|  | 

Stare gry online

Balls of Steel

Balls of Steel
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

„Panienki i panocki: było pinballi wielu,
Ale każdy z nich wysiuda przy Balls Of Steel-u”

Co tu dużo mówić, „Balls of Steel” to bezsprzecznie najlepszy dwuwymiarowy pinball, jaki widziały moje oczy. Doskonała oprawa graficzna, świetna muzyka i efekty dźwiękowe, do tego pięć stołów tętniących atrakcjami. Czy można chcieć więcej?

KLASYKA WśRÓD PINBALLI
Ja z pewnością nie chcę. Zakochałem się w produkcie Pinball Wizards (Czarodzieje Pinballa – jakże prawdziwa to nazwa!) ponad rok temu, kiedy to po raz pierwszy zagościł on na moim twardym dysku. Z pewnością też uhahałem się jak dzika świnia, gdy po raz pierwszy usłyszałem głos mówiący „I’ve got balls of steel” 1.
Dziś, kupę czasu po tamtym wydarzeniu, wciąż jeszcze nie natrafiłem na grę, która by rozłożyła BOSia na łopatki. A widziałem niemało. W ciągu minionego roku przewinęło się przez mój komputer blisko dziesięć pinballi. Były wśród nich najlepsze dokonania klasyków gatunku (spolszczony „Fliper” od Epic, „Pinball Illusions” z 21th Century), nowoczesne wariacje na temat odbijania kulki (skądinąd świetny „Starball”), a także trójwymiarowe molochy ze starannie wyrenderowanymi stołami („3D Ultra Pinball” Sierry i „Pro Pinball: Big Race USA” z Emipre). Żaden z nich nie zdołał jednak przyćmić wspaniałego „Balls Of Steel”. Żaden i kropka!

PIĘĆ PIĘKNYCH STOŁÓW
Podstawową zaletą produktu Pinball Wizards jest fakt, iż zawiera on pięć diametralnie różnych stołów. Taki ogrom „osprzętu” już w przedbiegach dyskwalifikuje wszystkie dokonania spod znaku „Pro Pinball”, z których każde w swej nieopisanej hojności oferuje nam aż 1 (jeden!) nędzny stolik. Co więcej, każdy z stołów „Balls Of Steel” jest majstersztykiem, jeśli chodzi o design i opracowanie. Zresztą – przeczytajcie sami:

 

  • „Barbarian” przenosi nas w świat fantasy. Pierwsze, co widzimy, a właściwie słyszymy, to patetyczna, „marszowa” muzyka witająca nas u progu. Jako żywo przypomina ona kinowe obrazy typu „Willow” czy „Conan”. Sam stół jest kolorowy i po brzegi wypełniony atrakcjami. Mamy tu bowiem zielonego węża połykającego co jakiś czas kulkę, a także olbrzymiego smoka, któremu zdarza się ziać ogniem. Do tego dochodzą specjalne misje – przerywniki: niszczenie wrogich mrówek, likwidowanie water elementali, zbijanie dziwacznych stworzeń nie przypominających praktycznie niczego. Są też klasyczne bonusy (za przeliterowanie napisu, za trafienie w odpowiedni dołek), gdyż bez nich żaden porządny stół się nie obędzie. Oprawa dźwiękowa po prostu rządzi (te odgłosy miecza uderzającego o stalową kulkę), a grafika zdecydowanie przyciąga do monitora.
  • „Dark Side” opowiada o ataku trójocznych robali na kosmiczny transportowiec (w rzeczywistości tajne laboratorium) ciągnący w kierunku Ziemi. Przez środek stołu ciągnie się rampa, nad nią umieszczono punkt przeładunkowy – gdy wpadnie doń kulka, zostaje przeniesiona w zupełnie inne miejsce planszy i w efekcie jej pojawienie się zaskakuje gracza. Dookoła stołu znajdują się zbijaki, nie można też narzekać na zbyt małą ilość klasycznych bonusów. Warto też wspomnieć o zielonym robaku siedzącym sobie najlepsze w prawym, górnym rogu stołu. Jest słodziutki! Muzyka towarzysząca zabawie wydawała mi się przyjemną, choć nie zapada w pamięć.
  • „Duke Nukem” to oczywiście ciąg dalszy przygód jednego z najsłynniejszych komputerowych bohaterów. Naszym zadaniem jest stawić opór kosmicznej inwazji. Wspomagani przed Księcia Kasacji (ten słynny głos! Rozpoznałbym go nawet na koncercie Natalii Kukulskiej!) likwidujemy znanych z gry przeciwników – „tygryski”, „ośmiorniczki”, szczury z karabinami maszynowymi, a także i świnie. Pojawiają się one w miarę zbijania kolejnych bonusów tudzież umiejętnego puszczania kulki rampami. Są oczywiście idealnym odwzorowaniem postaci z „Duke Nukem 3D”, wydają identyczne odgłosy i dość podobnie się zachowują. Od czasu do czasu zdarzy się nam zbić „wybuchliwą” beczkę bądź rozwalić jakiś wentylator. A wszystko to przy akompaniamencie znakomitej muzyki, wliczając w to słynny gitarowy kawałek wprost z oryginału. Miłośnicy Księcia będą w siódmym niebie!
  • „Firestorm” niesie ze sobą zagrożenie pożarowe. Zadaniem gracza jest uratować mieszkańców miasta, w którym grasuje pewien nieprzyjemny, „bombowy” podpalacz. Kulka krąży pomiędzy istotnymi dla miasta konstrukcjami – siedzibą brygady specjalnej (HQ), silnie zabudowanym centrum, elektrownią, autostradą i lotniskiem. Od czasu do czasu budynki te stają one w płomieniach i trzeba się nieźle namęczyć, by je wygasić. Na szczęście możemy wystukać numer do centrali straży pożarnej (911), uruchomić hydranty, a także wysłać kulkę koleją na drugą stronę miasta, gdzie właśnie jest potrzebna. Grze towarzyszy przyjemna muzyczka rodem z telewizyjnych thrillerów, zaś odgłosy wybuchających & płonących budynków czy chlapiącej dookoła wody są dość sugestywne.
  • „Mutation” to z kolei misja w tajnym laboratorium rządowym. Jak zwykle coś poszło nie tak i nasi kochani naukowcy dostali się w ręce potwornych, zmutowanych stworzeń. Jedyna nadzieja w graczu i jego stalowej kulce. Plansza posiada bardzo intrygujący design – rampy tworzą interesujące konstrukcje, liczne zbijaki umieszczone są w łatwo dostępnych miejscach, zaś charakterystyczny (rzadko spotykany w komputerowych pinbalach) lejek dodaje całości niecodziennego wyglądu. Bonusów jest cała masa, z tych ciekawszych wymieniłbym niszczenie atakujących pająków-mutantów i zwalczanie cudaków przy pomocy trzech kulek (stół oglądamy wtedy w pomniejszeniu, dzięki czemu mieści się on w całości na ekranie). Muzyka trzyma w napięciu i jak każda inna w produkcie Pinball Wizards zapada w pamięć.

    Na każdym ze stołów znajduje się oczywiście niemała liczba tradycyjnych bonusów. Są nieodzowne zbijaki, liczne światełka do zapalenia, zakamarki oferujące mrowie punktów, wreszcie wspomniane rampy, dzięki którym co chwile słyszymy magiczne słowo „combo”.

    WPADŁEM W BAGNO. WCIąGA!
    Najważniejszą zaletą „Balls Of Steel” jest fakt, że gra wciąga jak cholera. Jeśli masz możliwość rywalizowania z kumplem, siostrą, kotem lub sąsiadem, to jesteś już zgubiony. Co z tego, że posiedzisz nad kompem do 2 w nocy i uda ci się przeskoczyć psychologiczną barierę 100000000 punktów, jeśli w parę godzin później kuzyn pobije cię i z radością wpisze się na miejscu pierwszym („RADEK – THE BEST”). I choć po paru próbach odpłacisz mu pięknym za nadobne, to nie ma się co łudzić… nie pozostanie ci on dłużnym.

    DLACZEGO DOBRY JEST DOBRY
    Nad tym, czy warto jest kupić „Balls Of Steel”, nie ma się co zastanawiać. Gra wymiata pod każdym względem i stanowi klasykę gatunku. Czemu jednak jest lepsza od wcale nie najsłabszej konkurencji? Już odpowiadam. Przede wszystkim jest świetna pod względem graficznym i muzycznym. Sample, jakie gracz słyszy podczas gry, na długo zapadają w pamięć. Prócz tego „BOS” zawiera szereg nowych rozwiązań (zmieniający się sposób widzenia stołu – raz widzimy jego fragment, raz całość), całą masę efektów specjalnych typu ziejący ogniem smok czy płonące budynki, a także przejrzyste menu pozwalające dobrać odpowiedni stopień trudności. Całość zaś tworzy jeden spójny organizm, który nie posiada żadnej skazy na swym jakże pięknym ciele.
    Polecam program wszystkim miłośnikom pinballi. Zawiedzionych nie będzie!

    (1) Co dosłownie znaczy „Mam stalowe kule”, ale i… „Mam jaja ze stali”.

 

balls-of-steel

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • BIO F.R.E.A.K.S

    BIO F.R.E.A.K.S

    Kiedy usłyszałam ten tytuł dokładnie nie wiedziałam, w co będę grać. Nazwa jakby znajoma, ale nie kojarzyłam jej z niczym, prawie z niczym, wiedziałam tylko tyle, że jest to symulator walki. Po odpaleniu CD i zainstalowaniu Bio Freaks (zajmuje – na dysku ok. 130 MB) przeszłam do gry. Menu – jak w tego typu grach

  • Big Race USA

    Big Race USA

    Kolejny wyścig? Współczesna wersja znakomitego „Road Race”, w której to będziemy się ścigać po całym terytorium USA? Niezupełnie. „Pro Pinball: Big Race USA” to klasyczny, trójwymiarowy pinball, kolejna wariacja na temat stalowej kulki i kolorowego stołu. Co ważne, ów przedstawiciel wymierającego gatunku oferowany jest w Polsce za niezwykle przystępną cenę (aktualnie: 15 zł). Z tego