturne” tajnej organizacji „Spokehouse” – udajemy się do Burkittsville w celu przeprowadzenia śledztwa mającego wyjaśnić zagadkę Rustina Parra.
Robimy to poprzez poznawanie dziwnych opowieści mieszkańców, zbieranie zeznań i sprawdzanie każdego kąta – zarówno w samym miasteczku, jak i jego okolicach z rozległym lasem na czele – mamy więc do czynienia ze standardem „eksploracyjnej” przygodówki.
Na drodze oczywiście nie mogło zabraknąć przeciwników naszej „działalności” – potwory wszelkiej maści, które, pomimo iż czasem bywają może nieco zbyt groteskowe (vide „chodzące drewniane krzyże”), mogą naprawdę porządnie wystraszyć. Nie inaczej jest z wrogami nieco mniej materialnymi :), czyli duchami. W skład naszego arsenału wchodzą jednakże „zabaweczki”, którym nikt z nich nie ma szans podskoczyć – że wspomnę w tym miejscu tylko o lugerach, strzelbach oraz futurystycznych broniach laserowych…
Raczej niespotykanym dotąd urządzeniem jest sonar, dzięki któremu zawsze wiemy, czy w pobliżu nie czai się wróg. Wbrew pierwszemu wrażeniu, owe urządzenie przysparza więcej strachu, niż korzyści 🙂 – wiadomo wszakże, że potwory czają się na każdym kroku, a piszczący sonar tylko potęguje uczucie przerażenia. Bez wątpienia pomocne w dosłownym tego słowa znaczeniu są za to swego rodzaju gogle noktowizyjne; obraz po ich założeniu zamienia się na bliski FPP, a niemalże przeźroczyści uprzednio oponenci stają się nie tylko lepiej widoczni, ale również łatwiejsi do upolowania.
Najcenniejszym i najbardziej chyba pomocnym przedmiotem jest jednak notatnik, w którym to przychodzi zapisywać naszej agentce najistotniejsze dla rozwoju rozgrywki spostrzeżenia. Dodatkowy podział owego zeszytu na rozdziały;
Wywiad środowiskowy – Poszlaki – Uwagi – Cele – Mapy jeszcze dobitniej wpływa na jego przydatność w grze. W tym miejscu nie wypada więc i nie nadmienić o języku, w którym to przychodzi zgłębiać nam wszelakie tajemnice Burkittsville: oczywiście polski! W ogóle polonizacja tej gry jest punktem przełomowym; Play-It postawił bowiem tym razem nie na dubbingowanie (które nawet jeżeli jest przeprowadzone profesjonalnie, to i tak znajduje wielu przeciwników), a na wstawienie (idąc śladem kin) polskich napisów. Taki zabieg mi osobiście bardzo przypadł do gustu, gdyż treści gry – nie tracąc z jej klimatu – nie są w stanie zrozumieć wszyscy.
Jeżeli chodzi o grafikę – jak się można było spodziewać po renderingach, prezentuje się rewelacyjnie; utrzymane w posępnych barwach (jak na „rasowy” horror przystało) lokacje zachwycają niezwykłym realizmem i szczegółowością, co w połączeniu z niemal idealnymi, jak w rzeczywistości efektami świetlnymi daje piorunujący efekt. Od tego wysokiego poziomu nie odstaje również i strona dźwiękowa, by nie rzec, że to ona jest, pomimo idealizmu wymienionych już elementów, głównym „motorem” napędzającym cały klimat gry: przerażające jęki, wywołujące gęsią skórkę śmiechy dzieci, trzaski, łupania i inne tego rodzaju elementy muzyczne :-)) jednocześnie wywindowując klimat totalnie – nie pozwalają na spokojne granie w nocy, ba – wcale nie pozwalają na takie granie ;-)))

Uwaga miłośników horrorów już od dawna skupiała się niemal wyłącznie na kolejnej odsłonie Alone in the dark. Projekt Terminal Reality nie budził tak dużego zainteresowania, gdyż wielu wychodziło z założenia, że na podstawie tak trudnej (z wielu względów) produkcji filmowej, jaką niewątpliwie była Blair Witch Project – nie ma szans zrobić udanej gry. Faktycznie, ona nie jest udana – ona jest wybitna…

blair-witch-project-volume-1-rustin-parr

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Blood Omen – Legacy of Kain

    Blood Omen – Legacy of Kain

    Witajcie w NOSGOTH! Przygotujcie się na piekielne doświadczenia. Tym razem będziecie musieli wcielić się w postać wampira i eksplorować rozległy i nieprzyjazny świat. Pamiętajcie, że dla was reguły będą zupełnie inne: to, co nieszkodliwe dla śmiertelników, może okazać się niebezpiecznym, a nawet śmiertelnym dla wampira. Wy musicie pić krew, by przeżyć.       Co

  • Blood 2: Nightmares

    Blood 2: Nightmares

    Wszystkie doskonałości muszą się doczekać na swój mission pack. I tak tez stało się z historią naszego bohatera Caleba. Caleb. Ishmael. Ophelia. Gabriella. Wybrani są strudzeni. Walka z tym parszywcem Gideonem była wyczerpująca. Ponad ludzkie siły. Na szczęście smaży się w Piekle. Ja mam nadzieję, że jest mu tam przyjemnie ciepło-))) Tak myśleli wybrani siedząc