|  | 

Stare gry na komputer

Adaś i Pirat Barnaba 2

Adaś i Pirat Barnaba 2
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Do niedawna rynek gier komputerowych przeznaczonych dla młodszych dzieci był raczej ubogi w interesujące programy. Na szczęście ostatnio to się zmienia – gier dedykowanych naszym milusińskim jest coraz więcej. Jednym z tego typu programów jest Adaś i Pirat Barnaba 2 – sequel „dziecięcej przygodówki”.

Gra wzbudza spore zainteresowanie już swoim opakowaniem, a raczej jego zawartością – w dolnym rogu pudełka umieszczono foliowe „okienko” przez które na świat wygląda najprawdziwsza myszka. Komputerowa oczywiście. Kontroler został upiększony logo gry i na tym właściwie można skończyć „ochy i achy” – moim skromnym zdaniem, dwuklawiszowa i podłączana w dość archaiczny sposób (do gniazda COM) mycha jest po prostu pospolitym szmelcem… Ale dzieciakom może się spodobać.

Adaś, po wypędzeniu złego pirata Barnaby z czarnego lądu, wiódł dość spokojne życie. Chłopak cierpiał wręcz na nadmiar czasu – chyba tylko tak można wytłumaczyć jego częste wizyty w bibliotece ;), która była dla niego źródłem nowych przygód i wrażeń, spisanych na kartach książek przygodowych i podróżniczych. Podczas jednej z takich bibliofilskich sesji mały Adam odnalazł pomiędzy kolejnymi kartami księgi coś dziwnego – bardzo starą mapę. Owy kawałek nadpalonego pergaminu wyniósł (zapewne po kryjomu 😉 ) i pokazał znajomemu geografowi – ten opowiedział mu historię o pewnym rejonie Afryki, który to przedstawiony jest na mapie. Z opowieści wynikało, że na obszarze przedstawionym na mapie znajdował się skarb – teraz prawdopodobnie go tam już nie ma. Adaś jednak nie dał wiary słowom geografa i postanowił wybrać się w wakacje (które były już tuż-tuż) do Afryki i znaleźć legendarny skarb. Zaraz po przybyciu na czarny ląd nasz tytułowy bohater spotyka przyjaciela-sojusznika – bajecznie kolorową papugę, która towarzyszyć mu będzie aż do końca podróży. Dla równowagi zaraz po papudze na scenę wkracza (a raczej powraca) czarny charakter, czyli nieprzyjaźnie nastawiony do świata pirat o imieniu Barnaba.

Twór rosyjskich programistów to bardzo uproszczona przygodówka, pozbawiona praktycznie wszystkich tych łamigłówek i zadań logicznych, znanych z „prawdziwych” gier przygodowych. Naszym zadaniem jest takie pokierowanie poczynaniami małego Adasia, aby dotarł on do skrzyni z afrykańskim skarbem. Oczywiście 😉 Adasiowi nie chodzi o pieniądze – znaleziony skarb zamierza oddać do muzeum a jedyną nagrodą za jego trudy ma być adnotacja, że to on znalazł to bogactwo. Postawione przed nami zadanie nie wydaje się zbyt trudne – wszystkie „plansze” cechują się raczej prostą konstrukcją – zazwyczaj będziemy mogli iść albo w prawo albo w lewo, nigdzie więcej. Mało tego – w momencie „zacięcia się” w którymś z momentów gry, mamy możliwość skorzystania z podpowiedzi – wciśnięcie klawisza F1 spowoduje wyświetlenie okienka z poradą i sposobem sterowania (zmienia się on w zależności od etapu gry). Czasem nasz nieodłączny i często mdlejący kompan, czyli papuga, też będzie służył nam radą.

Największą wadą gry jest wspomniana już przed momentem papuga. Ptaszysko po prostu nie potrafi na dłużej zamknąć dzioba – co chwilę coś gada i wykrzykuje. Co gorsza, wypowiedzi te mają chyba losowy charakter – np. pod koniec gry egzotyczny ptak wciąż wykrzykuje coś o problemach hipopotama, które rozwiązaliśmy w początkowym etapie gry. Do rzadkości nie należy też wielokrotne powtarzanie tego samego zdania. To wszystko już po 10 minutach grania staje się nie do wytrzymania :(. Przechodząc już do kwestii dialogów, nie można nie wspomnieć o tym, że gra została w całości przetłumaczona na nasz język. Polski dystrybutor zastosował tutaj nie lubiany przeze mnie (i nie tylko przeze mnie), chwyt polegający na zatrudnieniu do dubbingu znanych aktorów (w tym przypadku są to panowie Jan Piechociński i Wiktor Zborowski). Tutaj jednak taki zabieg wypadł pomyślnie – podczas gry „nie słychać” znanych nazwisk, a jedynie głosy naszych bohaterów, brzmiące dość realistycznie. Oczywiście, nie ma produktów idealnych – i tutaj w kilku miejscach zdania można by było sklecić nieco lepiej.

Tradycją wśród polskich dystrybutorów stało się już nieokreślanie docelowej grupy wiekowej dla danej gry – tak samo jest z grą Adaś i Pirat Barnaba 2. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, iż chyba nawet autorzy gry nie wiedzieli, dla kogo ma być ona przeznaczona. Początkowa banalność rozgrywki i szybkość pokonywania kolejnych etapów gry (których jest przeraźliwie mało) mogłaby sugerować, iż jest to gra odpowiednia dla najmłodszych użytkowników komputera. Z drugiej strony, poszukiwanie nieraz bardzo dobrze ukrytych przedmiotów (a mówiąc precyzyjniej kluczy, bowiem to one są tutaj elementem niezbędnym do posuwania się naprzód) potrafi we frustrację wprowadzić nawet gracza-wyjadacza, który przeszedł niemało (gier oczywiście).

Gra jest przeraźliwie nudna. Co prawda stawiane są przed nami różnorakie zadania, jednak zawsze jedynym sposobem na ich wykonanie jest znalezienie kolejnych kluczy do kłódek, przy pomocy których to zły pirat Barnaba, bardzo zainteresowany skarbem, poprzywiązywał do drzew rozmaite stworzenia (od miniaturowych małpek zaczynając a na myśliwym kończąc). Poszukiwanie kluczy jest momentami zajęciem bardzo żmudnym, bowiem te małe, połyskujące kawałki metalu bardzo dobrze potrafią wpasować się w otoczenie. Na szczęście spora część kluczy jest ukrywana przez Barnabę na naszych oczach -znalezienie tych kluczyków jest zadaniem stosunkowo prostym. Pewnym urozmaiceniem są też dwie „konkurencje” zręcznościowe i pseudo-logiczne (śmiesznie prosty labirynt) – jednak pojawiają się one pod sam koniec gry, kiedy to już każdy z graczy ma o tym programie wyrobione zdanie.

Ważną sprawą w grach dla dzieci jest grafika. Adaś i Pirat Barnaba 2 posiada grafikę utrzymaną w stylu klasycznej przygodówki, nawiązującą do filmów animowanych. Dzięki zastosowaniu kilku „planów” (np. pierwszy, nieruchomy plan – liany, drugi – plan główny, trzeci – tło) gra nabiera pewnej głębi, co pozwala bardziej wczuć się w rolę małego podróżnika. Niestety, już od samego początku zabawy nasz wzrok poddawany jest torturom wynikającym z zastosowania zbyt ubogiej palety kolorów – w miejscach, gdzie powinny pojawić się płynne przejścia barw najczęściej ujrzymy niezbyt dobrze prezentujące się kropeczki, będące efektem zastosowania ditheringu. Postać głównego bohatera też nie została perfekcyjnie dopracowana, co szczególnie widać w ciemniejszych lokacjach (np. w studni) – wokół jego ciała można zauważyć cieniutką niebieską linię (czyżby to była aura?). Na szczęście razem wszystko wygląda w miarę dobrze i nie sądzę, aby dzieci w ferworze gry (jeśli taki u nich się pojawi) miały czas i ochotę narzekać na grafikę.

Technicznie jest poprawnie. Prosta instalacja, przyjemny i łatwy w obsłudze interfejs gry to ważne cechy w tego typu programach – wszak młodociani gracze nie zawsze rodzą się wirtuozami klawiatur i myszek. W tajniki obsługi programu wprowadzi nas dobrze opracowana instrukcja, zawierająca nawet kilka podpowiedzi dotyczących samego grania. Do pełni szczęścia brakuje tylko instrukcji instalacji myszki – choć może to i dobrze, że brakuje takiego poradnika, bowiem dzieci+przewody+prąd to chyba nie najlepsza kombinacja – niech więc instalacją nowego gryzonia zajmą się dorośli. Stan gry zapisać można w dowolnym momencie rozgrywki – jednak w świetle kolejnego akapitu może to okazać się niepotrzebne.

A na sam koniec zostawiłem sobie najlepsze… czyli najgorsze. Twórcy gier chyba nie doceniają młodych graczy i liczą na to, że nawet najprostsze zadania będą wykonywać baaardzo powoli. Jak można bowiem inaczej wytłumaczyć wypuszczanie na rynek tak krótkich gier, niewiele dłuższych od standardowego dema „dorosłych” produkcji? Nie twierdzę, że Adaś i Pirat Barnaba 2 jest tu jakimś wyjątkiem – wręcz przeciwnie, po przejściach z Prosiakiem Kwikiem już nic mnie nie zadziwi. Nawet gra, którą można bezproblemowo przejść i dokładnie poznać po godzince niezbyt intensywnego giercowania – a właśnie na tyle przed monitorem zatrzymał mnie opisywany program.

Adaś i Pirat Barnaba to gra nad wyraz średnia. Banalna fabuła, średnia grafika, dobre udźwiękowienie i tragicznie krótki czas gry to jej główne cechy. Wszystko da się jednak wybaczyć, jeśli gra posiada to „coś”, co przyciąga do ekranu na dłużej i nie pozwala nam zapomnieć o przygodach rozgrywających się w wirtualnym świecie – tego jednak brakuje recenzowanemu przeze mnie programowi. Brakuje też ważnego w tego typu grach humoru (bowiem rubaszny śmiech Barnaby bawi chyba tylko jego samego), przez co gra jest ciężkostrawna.

adas-i-pirat-barnaba-2

ABOUT THE AUTHOR

Podobne wpisy:

  • Alien Nations

    Alien Nations

    Tytuł ten dla większości graczy brzmi pewnie znajomo, ale na wszelki wypadek należy się informacja, iż jest to strategia czasu rzeczywistego. Fabuła ostatnio wydawanych RTS’ów jest bardzo podobna, to samo z misjami… No bo w sumie co można wymyślić nowego? Niektórym nudzą się tego typu gry uważają je za (że tak to nazwę) „przetworzone po

  • Alicja w Krainie Czarów

    Alicja w Krainie Czarów

    „Alicja w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla to dość dziwne dzieło: z jednej strony bajkowe postacie i wiek głównej bohaterki wskazywałyby, że jest to książka dla dzieci, patrząc jednak z drugiej strony psychodeliczny klimat, jak byśmy go dziś nazwali, sugeruje, że jest to utwór skierowany do ludzi starszych. Sytuacja na rynku komputerowym mówi zaś, że to